Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Walka z koronawirusem trwa nieustannie, ale personel Szpitalnego Oddziału Ratunkowego choć trochę naładował baterie w trakcie Wielkanocy. Jak przekonuje pielęgniarka oddziałowa, Elżbieta Szostak, świąteczne dni nie do końca przypominały te z poprzednich lat.

- Nie był to typowy dla świąt długi weekend. Zwykle zgłaszają się do nas osoby z objawami gastrycznymi, niestrawności, bólami brzucha. Nie było też typowych „wizyt” świątecznych, które składają nam amatorzy dyskotek, podchmieleni i ze śladami otarć. To nasza zmora, ale tym razem był spokój - tłumaczy Szostak na stronie szpitala. I dodaje, że do szpitala zgłosiły się tylko dwie osoby w złym stanie zdrowia.

CZYTAJ TEŻ: 79. osoba zakażona koronawirusem w Lubuskiem. To pierwszy przypadek od dwóch dni, są nowi ozdrowieńcy

Przed budynkiem szpitala postawiono namioty, które służą do, mówiąc najprościej, segregowania pacjentów. Lekarze wstępnie badają w nich pacjentów i decydują o dalszym postępowaniu. Jeśli chory będzie wykazywał objawy zakażenia koronawirusem, w namiocie poczeka na transport na oddział zakaźny. Personel zwrócił uwagę, że w przez świąteczny weekend zgłosiło się do nich mniej osób.

- Ok. 210 przez trzy dni. To tyle, co przez normalny dzień w tygodniu - informuje szpital. Spokojnie było też na oddziale zakaźnym. - Obecnie znajduje się na nim 9 osób, z czego siedem jest zakażonych koronawirusem.

CZYTAJ TEŻ: Policja: To były spokojne święta, Lubuszanie zostali w domach

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.