Trudno zrozumieć, jak to jest, że w XXI w. miasto wojewódzkie nie jest w stanie sprawnie przeprowadzić zdalnej sesji rady miasta. Radni zagłosowali za wotum zaufania dla prezydenta Janusza Kubickiego i przyjęli sprawozdanie z budżetu miasta, choć wielu z nich słyszało głównie bełkot. Debaty nie było żadnej, przewodniczący nie interweniował. Zapewnia, że słyszalność była dobra, mimo że nagranie udowadnia coś innego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

We wtorek zielonogórscy radni w trybie online obradowali po raz trzeci od wybuchu pandemii koronawirusa w Europie. Po raz kolejny pracowali na nowym systemie, choć każdy kolejny jest gorszy od poprzedniego. Ten najnowszy zupełnie wyeliminował z możliwości śledzenia sesji mieszkańców i dziennikarzy – dobrze słychać było jedynie Piotra Barczaka, przewodniczącego rady miasta z ramienia PiS. 

Problem nie dotyczył jednak tylko osób z zewnątrz. Także wielu radnych zupełnie nie słyszało, co mówił prezydent miasta Janusz Kubicki. Jego słowa z powodu problemów na łączach zlewały się w bełkot. Mimo to prezydent nie był zwolennikiem przełożenia sesji i spotkania się kolejnego dnia na żywo w ratuszu. Na początku sam przebąkiwał o takim rozwiązaniu, ale po półtoragodzinnej przerwie, która niczego nie zmieniła, uznał, że sesję trzeba ciągnąć dalej. Nad wnioskiem formalnym o jej przełożenie, który zgłosili radni Koalicji Obywatelskiej, pozwolił jednak zagłosować radnym. Prezydencki klub Zielona Razem wspólnie z PiS propozycję odrzucił. Przeciwko był także Paweł Zalewski, do niedawna członek Ruchu Miejskiego, obecnie niezrzeszony.

Sytuacja o tyle żenująca, że sesja należała do tych z gatunku ważnych. Kubicki przedstawiał raport o pomocy mieszkańcom w kontekście pandemii, następnie raport o stanie miasta i sprawozdanie z budżetu. Po przedstawieniu raportu o stanie miasta zaplanowana była debata, ale do niej nie doszło, bo w takich warunkach nie miała sensu. Radni przegłosowali więc szybko, co było do przegłosowania i sesja się zakończyła.

Kto słyszał, a kto nie

– Ja akurat połączenie miałem bardzo dobre i świetnie słyszałem prezydenta, może z wyjątkiem paru momentów czy sytuacji, gdzie prezydent Kubicki przez przypadek wyłączył kamerkę – mówi radny Paweł Zalewski. Z czatu wiedział, że część radnych niewiele lub nic nie słyszy, ale był za kontynuowaniem sesji. – Owszem, nie powinno tak być, że ktoś nie słyszy i nie może się wypowiedzieć. Musimy zadbać o sprawny system. Byłem jednak za kontynuowaniem sesji, bo raport o stanie miasta, sprawozdanie z budżetu i wszystkie najważniejsze dokumenty dostaliśmy dużo wcześniej. Był czas, by się z nimi dokładnie zapoznać – wyjaśnia Zalewski.

Paweł Wysocki z Zielonej Razem tego dnia był w ratuszu, gdzie słyszalność była ponoć całkiem dobra. – Tylko dwie osoby z naszego klubu, z tych pracujących zdalnie, miały problem. Czy przewodniczący powinien odwołać sesję? Sam nie wiem, jak zachowałbym się na jego miejscu. Głosowałem przeciwko zawieszeniu sesji, bo uznałem, że skoro już się odbywa, to trzeba pociągnąć ją do końca – mówi Wysocki.

I dodaje: – Na pewno nie było tak, że ktoś nie mógł zagłosować. A debata? Nie ma sensu sto razy rozprawiać nad tym samym. Dokumenty mieliśmy przesłane wcześniej. Poza tym jeśli ktoś miał problem z połączeniem, to miał półtora godziny, żeby dotrzeć do ratusza. Zrobił tak Sławomir Kotylak z KO – zaznacza Wysocki.

