We wtorek kocia kawiarnia w Zielonej Górze nie otworzyła się dla klientów. Właścicielka pojechała pod Lubsko po schorowane kotki. Być może powiększy się grono mieszkańców knajpki przy ul. Drzewnej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

O jednodniowej przerwie w funkcjonowaniu pierwszej zielonogórskiej kociej kawiarni Aneta Kokawska-Tadra poinformowała w Dzień Dziecka.

- We wtorek [2 czerwca - ziar] kawiarnia będzie nieczynna. Ruszamy na interwencję. Normalnie nie zajmujemy się adopcjami kotów, gdyż nie mamy kociarni, gdzie koty mogłyby przebywać na kwarantannie, itd. Ale w tym przypadku postanowiliśmy pomóc. Jedziemy po kotkę z czterema kociątkami, które najprawdopodobniej są chore - pisała na Facebooku właścicielka.

Kotki znajdowały się w okolicy Lubska. Jedno maleństwo jest rude, drugie czarne, a pozostałe dwa szarobure. Są już w Zielonej Górze, gdzie we wtorek zbada je weterynarz. Cała piątka nie może zostać na stałe w kawiarni, dlatego Kokawska-Tadra szuka dla nich domu, tymczasowego lub stałego. - Prawdopodobnie mają koci katar, możliwe, że również inne choroby. Zgłosiła się już jedna pani, ale musimy sprawdzić, czy zapewni odpowiednie warunki dla kotków. Być może jedno lub dwa kociątka dołączą do pozostałych domowników w naszej kawiarni - tłumaczy i dodaje, że rudzielec zapewne będzie cieszył się największym powodzeniem wśród potencjalnych, nowych właścicieli.

Przypomnijmy. Kotów w kawiarni aktualnie jest pięć. To dachowce: Lucek, Lotka, Frytka, Róża i Kulka. Aneta Kokawska-Tadra otworzyła kawiarnię w tegoroczne Walentynki. Wcześniej odwiedzała podobne lokale z kotami w innych miastach. Spodobały jej się tak bardzo, że postanowiła założyć takie miejsce w Zielonej Górze. Żeby to było możliwe, zwolniła się z dotychczasowej pracy.

- Znajoma podpowiedziała mi, że warto zasięgnąć porady w Ośrodku Wsparcia Ekonomii Społecznej. Polecono mi założyć fundację prowadzącą działalność gospodarczą. Oprócz tego udało mi się uzyskać dotację na stworzenie dwóch miejsc pracy dla osób wykluczonych społecznie - mówi Kokawska-Tadra.

Zanim do lokalu przy ul. Drzewnej 1 (wejście od ul. Licealnej) wprowadziły się koty, przyszłą kawiarnię trzeba było gruntownie wyremontować.

W kawiarni obowiązuje regulamin. Przed wejściem należy zdezynfekować dłonie specjalnym płynem - w dobie COVID-19 to oczywistość. Nie wolno przynosić własnej karmy. Koty jedzenie dostają na miejscu, co nie oznacza, że nie zajrzą czasem do naszego kubka czy talerzyka. Nie można przyprowadzić własnych zwierzaków, bo mogłoby dojść do nieprzyjemności między domownikami a gośćmi. Do środka nie wejdą też dzieci poniżej 7. roku życia.

- Każdy klient musi zapoznać się z zasadami przed wejściem. Najmłodsi nie mogą wejść ze względów bezpieczeństwa, ich i zwierząt. Ale z czasem planujemy organizować warsztaty edukacyjne uczące dzieci, jak obcować z kotami - wyjaśniała pani Aneta.

Epidemia koronawirusa tymczasowo zamknęła kocią knajpkę. Ta otworzyła się ponownie pod koniec maja.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kocia kawiarnia otwiera się na nowo. Wcześniej była zamknięta przez COVID-19... I nie tylko

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Naprawdę?
    "Wyborcza" pisze w głównym artykule o jednodniowym zamknięciu kawiarni, bo właścicielka musiała wyjechać?
    Gest ratowania kotków szlachetny, ale naprawdę nie ma już o czym pisać w tym mieście?
    @waldek_z_lasu
    Właśnie, dlaczego wyborcza pisze o wszystkim co się dzieje z tą knajpą? Czy to artykuły sponsorowane?
    Nie mam nic przeciwko knajpce ale trochę to dziwne.
    już oceniałe(a)ś
    1
    2
    @ktos_zg
    Ten artykuł jeśli jest sponsorowany to raczej na pewno przez ponsorowane przez konkurencję tej kawiarni. Ktoś czyta tylko początek tytułu i zapamiętuje idiotyczny przekaz: "Kocia kawiarnia została zamknięta" (na jeden dzień, bo właścicielka wyjechała ratować koty). I teraz będą takie dialogi: "Pójdziemy do Kociej Kawiarni? Tam jest bardzo fajnie." - "Było fajnie. Czytałam w "Wyborczej", że ta kawiarnia została zamknięta."
    Kto ceni dobre dziennikarstwo?
    już oceniałe(a)ś
    1
    1