Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W zeszłym tygodniu na skrzynki pocztowe prezydentów, burmistrzów i wójtów trafił pierwszy wniosek Poczty Polskiej o udostępnienie danych mieszkańców do przeprowadzenia listownych wyborów prezydenckich. Większość samorządowców maila jednak zignorowała, choćby dlatego, że jedyny podpis pod wnioskiem brzmiał „z wyrazami szacunku Poczta Polska”. Prawnicy wskazywali, że pismo nie spełnia wymogów formalnych.

Pocztowcy zrozumieli swój błąd i od minionego piątku rozsyłają już właściwe wnioski, pod którymi nazwiskami podpisani są wiceprezesi państwowej spółki. Do każdego wniosku załączany jest skan kwietniowej decyzji premiera Mateusza Morawieckiego, w której premier polecił Poczcie Polskiej rozpoczęcie przygotowań do wyborów.

Na przekazanie danych Poczcie Polskiej samorządowcy mają dwa dni robocze.

Milewski danych nie odda

– Stoję przed jedną z najtrudniejszych decyzji w mojej osiemnastoletniej samorządowej pracy – poinformował w poniedziałek rano Jacek Milewski, prezydent Nowej Soli, do którego wniosek PP dotarł w piątek. – Nasza radczyni prawna przez weekend przeanalizowała ten wniosek pod względem formalnym i nie budzi on już (tak jak wcześniejszy) żadnych zastrzeżeń w tym zakresie. Wniosek jest prawidłowo sporządzony i właściwie podpisany, posiada wymagany prawem załącznik i został złożony przez uprawniony do jego złożenia podmiot, czyli Pocztę Polską. Zgodnie z prawem mamy dwa dni robocze (a więc do wtorku północy) na podjęcie decyzji o przekazaniu (bądź nie) spisu wyborców – tłumaczył Milewski.

Już parę godzin później obwieścił, że nie przekaże Poczcie danych mieszkańców, mimo że sam jest zwolennikiem jak najszybszego przeprowadzenia wyborów. – Odmówiłem z przyczyn tylko i wyłącznie prawnych – zastrzega Milewski. Udostępnia opinię prawniczą, która stwierdza, że przekazanie danych byłoby złamaniem europejskich przepisów RODO.

Kubicki kluczy

Niestety, w sprawie wciąż nie znamy jednoznacznego stanowiska Janusza Kubickiego, prezydenta Zielonej Góry. W piątek w radiu Index zapowiedział, że udostępni dane mieszkańców, jeśli zobowiąże go do tego prawo. Stanowisko podtrzymał w kolejnej, poniedziałkowej rozmowie w radiu Index. Proszony jednak o jednoznaczną odpowiedź, kluczył i zmieniał temat.

Czy poprawiony wniosek Poczty Polskiej dotarł już do zielonogórskiego urzędu? Wszystko na to wskazuje. Próbowaliśmy to ustalić, ale Kubicki nie odbiera telefonów o dziennikarzy „Wyborczej”, podobnie jego zastępca Krzysztof Kaliszuk i rzeczniczka Monika Zapotoczna.

Znamienne jest jednak, że Kubicki do wtorku do północy daje mieszkańcom czas, by złożyli do urzędu wnioski o wykreślenie ze spisu wyborców. Termin nieprzypadkowy, bo taki dostały też wszystkie inne samorządy na odpowiedź Poczcie Polskiej. Ciężko odczytać to inaczej niż zapowiedź, że po jego upływie prezydent Zielonej Góry udostępni dane mieszkańców. Poniekąd potwierdził to sam Kubicki, stwierdzając w poniedziałek w radiu, że złożenie wniosku o wykreślenie ze spisu wyborców to jedyny sposób na to, by urząd miasta nie przekazał naszych danych Poczcie Polskiej.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.