Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Wrocławska spółka chciała wybudować na terenie należącym do szpitala ośrodek terapii hiperbarycznej. Nie dostała pozwolenia na budowę. Miasto blokuje inwestycję, bo uważa, że ośrodek spotęguje ruch przy ul. Podgórnej. Zgodę da, jak spółka wybuduje rondo przy ul. Podgórnej (podobne do tego przy Castoramie). Do prezydenta nie dotarły argumenty, że takiego ośrodka nie ma w województwie, więc pacjenci dojeżdżają 150 czy 200 km do Poznania lub Wrocławia. Ośrodek leczy i ratuje życie. Nie ma nic wspólnego z medycyną estetyczną.

CZYTAJ TAKŻE: Dlaczego Zielona Góra nie ma komory hiperbarycznej? Miasto blokuje inwestycję

MIT. Rondo ważniejsze od ludzkiego życia

Miasto, blokując inwestycję, pokazuje, że drogowa inwestycja jest potrzebniejsza w mieście niż wybudowanie ośrodka, w którym można uratować czyjeś życie, wyleczyć pacjentów z ciężkimi schorzeniami.

To oczywiście nieprawda. Rondo nigdy nie będzie ważniejszą społecznie inwestycją od budowy lecznicy. Jak ważny elementem na lubuskiej mapie zdrowia jest ośrodek terapii hiperbarycznej? Lubuskie jest jednym z niewielu województw w Polsce, które nie ma ośrodka terapii hiperbarycznej. Choć dziś to standard w ratowaniu życia przy zatruciach tlenkiem węgla, w leczeniu ciężko gojących się ran, zapaleniach kości czy zakażeń beztlenowcami (np. gangreny). Pacjenci unikną amputacji stopy, mogą odzyskać słuch czy wyleczyć źle gojące się rany.

– To nie jest terapia eksperymentalna, a procedura uznana w światowej medycynie, którą wdraża się w przypadku wielu chorób – tłumaczył „Wyborczej” dr n. med. Maciej Naskręt, szef Wielkopolskiego Centrum Terapii Hiperbarycznej, który miał pomóc w organizacji zielonogórskiego ośrodka.

CZYTAJ TAKŻE: Co może władza? Gest Lichockiej i rondo Kaliszuka [KOMENTARZ]

Fakt. Pacjenci nie leczą się, rezygnują z terapii, bo nie stać ich na codzienne dojazdy do Poznania

– Niestety często jesteśmy świadkami ludzkich dramatów. Pacjenci z Lubuskiego rezygnują z przyjazdu do Poznania. Nie leczą się, bo nie stać ich na opłacenie hotelu lub codziennych podróży – tłumaczył „Wyborczej” dr n. med. Maciej Naskręt. – Dla pacjenta dojeżdżającego z innego województwa to kosztowne i trudne logistycznie – przyznaje dr Naskręt. Wielkopolskie Centrum przyjmuje rocznie kilkuset mieszkańców Lubuskiego. NFZ płaci za ich terapię, ale zrozumiałe, że nie opłaca noclegów ani hostelu.

– Pacjenci nieustannie pytają, dlaczego muszą jeździć tyle kilometrów, dlaczego komory nie ma w Zielonej Górze – przyznaje doktor.

MIT. To miasto miało płacić za budowę

To błąd, który pojawia się w komentarzach internautów. Uściślamy: miasto nie miało dołożyć do budowy ani złotówki, ani nie daje także terenu. Mimo to formalnie blokuje inwestycję, nie wydając pozwolenia na budowę. Ośrodka nie wybudowałby także szpital. Wrocławska spółka chciała postawić parterowy obiekt na terenie lecznicy za własną kasę. Obiekt miałby połączyć budynek pulmonologii i porodówki. Po 15 latach miałby stać się własnością szpitala. W tym czasie spółka musiałaby płacić szpitalowi pieniądze za dzierżawę terenu.

MIT. Ktoś ma osobistą korzyść

W uniwersyteckim Radiu Index radny Andrzej Brachmański snuł tezę, że sprawa jest dość dziwna. Nie powiedział wprost, że ktoś na budowie komory zyska, ale przedstawił inwestycję w złym świetle. Snuł domysły.

– Powstaje pytanie brutalne, co takiego się dzieje, że nagle wybucha sprawa z komorą i musi być już załatwiona dla jednej określonej firmy, a z tego, co wiem, tych firm było kilka. Myślę, że to nie jest przypadkowe. Słabo to wygląda – twierdził Brachmański.

Dziennikarz uniwersyteckiego radia nie dopytał, że przecież za firmą lobbował także jego szef, rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego (uczelnia tworzy szpitalną spółkę, ma w niej większość udziałów).

