Basia przyszła zapłakana ze szkoły. Koleżanka powiedziała jej, że jest z "żabiej" rodziny. Bo żaby nie mają domów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Czasem słyszę w urzędach, że jestem roszczeniowa. A ja wiem, że jak nie będę wierciła im dziury w brzuchu, to niczego nie wywalczę. Szybko o mnie zapomną. Problemy dzieci zostaną nierozwiązane – mówi Elżbieta Kaźmierska. Zielonogórzanka od 18 lat tworzy rodzinę zastępczą. W wieżowcu przy ul. Wyszyńskiego, w ciasnym mieszkaniu, mieszka ze starszym ojcem i dwójką zastępczych dzieci, 15-letnią Karoliną* i 18-letnim Kacprem*. Dzieci było więcej. Pierwsza była Basia*...

Gołe, odrapane ściany przy Kołłątaja

W obecnym mieszkaniu brakuje miejsca. – A nastolatki potrzebują intymności, własnego kąta – tłumaczy Kaźmierska.

W lutym złożyła wniosek do prezydenta o mieszkanie. Wychodziła je. Dopytywała urzędników co tydzień. W czerwcu zapadła decyzja. Jest lokal przy ul. Kołłątaja. Nie na własność, ale będzie można w nim prowadzić rodzinę zastępczą. Mieszkanie ma trzy pokoje, ponad 60 metrów i gołe, odrapane ściany. Kaźmierska negocjuje z miastem, by robotnicy chociaż wstawili prysznic (sama musi go kupić) i położyli podłogę. Bo poprzedni najemca zdarł panele i zostawił goły beton. Potem mieszkanie trzeba umeblować. Brakuje wszystkiego: mebli, łóżek, szafek i... dużego stołu.

– Przy którym cała rodzina zje śniadanie, odrobi lekcje – marzy pani Elżbieta. I z pokorą zastrzega, że meble mogą być używane.

Na portalu zrzutka.pl utworzyła zbiórkę, puściła ją na Facebooku. - Nie dam rady sama. Mogłabym wziąć kredyt w banku, ale wiem, że nie będę miała jak go spłacić – tłumaczy.

TUTAJ znajdziesz zbiórkę, którą utworzyła pani Elżbieta.

W poniedziałek do pani Elżbiety zadzwonił mężczyzna, obcy człowiek. Zaprosił ją na zakupy do Castoramy. – Ufundował farbę do pomalowania ścian, dwie lampy – wzrusza się pani Elżbieta.

Kuchnia w nowym mieszkaniu pani Elżbiety
Kuchnia w nowym mieszkaniu pani Elżbiety  Fot. Elżbieta Kaźmierska

Basia na gwiazdkę

W Polsce rodziną zastępczą może zostać małżeństwo albo osoba samotna. Pani Elżbieta mamą zastępczą została 18 lat temu. Było Boże Narodzenie. Odwiedziła ją kuzynka, przyszła z małą dziewczynką z pogotowia opiekuńczego. Basia została. Nie tylko na święta. – Od razu wypełniłam papiery – wspomina pani Elżbieta.

Niebawem z „gniazda” pani Elżbiety wyfrunie Kacper. Skończył 18 lat, prawdopodobnie otrzyma własne mieszkanie. Miejsce po Kacprze szybko się wypełni. Już w połowie lipca z panią Elżbietą zamieszkają dwie pięcioletnie dziewczynki. Przyjadą na dwa tygodnie. Na co dzień mieszkają w rodzinnym pogotowiu opiekuńczym, ale w wakacje ich zastępcza mama wyjedzie na urlop. – Potrzebuje odpoczynku, bo bycie rodzicem zastępczym to praca 24 godziny na dobę. Trudna, bo trafiają do nas dzieci z różnych środowisk, domów. Każde potrzebuje troski i indywidualnego podejścia – tłumaczy.

Kiedy dziewczynki wrócą do pogotowia opiekuńczego, pani Elżbieta przyjmie dwoje kolejnych dzieci, prawdopodobnie siostry. Tym razem na stałe. – Rodzina zastępcza z założenia ma być tymczasowa. Ale w praktyce wiele dzieci zostaje do osiągnięcia pełnoletności – tłumaczy.

Propozycje z Warszawy i Krakowa

O problemach z mieszkaniem opowiadała znajomym. Wkrótce dostała dwa telefony – z Warszawy i Krakowa. Chcieli, żebym u nich prowadziła rodzinę. Duże, wyposażone mieszkania dostałaby od ręki. Mimo to została w Zielonej Górze. – Nie mogłabym tego zrobić dzieciom. Mają tu przyjaciół, kolegów ze szkoły, no i co byłoby z moim ojcem? – tłumaczy.

Zastrzega, by podkreślić, że jest wdzięczna miastu za mieszkanie. - Z tego, co wiem, to pierwszy taki przypadek w Zielonej Górze, żeby miasto udostępniło rodzinie zastępczej lokal, w którym będzie mogła wychowywać dzieci. Wszystko jest nowe też dla urzędników, stąd niektóre sprawy się ślimaczą – tłumaczy. Z drugiej strony, Kaźmierska wie, że w innych miastach procedury bardziej sprzyjają rodzinom takim jak ona. Za wzór stawia Kraków. Tam wprowadzono udogodnienia i wyższe świadczenia dla rodzin zastępczych.