Radny Zielonej Razem uważa jednak, że sesje powinny odbywać się już w realu. Zalewski ma wątpliwości, bo sala w ratuszu jest mała, a wśród radnych jest grupa w wieku mocno narażonym na skutki zakażenia koronawirusem.

Cichy bojkot

Sesję nieformalnie zbojkotowali radni Koalicji Obywatelskiej. Nie wzięli udziału w większości głosowań.

– Nawet, jeśli jeden radny miałby problem z połączeniem czy słyszalnością, to już sesję powinno się przerwać. Zwłaszcza takiej wagi – uważa radny Janusz Rewers. – Niestety, po raz kolejny przekonaliśmy się, jaki stosunek ma prezydent i jego klub do rady miasta – twierdzi.

– Mamy siedzieć przed komputerami jak mimowie, słuchać co chwilę przerywanej sesji i bezmyślnie zagłosować. To wszystko wymknęło się spod kontroli – przekonuje Marcin Pabierowski. – Sejm normalnie pracuje, ludzie chodzą do pracy, a my organizujemy zdalne sesje, gdzie radni nie mogą się komunikować, dyskutować, a nawet słyszeć prezydenta. To nie jest poważne. Szkoda, że prezydent na to się godzi i jeszcze przedstawia nas jako ekipę, która ma wieczne roszczenia – tłumaczy.

– Przewodniczący powinien zareagować. Po co w ogóle organizować takie sesje? Przecież moglibyśmy się spotkać w szkole czy planetarium, gdzie miejsca jest dość, żeby zachować dystans dwóch metrów od siebie – wskazuje Pabierowski.

Wysocki widzi to inaczej. Sugeruje, że klub KO nie wiedział, czy głosować przeciwko udzieleniu wotum zaufania, czy się wstrzymać, i jak to będzie odebrane. Skorzystał więc z okazji, by nie wziąć udziału w głosowaniu. Radni KO odpierają te zarzuty, tłumacząc, że przecież proponowali, by spotkać się kolejnego dnia na żywo. Wtedy w żaden sposób nie mieliby okazji, by ominąć głosowanie.

Ogromne problemy z połączeniem miał także Tomasz Nesterowicz, radny SLD. Nad wotum zaufania nie miał szansy zagłosować, włączył się dopiero później. – Za tym, co mogłem głosowałem za, żeby nie utrudniać prezydentowi sprawy w trudnym czasie pandemii. No i dokumenty mieliśmy dostarczone już wcześniej. Praca rady miasta nie powinna wyglądać w ten sposób, ale chyba już zdążyłem się przyzwyczaić, że prezydent Kubicki traktuje radę w taki, a nie inny sposób – wyjaśnia.

Jak tłumaczy to przewodniczący

Do Piotra Barczaka, przewodniczącego rady miasta, próbowaliśmy się dodzwonić we wtorek i środę. Bezskutecznie. Na antenie publicznego Radia Zielona Góra Barczak zapewnił jednak, że radni mogli swobodnie obradować mimo „mankamentów i niedociągnięć”.

O tym, jak wyglądało swobodne obradowanie, można przekonać się, oglądając nagranie zamieszczone na wstępie artykułu. Nie twierdzimy, że przewodniczący nie miał lepszej słyszalności niż dziennikarze, ale także on nie mógł czasem niczego zrozumieć ze słów prezydenta Kubickiego. Sam przyznaje to dwukrotnie w zarejestrowanym przez nas fragmencie sesji.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Radcy Miejscy miejcie honor zrezygnujcie z bycia Radnym to jest bez sensu Kubicki robi z was małych kazikow miejcie litość nad sobą i Mieszczanami Dając przyzwolenie towarzystwu wzajemnej adoracji pokazujecie gdzie macie przyzwoitość,uczciwość
    Wiesław Śmiech
    Zielona Góra
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    A ile zarabiają informatycy? Mieli czas się przygotować? Jakim budżetem dysponują?
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Piotr "Mankament" Barczak.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0