Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z powodu zagrożenia koronawirusem prezydenci Zielonej Góry i Gorzowa odwołali koncerty, wystawy, warsztaty, spektakle. Marszałek lubuska odwołała targi budowlane w Drzonkowie. Mecze odbywają się przy pustych trybunach.

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Rozmowa z dr. Jackiem Smykałem

Artur Łukasiewicz: Na ile odwoływanie imprez jest skuteczne w zwalczaniu koronawirusa? Czy to jest potrzebne?

Dr Jacek Smykał, kierownik oddziału zakaźnego Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze: - To są działania troszeczkę na pokaz. Nośne medialnie. Zaapelowałbym jednak do rozsądku, bo sytuacja jest niejasna. Nie wiemy, ile osób z zakażeniem koronawirusem przebywa w naszym środowisku. Pewne jest, że w Zielonej Górze mamy jednego pacjenta zdiagnozowanego. Istotne żeby osoby, które mają jakiekolwiek infekcje, źle się czują, gorączkują, nie chodziły po prostu na spotkania i imprezy. Najważniejsze, by ludzie byli świadomi zagrożenia: jestem chory, zostaję w domu, nie idę. Nie ryzykuję, a przede wszystkim nie narażam innych.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Sporo komentarzy jest takich: jak to jest, odwołali koncert i spektakl, a prawdziwe imprezy masowe są w każdą sobotę w hipermarketach. Do tego działają kinowe multipleksy. Rzeczywiście brakuje nam konsekwencji?

- Tak właśnie to wygląda. Zamykamy koncert na sto osób, a nie zamkniemy hipermarketu, gdzie przepływ ludzi jest ogromy. Do tego ludzie przyjeżdżają z różnych miejsc. Wiemy, że do Zielonej Góry na zakupy wybierają się nie tylko mieszkańcy okolicznych powiatów, ale także Niemcy. I co z tego? Normalna sprawa. Więc jeszcze raz, w obecnej sytuacji, gdybym był włodarzem miasta, nie odwoływałbym żadnej imprezy. Chyba że chodziłoby o imprezę międzynarodową, w której miałyby brać udział osoby z miejsc, gdzie były ogniska zakażenia koronawirusem. Wtedy trzeba na to spojrzeć w ten sposób. Natomiast miejskich imprez wewnętrznych bym nie odwoływał.

Od jednego z lekarzy usłyszałem, że jeśli już, to w pierwszej kolejności należałoby zamykać siłownie, kluby fitness, baseny i aquaparki. A one działają w najlepsze. Zgadza się pan?

Nie zgadzam się wcale. Nie popadajmy w skrajności. Takie myślenie prowadzi nas wprost do tego, by w ogóle zamknąć się w domach i nigdzie nie wychodzić. Nie tędy droga. Panika jest najgorszym lekarstwem. Panika psuje wszystko. Jako lekarz patrzę na to profesjonalnie, medycznie. Nie nakręcajmy atmosfery zagrożenia, o to też bym prosił media.

Na pana oddziale zakaźnym nie robi się badań na koronawirusa. Najbliższe laboratorium jest  100 km stąd, w Gorzowie. Ale niewiele potrzeba, by badania robić w Zielonej Górze. Czego konkretnie brakuje?

- Trudno mi się wypowiadać za producenta. Z tego co wiem, w ciągu miesiąca byłby w stanie przygotować matrycę do badania koronawirusa. Dziś możemy aparatem G-ekspert badać genetycznie bakterię New Delhi, wirusa grypy, czy jest typu A, czy B.

By badać wirusa koronę, trzeba doposażyć ten aparat. Możliwości techniczne są, tylko trzeba je wykorzystać. Warto, bo to jest najsłabszy punkt naszego działania. Liczy się szybkość. Pacjent będzie krócej leżał, mniej zużyjemy sprzętu, fartuchów, deficytowych maseczek i kombinezonów. W ciągu godziny, a nie kilkunastu, dowiemy się, czy pacjent ma wirusa koronę, a może tylko grypę lub inną infekcję.

Z "pacjentem zero" na oddziale przebywa obecnie jeszcze dwóch pacjentów. Co możemy o nich powiedzieć?

- Jedna z pacjentek jechała metrem w Berlinie i źle się poczuła. Zgłosiła to u nas. Oczywiście, nie oznacza to, że narażeni są wszyscy Polacy podróżujący metrem. Drugi pacjent, kierowca tira, zachował się bardzo rozsądnie. Zaczął gorączkować w trasie, czuł się fatalnie, zadzwonił z szoferki. Został już skonsultowany. Oboje idą do domu.

CZYTAJ TAKŻE: Teatr odwołuje spektakle z powodu koronawirusa. Aktorzy zrozpaczeni. "Tartą bułkę będziemy szamać"

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.