Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nowy sprzęt w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze to wielkie udogodnienie w leczeniu pacjentów z guzami wątroby. Do tej pory termoablator mikrofalowy, co prawda był dzierżawiony za symboliczną złotówkę (producent zarabia na zakupie nowych elektrod), ale nie tylko zielonogórskiej lecznicy. W efekcie, raz na miesiąc, dwa, przyjeżdżał i odjeżdżał spakowany w czarne walizy. Trzeba było go za każdym razem od nowa podłączać na bloku operacyjnym. To nie koniec żmudnej logistyki. Lekarze musieli uzbierać grupę pacjentów i przyjąć ich w jednym terminie, uzależnionym od dostępności aparatu. Od kilku dni sprzęt jest własnością szpitala. Operować można do woli.

Pacjent przyjechał z Poznania

Wczoraj prof. Dawid Murawa, chirurg onkolog, razem z parą kolegów, wykonał zabieg hybrydowy z użyciem nowego termoablatora. Pacjentowi z Poznania wykonano resekcję lewej połowy wątroby i wykonano ablację zmian w prawym płacie.

– Kolejna podobna operacja także dziś – przyznaje prof. Murawa, który od ponad roku kieruje klinicznym oddziałem chirurgii i chirurgii onkologicznej w szpitalu w Zielonej Górze. Po przeprowadzce przyjechał za nim sznur pacjentów z Wielkopolski.

Murawa jest jednym z najlepszych chirurgów w Polsce. Cenionym w środowisku, ale słynie z bezkompromisowości. Pracował m.in. w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu, jest prezesem Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej.

Prof. Murawa: W chirurgii nie da się pewnych rzeczy robić młotkiem i śrubokrętem 

Pierwszy leczył tak wątrobę

Prof. Murawa wątroby leczył nowatorsko pierwszy w Polsce. Pierwszy sprzęt udało mi się wstawić do Poznania w 2015 r., po wizycie w Wielkiej Brytanii. Kupił go, bo szpital zaoszczędził pieniądze (ok. 120 tys. zł) przy organizacji dużego kongresu chirurgicznego. W Zielonej Górze Murawa miał więcej szczęścia. Sprzęt zafundowała Elżbieta Polak, lubuska marszałek.

– Po wielu miesiącach starań, dzięki wielkiemu wsparciu marszałek Polak udało się na stałe pozyskać nowy termoablator mikrofalowy – podziękował na Facebooku prof. Murawa.

Sprzęt świetnie spisuje się podczas zabiegów termoablacji mikrofalowej guzów rozsianych w wątrobie. Jak działa aparat?

Nie masz piersi? Już ją masz. Szpital robi pierwsze operacje mastektomii i rekonstrukcji

– Do guza wkłuwamy igłę, określasz precyzyjnie parametry: moc, czas, by określić obszar niszczenia komórek. Temperatura dochodzi do 200 stopni Celsjusza. Urządzenie wypala guz. To zabieg bardzo radykalny, ale mniej obciążający pacjenta niż zwykłe cięcie. Możemy go stosować także przy guzach płuc, nerek. Pacjent wychodzi do domu w czwartej dobie – tłumaczył w Wyborczej prof. Murawa, gdy rok temu wykonał pierwszą taką operację w Zielonej Górze (wówczas na pożyczonym sprzęcie). Oprócz termoablacji mikrofalowej, wykonał resekcję zmian rakowych na jelicie cienkim i grubym (kolejne wznowy), a także usunął przerzut do przepony i przerzut do pęcherza moczowego.

Prof. Murawa w Zielonej Górze rozwija onkologię zabiegową, stawia na wykonywanie nowych procedur onkologicznych, których do tej pory w szpitalu nie wykonywano: rekonstruuje pierś po mastektomii – robi to podczas jednej operacji, odtwarza wycięty przełyk ze ścian żołądka, „wypala” guzy wątroby czy trzustki, próżniowo wyjmie guzki, włókniaki z piersi. Ostatnio wykonał operację na wątrobie z użyciem nowego noża wodnego Hydrojet Erbe w resekcji ósmego segmentu.

- Chirurgia wątroby oprócz doświadczenia wymaga sprzętu - mówi profesor.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.