Gdy szwankują krajowe przepisy, sytuację może uratować samorząd. – Prosty przykład. Nie mamy możliwości skorzystania z lekarzy specjalistów bez kolejki. Rzecz tyczy się szczególnie psychiatrów. Co robić, gdy na wizytę musimy czekać kilka miesięcy, a w rodzinach zastępczych są przecież dzieci, którym trzeba pomóc natychmiast? Może radni mogliby wprowadzić uchwałę, że za prywatne wizyty, na które nie trzeba czekać, miasto zapłaci albo je dofinansuje? – zastanawia się pani Elżbieta. Dzieci z rodzin zastępczych mierzą się z wieloma dysfunkcjami, np. alkoholowym zespołem płodowym (FAS).

Od czerwca zawodowo

W czerwcu Kaźmierska została zawodową rodziną zastępczą. Przeszła specjalne szkolenie. Po co? Żeby poprawić sytuację dzieci. Zawodowa matka dostaje dodatkowe 2 tys. zł, jakby „pensję”. Może przyjąć maksymalnie trójkę dzieci. Na wychowanie każdego (tyczy się to też niezawodowych rodzin) otrzymuje miesięcznie 1052 zł, do tego dochodzi 500 plus.

Pani Elżbieta słyszy czasem, że zarabia na wychowywaniu dzieci, a przecież normalnym matkom nikt za to nie płaci. – Uodporniłam się na takie komentarze. Pytam: Dlaczego ty nie zrezygnujesz z pracy i nie zostaniesz rodziną zastępczą, jeśli to takie proste? – mówi. I przyznaje, że w rodzinie zastępczej na wiele rzeczy nie starcza. – Dzieci też chciałyby mieć nowe buty, ale ja muszę odmówić. Nowa lodówka to wiele lat ciułania grosz do grosza – tłumaczy.

W Zielonej Górze jest ok. 200 rodzin zastępczych, ale w większości jest w nich biologiczne pokrewieństwo. Dziadkowie wychowują wnuka, którego rodzice albo zmarli, albo stracili władzę nad dzieckiem. Zawodowych rodzin jest zaledwie osiem.

– Niestety, zbyt mało ludzi decyduje się je tworzyć. Może ten tekst przeczyta ktoś, komu taka myśl chodziła po głowie, a brakowało impulsu, żeby zrobić pierwszy krok? – zastanawia się. – Bo pamiętaj, alternatywą dla rodziny zastępczej jest dom dziecka albo pogotowie opiekuńcze.

Córka z „żabiej” rodziny

Pani Elżbieta tłumaczy, że każdy rodzic zastępczy musi być po trochu psychologiem. Bo każde dziecko jest inne, ma swoje problemy, przeżycia, z którymi trzeba się zmierzyć. Czasem rodzic musi wejść pod stół, żeby porozmawiać z córką, która chce ukryć się tam przed światem. Radzić sobie z agresją, samookaleczaniem, uderzaniem głową o ścianę. Normą u dzieci, które trafiają do rodziny zastępczej, jest początkowy okres, kiedy wydaje się, że wszystko pójdzie gładko. To tzw. miesiąc miodowy. Później zaczynają się schody we wzajemnych relacjach, trudności.

– Na wiele rzeczy nie byłam przygotowana. Uczyłam się. Wciąż raz na kwartał jeżdżę na weekend do Warszawy na szkolenia z psychologami – mówi. Na podłodze w kącie pokoju przy Wyszyńskiego stoi rząd książek, w większości poradników.

Pani Elżbieta przypomina sobie dzień, w którym Basia przyszła zapłakana ze szkoły. Koleżanka powiedziała jej, że jest z „żabiej” rodziny. Bo żaby nie mają domów.

– Mówię: to powiedz koleżance, że musi do ciebie kumkać, bo po ludzku się nie dogada. Poskutkowało – mówi.

Dziś Basia ma 26 lat. Zna dwa języki, lubi podróżować, codziennie dzwoni do mamy. Wkrótce będzie mogła w końcu ją odwiedzić w nowym, większym mieszkaniu.

„Zrobiłaś taką zupę jak moja mama”

Codziennością zawodowej mamy są też relacje z biologicznymi rodzicami dzieci. Potrafią być skrajne. Niektórzy rodzice są w stanie zwyzywać i opluć zastępczego rodzica, kiedy przypadkiem spotkają go na spacerze. Traktują dziecko jako trofeum. – Ale z wieloma można normalnie, po ludzku porozmawiać – mówi Kaźmierska.

Są dzieci, które krążą między rodziną biologiczną a zastępczą. Rodzice ich zawodzą. Biologiczna matka dużo pije, nie przejmuje się dziećmi.

– A dzieci idealizują swoich rodziców. Powroty do nich wiążą się często z rozczarowaniami – tłumaczy pani Elżbieta. – Kiedy dziecko zaczyna w rozmowach wspominać swoich rodziców, to jest to znak, że zaufało zastępczej mamie. To często drobne sygnały – tłumaczy.

Karolina kiedyś wspomniała: „Dobrą zupę zrobiłaś. Wiesz, taką robiła moja mama.” Zabrzmiało jak „kocham cię”.

* Imiona dzieci zostały zmienione.

Jak pomóc pani Elżbiecie?

Zbiórka „Stworzenie domu dla dzieci w rodzinie zastępczej” na stronie www.zrzutka.pl

Numer telefonu: 606 765 074

E-mail: ela_kazmierska@wp.pl

Numer konta: 98 1940 1076 4673 4680 0000 0000

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Pięknie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    1