Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Pod koniec marca Ukraina ogłosiła zamknięcie granic. Obecnie jedynymi otwartymi przejściami na granicy polsko-ukraińskiej są te w Korczowej i Dorohusku. Zgodnie z danymi straży granicznej w piątek na przejście pieszo granicy w Korczowej czekało trzy tysiące osób.

23-latek desperackiej próby przedostania się z Niemiec do Polski, a następnie do Ukrainy podjął się w niedzielę 5 kwietnia. Wieczorem patrolujący granicę w okolicach Gubina zauważyli go, gdy dotarł na brzeg Nysy Łużyckiej, przedtem ją przepływając.

- W trakcie legitymowania okazało się, że jest to obywatel Ukrainy, który za wszelką cenę chciał dostać się do swojego kraju. Cudzoziemiec, po zbadaniu temperatury ciała, ukarany został mandatem karnym w wysokości 500 zł - informuje Joanna Konieczniak, rzeczniczka Nadodrzańskiego Oddziału SG.

SG informuje też, że mężczyzna podczas zatrzymania był w dobrym stanie i nie miał podwyższonej temperatury, będącej objawem koronawirusa. Próbował pokonać granicę w niecodzienny sposób, bo nie posiadał pozwolenia na pobyt w Polsce. - Miał paszport biometryczny, ale nie posiadał karty czasowego lub stałego pobytu czy zezwolenia na pracę. Nie miał też współmałżonka ani dziecka posiadającego polskie obywatelstwo. Został zawrócony na terytorium Niemiec przez wyznaczone do tego miejsce na moście w Gubinie - dodaje Konieczniak.

CZYTAJ TEŻ: Koronawirus. Na granicy z Niemcami spokojnie, na przejściach nie utkniemy w korku

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.