Środowym spotkaniem w hali CRS zielonogórscy koszykarze zakończyli sezon zasadniczy. Za kilka dni dowiedzą się, czy do fazy play-off przystąpią z drugiej, czy też z trzeciej pozycji. W meczu z Krosnem zadebiutował Thomas Kelati.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stelmet Enea BC ma za sobą serię słabych występów, ale tym razem o niespodziance mowy być nie mogło. Do Zielonej Góry przyjechała wszak drużyna Miasta Szkła Krosno, obecnie ostatnia w ligowej tabeli (krośnianie do rozegrania mają jeszcze jedną kolejkę i do końca będą bić się o utrzymanie z Treflem Sopot).

Gospodarze nie chcieli żadnych nerwów na dalszych etapach spotkania. Od początku narzucili swoje warunki gry, wychodząc po paru minutach na prowadzenie 15:6. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 29:19 dla Stelmetu. Pierwsze skrzypce grał Quinton Hosley, który najwyraźniej aktywował już swój "play-off mode", jak mawiają za oceanem. "Q" pierwszy raz wyszedł w wyjściowym składzie i już w otwierającej kwarcie rzucił 8 punktów. Na koniec meczu skrzydłowy mógł pochwalić się linijką 15 pkt (7/10 z gry), 7 zbiórek i aż 10 asyst!

Po przeciwnej stronie szalał obrońca Jabarie Hinds (29 pkt, 11/14 z gry, 6/8 za trzy), ale w pojedynkę nie był w stanie zagrozić gospodarzom, którzy w drugiej kwarcie podwyższyli swoją przewagę i do przerwy prowadzili już 56:40. Głównie za sprawą dobrych strzeleckich momentów Gabe'a DeVoe (12 pkt, 5/6 z gry) i Przemysława Zamojskiego (15 pkt, 3/5 za trzy), a jeszcze bardziej dobrego dzielenia się piłką i wykorzystywania graczy, którzy czuli swoje pięć minut, w tym Michała Sokołowskiego, Żeljko Sakicia i Adama Hrycaniuka.

Zielonogórzanie przegrali jedynie trzecią kwartę, choć kontrolowanie, wynikiem 23:25.

Goście nie byli w stanie jednak poważniej zagrozić Stelmetowi, nawet mimo co najmniej dobrych występów z ławki trójki Polaków - Grzegorza Grochowskiego (13 pkt, 5 zb, 6 as), Filipa Puta (12 pkt) i Dariusza Oczkowicza (11 pkt).

Ostatecznie Zielona Góra wygrała 105:87, a na ostatnie dwie i pół minuty trener Igor Jovović wpuścił młodego Kacpra Mąkowskiego. Z kolei 7,5 minuty na parkiecie spędził Thomas Kelati, który od miesiąca szlifuje formę na fazę play-off. W swoim pierwszym występie od zeszłorocznego sezonu Kelati zdążył oddać jeden celny rzut za trzy, zanotować asystę, przechwyt i raz stracić piłkę.

Stelmet Enea BC Zielona Góra  105:87  Miasto Szkła Krosno

Kwarty: 29:19 | 27:21 | 23:25 | 26:22

STELMET: Koszarek 0, Sokołowski 14 (1), Hosley 15 (1), Sakić 12 (2), Planinić 11 oraz Starks 12 (2), Zamojski 15 (3), DeVoe 12 (2), Hrycaniuk 9, Kelati 3 (1), Humphrey 2, Mąkowski 0.

MIASTO SZKŁA: Hinds 29 (6), Krefft 5, Bojanowski 7 (1), Loveridge 4, Alexis 4 oraz Grochowski 13 (2), Put 12, Oczkowicz 11 (1), Szczypiński 2. Nie grał Musijowski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Typowy WF w szkole skrzykneli się chłopcy z czwartej klasy z pierwszą klasa i sobie pograli .Mecz przed finałami nic mam nowego nie pokazał .Szkoleniowcy jak zwykle nie umieli pokazać stylu gry zawodnicy grali swoje zawsze na tle słabszych wyglądają na orłów .Zachwycanie się zawodnikiem iż łapie rytm on jak by miał 100 lat na tle naszych zawodników zawsze będzie łapał rytm. Tak zwany trener że swoimi pomocnikami nie pokazał pomysłu na styl naszego zespołu ,postępowanie w stosunku do młodego zawodnika Makowskiego to jest dranstwo następnego młodego zdolnego zawodnika doluje się sportowo chłopak zacznij szukać klubu bo w tym towarzystwie ptezesowskim szybko stracisz swój czas na grę cię ludzie są dylematami egoistami sportowymi.
    Matczak już pokazuje w Legii co jest wart Makowski zacznij sam dbać o swoją drogę sportowa .
    Prezio wymyślił sobie drużynę składającej się zawodników którzy grają od wieków w kosza którym praktycznie nie potrzeba trenerów bo oni już nic nowego nie przekażą Parafrazując słowa naszego żużlowca Walaska który swego czasu temu powiedział po co mi trener .
    Prezio Jasiński pewnie po tym meczu będziesz chadzał po mediach i puszył się sportowej wiedzy
    Prezio Jasiński ja wiem iż byciem właścicielem klubu sportowego może pozbawić pokory dystansu
    Postaraj Preziesie dla dobra zielongorskiego kosza jak i polskiego daj se spokój wstydu oszczędź

    Wiesław Śmiech
    Zielona Gora
    już oceniałe(a)ś
    0
    0