Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Agnieszka Chyrc mieszka w Zielonej Górze. Od półtora roku działa społecznie. Bierze udział w protestach w obronie demokracji i praw kobiet. Wspiera też lokalnie Lewicę, jest społeczną asystentką posłanki Anity Kucharskiej-Dziedzic.

Wczoraj wieczorem Agnieszka Chyrc wzięła udział w wiecu prezydenta Andrzeja Dudy w Nowej Soli. Chciała w pokojowy sposób zaprotestować przeciwko polityce Dudy. Swoje przeżycia zamieściła na Facebooku. Poniżej publikujemy wpis, który późnym wieczorem zamieściła na Facebooku. 

Przypomnijmy, że w wiecu Andrzeja Dudy wzięła udział duża grupa przeciwników prezydenta. Doszło do spięć z sympatykami Dudy, a atmosfera była bardzo napięta. Opisujemy to w tekście: „Starcie zwolenników i przeciwników Dudy. Bluzgi i przepychanki, zwyzywany Tyszkiewicz”.

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Relacja Agnieszki Chyrc

„Dziś byłam świadkiem czegoś, czego nie zapomnę przez lata. Prezydent Duda odwiedził Lubuskie. Pojechałam na spotkanie, by pokazać, że jest druga strona medalu. Tego, czego doświadczyłam, nie zapomnę prędko...

By zamanifestować, chciałam pokojowo pokazać swój transparent albo flagę (tęczową, bo pięknie pokazuje różnorodność). Ustawiłam się w wybitnie dobrym miejscu i grzecznie, choć bez entuzjazmu, czekałam na gościa. Poziom agresji, dziwnego napięcia czuć było w powietrzu od początku. O poziomie dyskusji zasłyszanych obok napiszę może innym razem...

Spotkałam starszą panią, która była ogromnie zafascynowana, rozentuzjazmowana. Widać było, że pierwszy raz jest na wiecu i być może pierwszy raz zobaczy na żywo kogoś ważnego. Znajomi w przeciwieństwie do mnie szybko ujawnili swoje zamiary i wykrzyczeli kilka uszczypliwości w stronę prezydenta. To, co zadziało się chwilę później, było obrzydliwe... Zgraja starszych panów i pań rzuciła się w nasza stronę. Wyzwiska takie, że nie nadają się do cytowania. Bicie, szarpanie, próba wyniesienia nas z tłumu...

Gdy sytuacja ciut się uspokoiła, chciałam wyciągnąć z torby flagę. I ta miła starsza pani stojąca obok mnie okazała się wampirzycą, chciała mi wydrapać oczy, kopiąc przy tym po nogach. Zwyzywano mnie, popychano, starszy dziarski dziadek specjalnie deptał mi po stopach, a inni wypychali z miejsca, by oko kamery niczego nie uchwyciło. Odeszłam ze strachu i ze łzami w oczach. Odeszłam, by nie stała mi się krzywda.

Zgłosiłam to policji, a ci udali, że nie słyszą. Dopiero po długiej chwili policja zaczęła nas bronić przed agresywnymi katodudofanatykami. Nie użyłam ani jednego obraźliwego słowa, ani jednego obraźliwego gestu, a realnie bałam się o swoje życie czy zdrowie. Widziałam, jak nieznany mi mężczyzna patrząc głęboko w oczy wygrażał, że do domu nie wrócę. Widziałam, jak była Prezydentka Zielonej Góry obrażała i trącała moich kolegów i koleżanki.

Widziałam tyle agresji, ile nigdy wcześniej na żywo. I najgorsze jest to, co czułam... Polska pogardy, przesycona nienawiścią i agresją dla wszystkiego, co odmienne od jedynej słusznej myśli! Patrzyłam na to wszystko już z większej odległości ze łzami w oczach... Nie chcę takiej Polski, nie chcę żyć w takim kraju... Tu już nie ma miejsca na rozmowę, na dyskusję. Tu jest fanatyzm (wynikający z wielu rzeczy) i siłowe zmuszanie nas do klaskania i skandowania w grupie.

Wiem jedno. Duda wygra. Wygra, bo ci ludzie pokazują, że nic nie zmieni ich poglądów. Bo do tych ludzi nie trafi żaden argument (czego nawet nie próbowałam), bo ci ludzie do perfekcji opanowali sztukę zasłaniania banerem tej części rzeczywistości, która nie pasuje im do ich wyreżyserowanego obrazka. Smutek i strach, to dziś przywiozłam z Nowej Soli. Źle to wróży nam na przyszłość... Chyba że wszyscy 12 lipca powiemy temu NIE”.

CZYTAJ TAKŻE: Wybory prezydenckie w Lubuskiem. Miasta Trzaskowskiego, wsie Dudy [OPINIA]

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.