Po 15 miesiącach prokuratorzy z Nowej Soli umorzyli śledztwo dotyczące wypadku na drodze S3. Młoda kobieta zginęła tuż przed oficjalnym otwarciem drogi. Adwokaci rodziny zmarłej wskazują, że drogę błędnie oznakowano.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Wypadek był tragiczny w skutkach, z potężnego A6 niewiele zostało. Młoda kobieta zginęła na miejscu, jej mąż doznał ciężkich obrażeń.

Wypadek od początku budził wątpliwości, czy młoda kobieta, która kierowała autem, niefrasobliwie wyprzedzała auta czy została wprowadzona w błąd?

Przed świętami oddamy wszystkie drogi

Wypadek wydarzył się w grudniu 2018 r., kilka dni przed świętami. Był poranek, małżeństwo z Dolnego Śląska jechało w stronę Zielonej Góry. Za nowosolskim węzłem, dokładnie na 216,4 km drogi, ich audi A6 zderzyło się z ciężarówką. 59-letni kierowca tira, również mieszkaniec woj. dolnośląskiego, nie odniósł obrażeń.

Na tym odcinku drogi kierowcy jechali tylko jedną jezdnią. Drogowcy planowali otworzyć drugą nitkę zaledwie kilka godzin później. I tak się stało. Jeszcze przed południem tego samego dnia, w świetle kamer, drogę otworzyła ówczesna minister pracy Elżbieta Rafalska (pochodzi z Lubuskiego) i wiceminister infrastruktury Marek Chodkiewicz.

Czytaj także: Droga S3. Śmiertelny wypadek, a potem minister otwiera drugą nitkę

Zdjęli część oznakowania?

7-kilometrowy odcinek od Niedoradza do Nowej Soli, który wybudował za ponad 200 mln zł Budimex, był ostatnim fragmentem drogi S3 w Lubuskiem, którym kierowcy nie mogli podróżować czterema pasami. Choć druga nitka była już od dawna gotowa. 27-latka przez ostatnie kilkanaście kilometrów, od węzła Kaźmierzów (niedaleko Polkowic), jechała czteropasmówką. Jej rodzina uważa, że kobieta wcale nie wyprzedzała brawurowo aut, tylko nie zauważyła oznakowania informującego o tym, że droga na kolejnym odcinku ma przewężenie. Ich zdaniem była źle oznakowana. Część oznakowania miała zniknąć, bo za chwilę droga miała zostać otwarta.

Prokuratorzy mieli sprawdzić, czy faktycznie tak było, czy drogowcy faktycznie nie wyprowadzili kobiety w błąd. Śledztwo trwało 15 miesięcy. Prokuratorzy bazowali na opinii biegłego zakresu ruchu drogowego i prawidłowego oznakowania drogi. Winy nikogo się nie doszukali.

– Prokurator Rejonowy w Nowej Soli umorzył śledztwo, w tym wątek dotyczący ewentualnych zaniedbań przez firmę wykonująca prace budowlane na odcinku drogi S3 – mówi Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocne. Z decyzją prokuratury nie zgadza się rodzina zmarłej kobiety.

– Wpłynęło zażalenie pełnomocnika pokrzywdzonej rodziny – przyznaje prokurator Fąfera.

Czytaj także: Koronawirus i inwestycje. Budują drogę i most na Odrze w Milsku, pierwszy taki od wojny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Bardziej gó...anie oznakowanej drogi niż S3 na odcinku od ZG do Sulechowa podczas budowy 2 nitki nie widziałem w życiu. Zróbcie drodzy dziennikarze sondę w gazecie wśród czytelników a przekonamy się, że wszyscy mamy takie samo zdanie.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    Było bardzo złe oznakowanie. I to potwierdzi każdy kto jeździł tą drogą. Ślepa jest prokuratura.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Czego się spodziewać po sługusach Ziobry. Hańba.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0