Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Do 20 kwietnia z powodu epidemii koronawirusa we mszy świętej mogło uczestniczyć maksymalnie pięciu wiernych. Obostrzenia zostały złagodzone – obecnie w kościele może przebywać jedna osoba na 15 m kw. Jeszcze w trakcie obowiązywania poprzednich przepisów o ich złamaniu napisała do „Wyborczej” czytelniczka, pani Iwona.

Jej mama wybrała się na wieczorną mszę do zielonogórskiego kościoła pw. św. Jadwigi w sobotę 18 kwietnia. 83-latka jest schorowana, ale wyjście do kościoła wydawało się jej i bliskim dobrym pomysłem. Skoro w świątyni oprócz niej i duchownych będą tylko cztery inne osoby, nie było większych obaw o jej zdrowie. Po nabożeństwie kobieta powiedziała córce, że obostrzeń jednak nie przestrzegano.

Staruszka nie powiedziała, że w kościele były tłumy, ale zwróciła uwagę, że obecnych było więcej niż pięć osób. Nie określiła, ile dokładnie. - To skandaliczne przekroczenie przepisów służb epidemiologicznych przez urzędników parafii było sytuacją zagrażającą bezpośrednio zdrowiu, a może życiu wiernych. Zwłaszcza że są to zwykle osoby starsze. Są one z powodu wieku czy innych słabości mniej poinformowane o konsekwencjach nieprzestrzegania wskazań dotyczących zachowania w czasie epidemii – pisze pani Iwona.

Koronawirus. Ksiądz jest innego zdania

Zwróciliśmy się z zapytaniem do kurii diecezjalnej w Zielonej Górze, żeby wyjaśnić zaistniałą sytuację. Jak tłumaczy ks. Andrzej Sapieha, rzecznik kurii, ksiądz odprawiający liturgię jest innego zdania niż 83-latka.

– Rozmawiałem z księdzem, który odprawiał tę mszę świętą w konkatedrze. Jego zdaniem w kościele nie znajdowało się wówczas więcej niż pięciu wiernych. Kilka osób – jednak również nie więcej niż pięć – było w tym czasie w kaplicy, która przylega do kościoła konkatedralnego. Stanowi ona oddzielne pomieszczenie z niezależnym wejściem – przekonuje.

Staruszka zwróciła też uwagę na sposób, w jaki udzielano komunii i wysłuchano spowiedzi. – Udzielano spowiedzi i komunii w sposób tradycyjny, czyli z rąk do ust – zaznacza pani Iwona.

Ksiądz Sapieha zaznacza, że zgodnie z zaleceniami Kościoła komunię należy przyjmować na dłoń. Wierni, którzy chcą ją przyjmować w sposób tradycyjny, mają do tego prawo, a duszpasterze powinni to prawo respektować. – Co do spowiedzi, to zaleca się sprawowanie tego sakramentu w oddzielnych pomieszczeniach i z zachowaniem odpowiedniego dystansu między spowiednikiem a penitentem. Spowiedź jednak może się również odbywać w otwartych konfesjonałach zaopatrzonych w folię ochronną i często dezynfekowanych. W takiej formie odbywa się ona w zielonogórskiej konkatedrze.

Pisz do „Wyborczej”

Co sądzicie o tej sytuacji? Na Wasze opinie czekamy w komentarzach pod tekstem, przesyłajcie je też na adres mailowy listy@zielona.agora.pl lub na facebook.com/ZielonaGoraWyborcza.

CZYTAJ TEŻ: Koronawirus. Lekarz o kwarantannie na granicy: Absurdalna i jawnie niesprawiedliwa

CZYTAJ TEŻ: Droga S3. Kobieta zginęła tuż przed otwarciem nowej nitki, bo było złe oznakowanie? Śledczy umarzają śledztwo

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.