W polskich szpitalach brakuje podstawowych środków ochrony. Państwo wyręczają obywatele - zainspirowani akcją małżeństwa z Zielonej Góry ruszyli z szeroko zakrojoną produkcją przyłbic, które przed koronawirusem chronią lekarzy i pielęgniarki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zbigniew Czerwiński z zawodu jest adwokatem, mieszka w Sierpcu k. Płocka. Od paru dni na domowych drukarkach 3D wytwarza elementy, które są niezbędne do złożenia przyłbic – prostych, osłaniających twarz szybek ochronnych, które personel medyczny może wykorzystać jako dodatkową ochronę przed zakażeniem koronawirusem.

Drukarki kupił przed laty dla zabawy. Do odkurzenia sprzętu zainspirowała go historia Łukasza i Justyny Więcków z Zielonej Góry, którzy z użyciem domowej farmy drukarek 3D postanowili wyprodukować 1,2 tys. przyłbic dla szpitali i służb sanitarnych w woj. lubuskim . Blisko setka została przekazana już do szpitala w Zielonej Górze, przede wszystkim na tamtejszy SOR. Kilkanaście osłon otrzymali też ratownicy pogotowia.

– O akcji usłyszałem w mediach – opowiada Czerwiński. – Próbowałem nawiązać kontakt z Zieloną Górą, ale zanim się to udało, przypomniałem sobie o reprapy.pl, czyli popularnym forum dla osób zainteresowanych tematyką druku 3D. Okazało się, że oni też podłapali temat i organizują wspólną produkcję. Od razu się zaangażowałem – tłumaczy.

Wydrukowanie jednego, podwójnego zestawu elementów zajmuje ponad trzy godziny. Kiedy Czerwiński zbierze ich kilkadziesiąt, wyśle je do administratora forum, właściciela firmy produkującej filamenty do drukarek 3D, gdzie do elementów zamontowane zostaną szybki i gumki mocujące. A później przyłbice pojadą do szpitali, na front walki z koronawirusem.

– Genialna sprawa, bo oni to wszystko sponsorują z własnej kieszeni – mówi Czerwiński. – Jeśli ktoś potrzebuje, wysyłają też materiały. Najważniejsze jest to, że załatwiają szybki, które trudno zdobyć przeciętnemu właścicielowi drukarki. I tak to wygląda: my drukujemy dwa z czterech elementów, oni dokładają resztę i rozwożą gotowe przyłbice do szpitali – dodaje.

Się pomaga

Z niedużą przesadą można powiedzieć, że elementy do przyłbic w swoich domach drukuje już pół Polski. Właściciele sprzętu organizują się na forach, ale też Facebooku czy Twitterze. Wszystkich, razem z Czerwińskim, zainspirowała Zielona Góra. To tam jako pierwsi z produkcją przyłbic ruszyli Łukasz i Justyna Więckowie. W miesiąc chcą wyprodukować ponad tysiąc sztuk. Wszystko w czynie społecznym.

Łukasz Więcek dostarczył do szpitala i pogotowia w Zielonej Górze już kilkadziesiąt przyłbic ochronnych. Za darmo. Podkreśla, że nie byłoby to możliwe bez pomocy żony i wielu innych osób
Łukasz Więcek dostarczył do szpitala i pogotowia w Zielonej Górze już kilkadziesiąt przyłbic ochronnych. Za darmo. Podkreśla, że nie byłoby to możliwe bez pomocy żony i wielu innych osób  Facebook/SOR Zielona Góra

– W ciągu jednego dnia mamy więcej tego typu sprzętu, niż do tej pory mogliśmy marzyć! Jeden dzień! Nie sposób opisać radości – dziękowali w internecie pracownicy SOR po odebraniu pierwszego rzutu przyłbic. Stwierdzili, że tysiąc sztuk wystarczy nawet i dla całego regionu. Zapotrzebowanie zgłosiły już zielonogórska poliklinika, jednostki sanepidu oraz kilka szpitali w województwie.

