Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Za tydzień, 31 lipca, marszałkowie wszystkich województw spotkają się w pałacu w Lubniewicach. Od lipca to Lubuskie, przez najbliższe pół roku, będzie przewodniczyć konwentowi marszałków. Ci, razem z ekspertami, wypracują stanowiska, które powinien uwzględnić rząd. Jednym z tematów będzie zdrowie. I nie tylko chodzi o nieustępującą pandemię koronawirusa, a o leczenie onkologiczne, które ucierpiało podczas jej trwania.

– Wybraliśmy problemy, które wymagają natychmiastowych działań – nie tylko ze strony samorządu, ale przede wszystkim rządu polskiego. Jesteśmy w trakcie pandemii COVID-19 i szykujemy się na drugą falę, ale pandemia też nie może przesłonić nam innych problemów z finansowaniem ochrony zdrowia. Dlatego właśnie zaprosiliśmy osoby, które mają najwięcej do powiedzenia w tym zakresie – mówi marszałek Elżbieta Polak. Na konwent zaprosiła ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Zaproszenie pozostało bez odpowiedzi.

– Choć termin jest bliski, nie ma nawet odzewu, że przyjedzie ktoś kompetentny w zastępstwie – mówi marszałek, która lubuskimi szpitalami zarządza od 12 lat. Zna ich bolączki. Oczekiwała rozmowy z rządem. Liczą na to inni marszałkowie.

Czytaj także: Chirurg onkolog po debacie w TVP: "Dajecie na kiepską telewizję, a ludzie umierają na nowotwory"

Za długo czekają i umierają 

Marszałkowie, wsłuchując się w głosy ekspertów, wypracują stanowiska, które przekażą ministrowi zdrowia, dyrektorowi Narodowego Funduszu Zdrowia.

Jednym z ekspertów będzie prof. Dawid Murawa, szef kliniki chirurgii onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze, prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej.

– W Polsce liczba zgonów z powodu chorób onkologicznych jest większa niż z powodu COVID-19. Mamy nieprzerwany wzrost zachorowań na raka, jest to trend światowy. Musimy zacząć myśleć, przed drugim rzutem pandemii, jak zabezpieczyć leczenie chorych na nowotwory – mówi prof. Murawa. I podaje dane z Hiszpanii, Włoch, gdzie aż 20 proc. osób, które umarły z powodu koronawirusa, chorowało onkologicznie i miało osłabiony układ odpornościowy. Problem może być także w samym leczeniu nowotworów. Już dziś wiadomo, że diagnozowanie nowotworów wydłużyło się średnio o 4 tygodnie. Dane pochodzą z 960 szpitali w Europie i USA (także z zielonogórskiego szpitala).

– Znajdziemy grupy pacjentów, którzy czekali na rozpoznanie nawet 8 tygodni. To bardzo zła wiadomość zwłaszcza w przypadku agresywnych nowotworów, które szybko dają przerzuty – tłumaczy profesor. – Gdy dostaniemy gotowy raport, spłyną wszystkie dane, dopiero wtedy zobaczymy, jakie spustoszenie w onkologii zrobił COVID-19.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Za mało płacą 

Murawa uważa, że nakłady na polską onkologię są rażąco niskie w porównaniu do innych krajów. I nie trzeba zestawiać się z bogatymi Niemcami, by zobaczyć dysproporcje. Wystarczy porównanie z południowymi sąsiadami. – Nasze finansowanie jest takie, jak w Czechach dziewięć lat temu. To jest przepaść – wylicza profesor. Stopień niedofinansowania służby zdrowia, a z drugiej strony gigantyczne nakłady na telewizję publiczną nazywa skandalem.

2 miliardy złotych to: 200 tys. operacji usunięcia nowotworu piersi z rekonstrukcją wykonane wg światowych standardów, 500 tys. onkologicznych badań PET, ponad 12 milionów USG jamy brzusznej, 20 milionów wykonanych mammografii

Murawa wylicza, ile kosztowało leczenie ostatnich kilku „trudnych” przypadków w zielonogórskiej klinice. Zestawia je z cenami koszyka NFZ. 

