Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stelmet świąteczne spotkanie w hali CRS zaczął ospale, od 4:10 do tyłu, ale pierwsza połowa i tak należała do niego. Zielonogórscy koszykarze szybko złapali rytm: wyłuskiwali piłki w obronie, wyprowadzili parę kontr i wymuszali kolejne ponadlimitowe przewinienia rywali. Do końca kwarty prowadzili już 26:16. Wyróżniał się zwłaszcza Przemysław Zamojski (16 pkt, 6/11 z gry), który tym razem mniej trafiał za trzy, a więcej penetrował kozłem na kosz. Był jednym z najlepszych graczy Stelmetu, choć popełnił ze dwa wyraźne błędy.

W drugiej odsłonie zielonogórzanie kontynuowali dobrą grę, a ich przewaga sięgnęła 14 oczek, najwięcej w meczu. Jeszcze na trzy minuty przed przerwą wynik wskazywał 38:26 dla nich. Dwie ważne trójki trafił jednak kapitan przyjezdnych Kudriawcew, do tego poszły dwa dobre zagrania na kosz i Tsmoki z Mińska zniwelowały stratę do jednego posiadania - 40:38 dla Stelmetu.

Co dalej? Gospodarze do przerwy mieli tylko dwa trafienia z dystansu, goście - cztery. Kiepściutko. Problem w tym że Stelmet w drugiej połowie w tym elemencie się nie poprawił. W całym meczu zaliczył tylko cztery celne próby zza łuku: dwie Quintona Hosleya (19 pkt, 6/11 z gry), który na atakowanej połowie rozegrał jeden z lepszych meczów od powrotu do Zielonej Góry (żal jedynie przestrzelonego rzutu na 40 sekund przed końcem), oraz po jednej Zamojskiego i Żeljko Sakicia. Od początku blado wypadał Gabe DeVoe (2 pkt, 1/6 z gry). Amerykanin podejmował złe decyzje z piłką i nie wniósł na parkiety za wiele pożytku.

Wynik aż końca oscylował wokół remisu. Ale w drugiej połowie częściej gonił Stelmet. Zupełnie bez życia był Darko Planinić (2 pkt, 0/3 z gry w 18 min) i Adam Hrycaniuk (2 pkt, 1/2 z gry w 18 min). Na deskach wyręczał ich Żeljko Sakić (17 pkt, 5-12 z gry, 16 zbiórek). Ten ostatni zagrał fajnie, agresywnie w ataku, stawał na linii, ale popełnił też garść błędów, także raz nadziewając się na czapę przeciwnika. I to najefektowniejszą w meczu, bo w kontrze.

Tsmoki odleciały dopiero w końcówce. Były do złapania, ale kluczowych trójek na ponad pół minuty do końca nie trafili Zamojski, a chwilę później Hosley. Niestety, Stelmet nie potrafił regularnie dostarczać punktów. Gracze Igora Jovovicia mniej faulowali, trochę lepiej zbierali, biegali do kontry i częściej stawali na linii wolnych, a i tak przegrali. Goście w drugiej połowie się rozrzucali, poprawili swoją skuteczność zza łuku do 11/29 i to wystarczyło, by wzięli wygraną w wielkanocnym meczu.

Po stronie Tsmoków wyróżnił się rozgrywający Devon Saddler (23 pkt, 10/18 z gry, 5 zb., 4 as), a także  pracujący na zasłonach rzucający obrońca Vladimir Mihailović (14 pkt, 6/12 z gry).

Stelmet Enea BC Zielona Góra  78:80  Tsmoki Mińsk

Kwarty: 26:16 | 14:22 | 17:21 | 21:21

STELMET: Starks 12, Zamojski 16 (1), Hosley 19 (2), Sakić 17 (1), Planinić 2 oraz Koszarek 2, Sokołowski 6, DeVoe 2. Nie grali Humphrey, Mąkowski i Traczyk.

TSMOKI: Saddler 23 (2), Kudriawcew 10 (2), Trastsinetski 13 (3), Sarikopoulos 8, Meshcharakou 0 oraz Siemianiuk 4, Mihailović 14 (2), Beliankow 5 (1), Rush (1), 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.