Projekt z internetu

Właściciele drukarek 3D elementów potrzebnych do złożenia przyłbicy nie muszą projektować sami. Jeden z europejskich producentów bezpłatnie udostępnił go na swojej stronie. Stamtąd rozszedł się po tematycznych forach. Projekt wystarczy ściągnąć, wrzucić w drukarkę i czekać na efekty. To dlatego Łukasz Więcek zastrzegał: „Bohaterowie są tam – w karetkach, na oddziałach i na granicach. A my tu tylko wciskamy guzik i zakładamy gumę od majtek”.

Teraz z tego samego projektu (w międzyczasie udoskonalonego) korzystają już tysiące właścicieli drukarek 3D w Polsce. Zbudowana w ten sposób przyłbica nie posiada żadnych atestów, ma za to rekomendację czeskiego ministerstwa zdrowia i dobrą opinię wśród medyków. – Sprzęt ochrony osobistej nie musi być jałowy, nawet nie jest to zazwyczaj możliwe. Ważne, że blokuje możliwość ekspozycji przez rozpylenie aerozolu materiału zakaźnego. Po tym można zdezynfekować sprzęt i użyć ponownie, jeśli jest taka potrzeba. A na pewno będzie... – wyjaśniali ratownicy pogotowia.

Przyjmą wszystko

Za akcję na forum reprapy.pl odpowiedzialny jest Marek Ryszka, pasjonat technologii druku 3D, właściciel i założyciel Devil Design, firmy zajmującej się produkcją filamentów do drukarek. Ryszka jest też zresztą założycielem samego forum. – Mamy tam fajną, zgraną społeczność, wspólnie robimy różne akcje, umawiamy się na zloty i wyjazdy, gdzie chłopaki niejednokrotnie zabierają swoje drukarki – opowiada. – Na projekt przyłbicy nie mogłem nie trafić, bo w branży siedzę od lat. No i pomyślałem, że skoro mogę pomóc, to czemu tego nie zrobić – tłumaczy. Zachęcenie forumowiczów nie było problemem. Ryszka wcześniej zadzwonił jedynie do pobliskiego szpitala z pytaniem, czy taki sprzęt w ogóle im się przyda. „100 sztuk potrzebujemy na wczoraj” – usłyszał w słuchawce.

Przyłbice produkuje za darmo. Elementy dostaje od forumowiczów i sam też drukuje. Pierwsze szybki PET i gumki kupił za własne pieniądze. Do tego rozsyła po domach filamenty do drukarek.

– Zasponsorowaliśmy już jakieś 200 kg materiału. Jeden kosztuje ok. 80-90 zł – zaznacza Ryszka. – Ludzie przesyłają nam wydrukowane części, a my robimy resztę. Mamy dobre warunki, pracowników i odpowiednią halę, mamy komponenty. Zgłosiła się już firma, która tysiąc szybek dostarczy nam za darmo, a później pozwoli zamawiać po kosztach produkcji, czyli 70 gr netto za jedną – tłumaczy Ryszka.

Na liście oczekujących na przyłbice są szpitale w Zawierciu i Tychach, zgłaszają się kolejne. Jedna z grup produkuje przyłbice specjalnie dla szpitala w Poznaniu. – Liczymy, że przyłbice trafią do medyków na początku przyszłego tygodnia. Ile jest potrzebnych? Tego nie wie nikt. Zazwyczaj pada odpowiedź „przyjmiemy każdą ilość” – mówi właściciel Devil Design.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Szacun. Pytanie: dlaczego do sprawy nie włącza się Ministerstwo Zdrowia? Przecież produkcja oznacza koszty, dla jednych mniejsze dla drugich mniejsze, ale są!!!
I na koniec - minister zdrowia codziennie jest w mediach, ale ani razu nie podziękował tym zapaleńcom - skandal.
już oceniałe(a)ś
0
0