– Te osoby przejeżdżały po ratunek z innych województw, także ze stolicy – zaznacza. - Koszty leczenia pacjenta z nowotworem trzustki zamknęły się w kwocie 60 tys. zł, tymczasem procedura NFZ wyceniona jest na maksymalnie 18 tys. zł. Leczenie pacjenta z nowotworem wątroby kosztowało 52 tys. zł. Wycena NFZ? 7 tys. zł. Rekord niedoszacowania to leczenie pacjentki z trudnym nowotworem żołądka, które pochłonęło aż 106 tys. zł. Fundusz zapewnia zwrot jednej dziesiątej tego. A pacjentka czuje się dobrze, bawi się z wnukiem – mówi profesor, który uważa, że dobrze oszacowane procedury nie potęgowałyby zadłużenia szpitali. W całej Polsce zobowiązania lecznic przekroczyły już 14 mld zł.

Reforma NFZ ugodzi w samorządy

Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich, przyznaje, że Lubuskie jest jednym z trzech województw, gdzie zadłużenie szpitali jest najmniejsze (obok Opolszczyzny i Zachodniopomorskiego).

– Lubuskie nie ma praktycznie problemu, ale długi innych szpitali w kraju ciągle rosną i są obecnie najwyższe od 15 lat. Najgorzej sytuacja wygląda na Podkarpaciu, choć jest pieszczochem władzy – mówi Wójcik i ostrzega, że marszałkowskim szpitalom może wieść się jeszcze gorzej.

– NFZ będzie centralizowany, kluczowe decyzje będą zapadać w Warszawie. A wiadomo jak władza podchodzi do samorządów - mówi Wójcik i dodaje, że rząd opracowuje system wsparcia dla gmin i powiatów, ale nie dla województw. - Do tego regiony może dobić mniejszy podatek CIT – wylicza Marek Wójcik.

Ekspert Związku Miast Polskich Marek Wójcik podczas debaty 'Lubuska ochrona zdrowia  - przeszłość i perspektywa'. Zielona Góra, 22 sierpnia 2016Ekspert Związku Miast Polskich Marek Wójcik podczas debaty 'Lubuska ochrona zdrowia - przeszłość i perspektywa'. Zielona Góra, 22 sierpnia 2016 Fot. Anna Krasko/Agencja Gazeta

Pełnomocnik zarządu ZMP chce zawalczyć o wysokości kontraktów, wykonanie korekt do nich. – To ważne w kontekście inwestycji, w kontekście tworzenia unijnych programów – zaznacza. Uważa, że kontrakty wygaszone przez pandemię powinny mieć dłuższy okres rozliczenia, aż do czerwca przyszłego roku. Tak by szpitale mogły nadgonić utracone kontrakty, a przede wszystkich wyleczyć kolejkę chorych.

Inne pomysły? Większy nacisk kładziony na szczepienia dużej populacji Polaków, przeciwko grypie, bo wtedy łagodniej przechodzi się COVID-19. – Powinno się szczepić pensjonariuszy domów pomocy społecznej, personel lecznic i szpitali, przedszkoli - wylicza Wójcik.

Podczas konwentu gośćmi bloku poświęconego ochronie zdrowia będą także: prof. Krzysztof Pyrć, kierownik pracowni wirusologii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Jacek Smykał – kierownik Klinicznego Oddziału Zakaźnego Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze. Z ochroną zdrowia związany będzie także pierwszy blok obrad. – Będziemy rozmawiać o programie odbudowy Europy i nowej perspektywie. Swoją obecność potwierdziła już minister Funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak. Program odbudowy ma służyć przede wszystkim poprawie wrażliwości i odporności systemu ochrony zdrowia nie tylko w Polsce, ale w Europie, bo pandemia odkryła deficyty w publicznej ochronie zdrowia – przyznaje marszałek Elżbieta Polak.Czytaj także: Afera z bonami. Szef OPZL: "Gównoburza". Marszałek: Nie ma zgody na obrażanie urzędu

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.