Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z zaskoczeniem przeczytałem list pt. „Bo syn ma sikać, a ja się nie rozerwę", czyli na co komu empatia w zielonogórskim szpitalu, opublikowany na zielonagora.wyborcza.pl. Sam byłem w zielonogórskim szpitalu na oddziale ortopedii w czerwcu 2018 po wypadku motocyklowym. Muszę powiedzieć, że albo od 2017 zmieniło się wszystko, albo czytelniczka pisze nieprawdę. W moim przypadku zdecydowana większość personelu była bardzo dobrze nastawiona do pacjentów, zwykle z uśmiechem i dobrym słowem pielęgniarki i salowe spełniały moje prośby.

Oczywiście, że czasem każdy może mieć gorszy dzień, ale ja nigdy tego specjalnie nie odczułem. Nie rozdawałem żadnych czekoladek, kopert itp. A może wystarczy również być uśmiechniętym i podziękować za opiekę, nie na koniec, ale tak zwyczajnie, codziennie. Za podanie leków, za podanie kaczki czy poprawienie pościeli.

Jednym z większych problemów na oddziale ortopedii, ale myślę, że w całym szpitalu, są palacze, którzy palą w toaletach. Nie rozumiem, czemu to jest problem nie do rozwiązania. Nie winię personelu za to, winię dyrekcję. Wejście do maleńkiej toalety po tym, jak tam ktoś palił papierosy, jest niemożliwe, a dym przez kratki wentylacyjne dostaje się również do przyległych sal dla pacjentów. W okolicach toalet roznosi się smród papierosów. Przy samym wejściu do szpitala są ogromne tablice, które mówią o zakazie palenia na terenie szpitala, a pod nimi stoją ławki i śmietniki z popielniczkami. Wejście do szpitala zwykle tonie w kłębach dymu.

Nie godzę się na dyktat palaczy i uważam, że dyrekcja szpitala powinna egzekwować zakazy, które sama stawia. W tym miejscu chcę serdecznie podziękować wszystkim, których miałem możliwość poznać na oddziale ortopedycznym, lekarzy, pielęgniarki, salowe. Dziękuję za operację, opiekę i uśmiech.

Pisz do Wyborczej

Wyborcza to Wy. Jeżeli są tematy ważne i ciekawe, którymi powinniśmy się zająć, prosimy o kontakt. Czekamy na Wasze listy, opinie i opowieści. Piszcie na adres e-mail: listy@zielona.agora.pl, tel. do redakcji 68 328 81 01

CZYTAJ TAKŻE: Lubuskie szpitale idą na zakupy. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.