Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Polsce zakażonych koronawirusem jest już ponad 2 tys. ludzi. Oficjalnie na COVID-19 zmarły 32 osoby. Trwa stan epidemii, rząd wprowadza kolejne obostrzenia. Najnowsze ustanowił we wtorek, zakazując wychodzenia z domów bez opiekuna osobom nieletnim, a także m.in zabraniając wstępu do parków czy na miejskie bulwary. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Zamknięte parki, wojsko na ulicach. Jakie nowe ograniczenia wprowadził rząd?

W tym kontekście nie dziwi, że na obóz władzy spadają gromy za zwlekanie z przełożeniem wyborów prezydenckich. Nawet nie tyle zwlekanie (taki scenariusz jest możliwy), co dążenie do przeprowadzenia ich w ustalonym terminie, czyli 10 maja br.

- Skoro są warunki, by pójść do sklepu, to są też warunki, by pójść do lokalu wyborczego - stwierdził ku oburzeniu Polaków prezydent Andrzej Duda.

Zielona Góra się sprzeciwia

Przeciwko organizowaniu wyborów w maju zdążył zaprotestować już zarząd województwa lubuskiego na czele z marszałek Elżbietą Polak. 

"Wybory prezydenta RP powinny być świętem demokracji, świętem wszystkich Polaków, powinny przebiegać w jak najlepszej atmosferze - gdy obywatele będą mogli swobodnie i bez zagrożenia pojawić się w lokalach wyborczych. Naszym zdaniem przełożenie wyborów nie tylko ograniczy dalsze rozprzestrzenianie się wirusa, ale wpłynie również korzystnie na komfort wyborców oraz organizację pracy w komisjach" - pisze w apelu zarząd woj. lubuskiego.

Stwierdza też: "Idea organizacji wyborów w stanie epidemii stoi w sprzeczności ze wszystkimi zaleceniami wydawanymi przez administrację rządową i służby sanitarne. Epidemia wymaga solidarności i jedności, walka z nią powinna polegać na ratowaniu zdrowia i życia ludzkiego. Prowadzenie kampanii wyborczej równolegle z walką z epidemią jest wręcz niemożliwe".

Oraz:

Przykład Francji i tamtejszych wyborów samorządowych pokazał, że stawką może stać się ludzkie życie. Niech demokratyczne święto w Polsce nie stanie się dla przyszłych pokoleń falą smutnych rocznic.

Organizowaniu wyborów w maju sprzeciwia się też obóz Janusza Kubickiego, prezydenta Zielonej Góry. Jego radni (z klubu Zielona Razem) zamieścili w internecie apel, pod którym zbierają podpisy poparcia w sprawie przełożenia wyborów. W treści apelu zwracają się przede wszystkim do lokalnych polityków PiS, miejskich radnych: Piotra Barczaka, Bożeny Ronowicz, Jacka Budzińskiego, Eleonory Szymkowiak i Marka Budniaka.

- Apelujemy do Państwa o wsparcie naszych działań w celu odroczenia co najmniej do jesieni wyborów prezydenta naszego kraju. Przygotowaliśmy projekt uchwały Rady Miasta. Chcemy, aby wszyscy radni podpisali się pod tym projektem (...). Zdrowie i życie mieszkańców to wartość najwyższa i nikt nie ma prawa narażać go na niebezpieczeństwa z żadnego powodu. To władze samorządowe będą odpowiedzialne za organizację wyborów w czasie epidemii i to my bezpośrednio będziemy musieli namawiać ludzi, by zaryzykowali zdrowiem, nie tylko idąc do wyborów, ale pracując przy ich organizacji. Nie chcemy tego i  sprzeciwiamy się temu z pełną stanowczością - napisali w treści petycji radni Kubickiego.

Apel radnych dostępny jest w serwisie petycjeonline.com. Dotychczas podpisało się pod nim ponad 1,1 tys. osób.

CZYTAJ TEŻ: Burmistrz Cebula o wyborach i koronawirusie: Nie narażę życia swoich pracowników i mieszkańców

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.