Latem rektor Tadeusz Kuczyński wysłał do Janusza Kubickiego specjalne pismo, w którym prosił, by miasto pomogło w uzyskaniu pozwolenia na budowę. Wyliczał korzyści, jakie zyska na inwestycji szpital.

Nieprawdą są słowa Brachmańskiego, w których mówi, że sprawa wybuchła nagle.

– Sprawa trwa już blisko półtora roku. Dostaliśmy dwukrotnie odmowną decyzję z urzędu. Czekaliśmy na analizy ruchu, ale gdy prace nad nimi nie postępowały, uznaliśmy, że sprawę powinien rozstrzygnąć wojewoda – mówi Waldemar Kowalczykowski, inwestor.

Kiedy zapadnie rozstrzygnięcie? – Wojewoda Lubuski wyznaczył dodatkowy termin rozpatrzenia sprawy na dzień 12 marca 2020 r. – odpisał „Wyborczej” Waldemar Gredka, dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego.

MIT. Nie można przyjmować nowych pacjentów, bo skrzyżowanie zakorkuje się

Tezę lansuje Janusz Kubicki, prezydent miasta. – Nie chcemy być miastem zakorkowanym, tam jest problem komunikacyjny – przyznał Kubicki dziennikarzowi akademickiego Radia Index. I wskazywał, że trudno zaparkować auto na terenie szpitala. – Ile tam było wypadków – grzmiał Kubicki.

Jaka jest prawda? Na terenie szpitala nie było żadnych wypadków, a przynajmniej nigdy nie informowała o nich zielonogórska policja. Po drugie, miasto nie przedstawiło do tej pory żadnej analizy, która świadczyłaby o tym, że układ komunikacyjny wymaga przebudowy.

Analizę od kilku miesięcy wykonuje departament, którego prace nadzoruje Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry. Ale mimo że wkrótce minie pół roku, takiego dokumentu nadal nie ma. Na jakiej podstawie miasto wymaga więc od inwestora budowy ronda? Tego nie wiemy.

– Być może Krzysztof Kaliszuk wyszedł na skrzyżowanie, wystawił palec na wiatr i orzekł, że jest potrzebne – kpił w ratuszu Adam Urbaniak, radny Platformy.

Inwestor prognozuje, że w ciągu doby wykona dwa sprzężenia, komora zmieści 14 pacjentów. 

- Czy czternaście osób może zablokować krzyżówkę? - dziwi się Waldemar Kowalczykowski.  

MIT. To będzie prywatna placówka, trzeba będzie płacić

Tezę lansuje także sam prezydent. Janusz Kubicki, także w rozmowie z dziennikarzem Radia Index, tłumaczył, że wpuszczanie na teren szpitala prywatnego podmiotu to błąd.

– Żeby się nie okazało potem, że za wszystko musimy płacić. Służba zdrowia powinna być państwowa, bezpłatna, bo większości nas nie stać, żeby płacić horrendalne pieniądze za leczenie się w prywatnych placówkach – powiedział Kubicki.

Gdzie nieprawdę mówi prezydent? Ośrodek, owszem, wybuduje prywatna spółka, ale za leczenie ma płacić NFZ. Spółka ma doświadczenie w uzyskiwaniu takich kontraktów, prowadzi w Polsce już kilka takich ośrodków. Oferuje nie tylko najlepszej klasy sprzęt, ale także specjalistyczną kadrę.

– My leczymy i ratujemy życie tam, gdzie są bezpośrednie wskazania do zastosowania tlenu hiperbarycznego wg tzw. medycyny faktów – evidence based medicine, czyli uznanych w świecie medycznym wskazań. Jeśli choroba kwalifikuje się do leczenia tlenem hiperbarycznym, to NFZ refunduje takie zabiegi. Nie ma powodów, by ubezpieczony pacjent musiał za nie płacić – mówił „Wyborczej” dr n. med. Maciej Naskręt.

MIT. Mamy w mieście kapsuły hiperbaryczne, komercyjne. One nam wystarczą

W mieście nie działa żadna komora, która mogłaby uzyskać kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, a więc leczyć za darmo chorych pacjentów. Ośrodek w zielonogórskim szpitalu miałby być pierwszym w regionie. 

– Mówimy o realnej medycynie, a nie o zabiegach upiększających. Nie jesteśmy salonem urody, który kusi, że wyleczy zmarszczki, cellulit i poczujemy się 20 lat młodsi. Nasi pacjenci często przechodzą dramaty. To są dzieci z urwanymi przez petardy palcami, dyrygent, który stracił słuch, czy mężczyzna, który walczy, by nie stracić nogi z powodu stopy cukrzycowej – wylicza dr Naskręt.

CZYTAJ TAKŻE: Pokłosie burzy o komorę hiperbaryczną. Udaje się Wam załatwić sprawę w urzędzie miasta? [SONDA]

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.