Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zielonogórscy studenci wysłali alarmujące listy do swojego wydziału, sanepidu, okręgowego inspektora pracy i redakcji „Wyborczej”. Twierdzą, że o wyjeździe profesor do czerwonych stref we Włoszech usłyszeli podczas zajęć. Profesor wykłada na Collegium Medicum (dawniej medyczny wydział nauk o zdrowiu), wcześniej pracowała na wydziale pedagogiki i psychologii.

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Jeśli zagrożenie koronawirusem, to kwarantanna

„W razie potwierdzenia informacji prosimy o zastosowanie kwarantanny i zakazu prowadzenia zajęć ze studentami na przez wymagany okres 3–4 tygodni (zalecany czas inkubacji wirusa)” – piszą. „Nie chcemy, aby pani profesor przebywała w tak dużym skupisku ludzkim jakim jest uczelnia i narażała nas studentów i pośrednio naszych bliskich na możliwość zarażenia koronawirusem”.

Studenci liczą, że mogą zostać objęci kwarantanną, tak jak ich rodziny. „W naszym przypadku taka przerwa z pewnością odbije się zdecydowanie na wynikach w nauce a nasi bliscy, którzy pracują, pozbawieni zostaną na ten czas możliwości zarobkowania” – tłumaczą w liście. Twierdzą, że może ucierpieć sama uczelnia. Prawdopodobne będą pozwy sądowe, m.in. o odszkodowania.

Koronawirus i zasady rektora

– Profesor jest na urlopie – odpowiada Ewa Sapeńko, rzecznik Uniwersytetu Zielonogórskiego. – A uczelnia nie ma prawa ingerować w to, gdzie pracownicy spędzają prywatny czas. Na uniwersytecie obowiązują odpowiednie procedury dotyczące osób powracających z krajów podwyższonego ryzyka, które są zgodne z zaleceniami GIS i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Pani profesor, tak jak wszyscy pracownicy uczelni, została o nich poinformowana w specjalnym komunikacie rektora.

Przypomnijmy: kiedy na początku tygodnia potwierdzono w szpitalu w Zielonej Górze u 66-pacjenta zakażenie koronawirusem, rektor UZ zdecydował o wstrzymaniu zgody na wyjazdy studentów, doktorantów, nauczycieli akademickich i pracowników w rejony zagrożone występowaniem koronawirusa. Na liście są m.in północne Włochy, Niemcy, Chiny, Iran i Wietnam.

Rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Tadeusz Kuczyński zobowiązał pracowników i studentów, by o wyjazdach informowali swoich przełożonych.

CZYTAJ TAKŻE: Koronawirus. Szefowa sanepidu w Słubicach wyleci z pracy po zmianie przepisów. Zdecydują ludzie PiS. „Nie mam złudzeń, zaczęłam się pakować”

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.