"Miłość, wolność, równość" - skandował kolorowy tłum. W marszu udział wzięło kilkaset osób.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To był dopiero drugi Marsz Równości w Zielonej Górze. Pierwszy przeszedł przez miasto w październiku zeszłego roku. Tegoroczny wzbudził więcej kontrowersji, a to z powodu zorganizowania go w Dzień Dziecka. Prawicowi politycy oburzali się, że to prowokacja, choć Kacper Kubiak z Instytutu Równości wyjaśniał, że data jest przypadkowa.

- Musieliśmy wybrać weekend, w którym marsze równości nie idą w innych miastach, żeby się nie nakładały. Poza tym Dzień Dziecka nie jest ani własnością partii, ani państwa, tylko międzynarodowym świętem. I nie chodzi w nim tylko o balony i klauny. ONZ ustanowił je, żeby zwrócić uwagę na prawa dzieci. W Polsce mamy ok. 100 tys. tęczowych rodzin. Dziecko o orientacji homoseksualnej dorasta świadome tego, że nie ma zagwarantowanych równych praw - mówił Kubiak

Podobnie jak w ub.r., tak i teraz w tęczowym marszu udział wzięło kilkuset ludzi. - Policjanci wstępnie szacowali liczbę uczestników na 400-500 osób - powiedziała nam Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka prasowa policji, która doglądała marszu, poruszając się na rowerze. Bezpieczeństwa uczestników strzegło kilkudziesięciu mundurowych.

WŁADYSŁAW CZULAK

- Moim zdaniem jest nas więcej. Nawet 800 osób albo i więcej. Na pewno nie mniej niż rok temu - stwierdził Mateusz Krobski, jeden z organizatorów marszu. - Jest megapozytywnie. Nikt nas nie atakuje, ludzie się uśmiechają i machają do nas - tłumaczył.

Marsz Równości w Zielonej Górze
Marsz Równości w Zielonej Górze  WŁADYSŁAW CZULAK

Parę incydentów jednak się zdarzyło. Marsz minął m.in. trójkę mężczyzn z transparentem "Zostawcie dzieci w spokoju", a także paru krzykaczy, których cytować tutaj nie wypada. Interesujące rozmowy można było zasłyszeć wśród mieszkańców osiedli, którzy obserwowali marsz. - Niech sobie żyją, mnie nie przeszkadzają, dopóki nie wtrącają się w moje życie - stwierdził starszy pan. - A czym przeszkadzają? - dziwiła się sąsiadka. - A po co tak epatować tym wszystkim? No i adopcja dzieci to przesada - stwierdził mężczyzna.

Swoją obecność na marszu zaznaczył Filip Czeszyk, miejski radny prezydenckiego klubu Zielona Razem, którego syn jest gejem. - Jest w szczęśliwym związku od 6 lat. Obaj są zdrowi, wspaniali i szczęśliwi - mówił Czeszyk do mikrofonu.

WŁADYSŁAW CZULAK

- Miłość nie wyklucza, miłość jest dla wszystkich. Każdy może kochać człowieka - nawoływał z busa wodzirej marszu. A kiedy minęli dziennikarzy publicznego Radia Zielona Góra, rzucił: - Zrobili nam ogromną promocję, pozdrawiamy ich serdecznie - nawiązując do faktu, że redakcja RZG próbowała dyskredytować wydarzenie.

 - Jesteśmy niemal na wszystkich marszach w Polsce. Od Bałtyku po Tatry. Osoby homoseksualne powinny móc zawierać małżeństwa i adoptować dzieci, bo takie same prawa mają wszyscy inni - tłumaczy mi dwójka młodych ludzi. Monika Tichy i Aleksander Gapiński przyjechali z Poznania i Szczecina. - Mamy 2019 r., a państwo reglamentuje małżeństwa. To jakiś absurd. Czytam ostatnio dużo Jane Austen i u niej zawsze ktoś nie może wziąć ślubu z jakichś dziwnych powodów. Dokładnie to samo przeżywają dzisiaj osoby homoseksualne - mówi Monika.

 - Wysyłamy sondy w kosmos, a nie mamy równych praw na Ziemi - wyjaśnia, parafrazując klasyka z "Mechanicznej Pomarańczy".

WŁADYSŁAW CZULAK

I dodaje: - Dobrze, że marsz odbywa się w Dzień Dziecka. Wiele dzieci jest nieheteronormatywnych i bywa, że już w wieku 8-9 lat uświadamiają się co do swojej odmiennej seksualności. A jeśli nie sami, to stygmatyzować zaczynają ich rówieśnicy - zaznacza.

Oliwia Bisak, licealistka: - Dlaczego tu jestem? Bo to fajna inicjatywa, która zwraca uwagę na fakt, że prawa mniejszości seksualnych nie są w Polsce szanowane. Ludzi trzeba uświadamiać, choć obecnie jest dużo lepiej niż jeszcze parę lat temu. Adopcja dzieci? Jak najbardziej. To, jakim się jest rodzicem, zależy od człowieka. Osoba heteroseksualna może być fatalnym rodzicem, a homoseksualna świetnym, i odwrotnie - przekonuje młoda zielonogórzanka.

Marsz Równości wyruszył o godz. 15 spod Centrum Biznesu przy ul. Bohaterów Westerplatte. Stamtąd ulicami Wojska Polskiego, Dąbrówki, Łużycką i Wyszyńskiego zawędrował na polanę przy Parku Piastowskim, gdzie organizatorzy zaplanowali piknik z atrakcjami.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem