Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Uniks to jeden z czołowych klubów w Europie - nieprzypadkowo jako jedyny w tegorocznych rozgrywkach VTB dwukrotnie pokonał CSKA Moskwa - i wszyscy w niedzielnym meczu w hali CRS spodziewaliśmy się raczej pogromu. Tymczasem to Stelmet wygrał otwierającą kwartę 26:15 i zmusił rywali, by pokazali nieco więcej ze swoich koszykarskich umiejętności. Wśród gospodarzy wyróżniali się Quinton Hosley, który w tej części rzucił 5 ze swoich 8 punktów ("Q" ponownie wyszedł w pierwszej piątce), a przede wszystkim Markel Starks, który wysoką dyspozycję utrzymał przez całe spotkanie i był zdecydowanie najlepszym koszykarzem Stelmetu na parkiecie. Starks na swoim koncie zapisał aż 21 pkt (5/9 za trzy), choć odnotował też pięć strat i tylko jedną asystę.

Uniks wziął się w pogoń, w drugich 10 minutach cztery razy celnie rzucał zza łuku, ale do przerwy prowadził wciąż Stelmet wynikiem 44:41. Przede wszystkim dlatego, że zielonogórzanie pierwszy raz od dawna grali co najmniej nieźle w obronie. Większy problem mieli jedynie z upilnowaniem długorękiego Maurice'a Ndoura, który z 17 zdobytymi oczkami (8/14 z gry) był tym razem najskuteczniejszym graczem drużyny z Kazania.

W szatni goście stwierdzili najwyraźniej, że "od teraz grają już na serio", jak mawia podwórkowy klasyk. Po zmianie stron nacisnęli Stelmet w obronie, tak że ten przez całe 6 minut trzeciej kwarty dopisał do swojego dorobku jedynie dwa punkty. Wynik brzmiał wtedy 57:46 dla Uniksu. Za chwilę jednak pięć szybkich oczek wrzucił Łukasz Koszarek, trójkę dołożył Michał Sokołowski i przed ostatnią ćwiartką było już tylko 66:61 dla gości.

Na marginesie: "Koszar" wciąż jest bardzo przydatny na atakowanej stronie boiska, ale w obronie wypada niestety coraz gorzej. Dobrym defensorem nie był nigdy, ale kolejne lata na karku powodują, że jego wolne nogi przeciwnicy po prostu biorą na celownik. Dziś Koszarek po raz kolejny zanotował najgorszy wskaźnik plus minus w drużynie - z nim na parkiecie Stelmet był gorszy od rywali o 18 punktów.

Uniks nie chciał nerwowej końcówki i ponownie szybko odpłynął Stelmetowi w pierwszych minutach czwartej kwarty. Co prawda, koszykarze rosyjskiego klubu sporo też pudłowali, ale nie tyle co przyciśnięty do muru Stelmet, który kolejny raz przez długie pięć minut tylko raz znalazł drogę do kosza.

Rosyjski potentat wywozi z Zielonej Góry zwycięstwo, ale nie dostał go za darmo. Stelmet godnie zakończył debiutancki sezon w lidze VTB, teraz pora na bitwę o mistrza kraju. Pierwsze dwa mecze ćwierćfinału (seria do trzech zwycięstw) rozegra we własnej 3 i 5 maja. Z kim? Na rozstrzygnięcia wciąż czekamy. Jeśli Polski Cukier Toruń pokona dziś King Szczecin, do drabinki przystąpimy z miejsca nr 3. Wtedy naszym rywalem będzie MKS Dąbrowa Górnicza. Jeśli zaś Pierniki przegrają, trafimy właśnie na King Szczecin lub warszawską Legię.

Stelmet Enea BC Zielona Góra  73:82  Uniks Kazań

KWARTY: 26:15 | 18:26 | 17:25 | 12:16

STELMET: Starks 21 (5), Sokołowski 7 (1), Hosley 8, Sakić 9 (1), Hrycaniuk 6 oraz Koszarek 7 (1), Zamojski 0, Planinić 13, DeVoe 2. Nie grali Humphrey, Mąkowski i Traczyk.

UNIKS: Kolesznikow 9 (2), Sergiew 3 (1), Lockett 2, Ndour 17, Morgan 14 oraz McCollum 9 (1), Ejim 11 (2), Pankraszow 9 (1), Koszczew 2, Szeleketo 0, Klimenko 6, Henry 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.