Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Senator Wadim Tyszkiewicz zamieścił na Facebooku wpis, w którym przedstawia swoją historię, odnosi się też do trwających na Białorusi protestów. Polityk, który przez wiele lat był prezydentem Nowej Soli, urodził się w 1958 r. na terenie dzisiejszej Białorusi (wtedy była to część ZSRR). Do Polski przyjechał, gdy miał kilka lat. Pisze, że przez lata spotykał się z szyderstwami ze strony "prawdziwych Polaków" dotyczącymi jego miejsca urodzenia. Dziś czuje dumę, że urodził się na Białorusi, wspiera demonstrantów, którzy protestują przeciwko sfałszowanym wyborom i reżimowi Aleksandra Łukaszenki. 

Poniżej prezentujemy cały wpis Wadima Tyszkiewicza.

Białoruś, to dziś brzmi dumnie.

Urodziłem się na Białorusi, w Hancewiczach, w którym to miasteczku odbyły się jedne z pierwszych protestów przeciwko dyktaturze Łukaszenki. Przed wojną było to jedno z najdalej wysuniętych polskich miasteczek na wschód Kresów Rzeczypospolitej, gdzie stacjonował Szwadron Kawalerii Korpusu Obrony Pogranicza w ramach brygady "Polesie".

Z rodziców: Bogumiły Pawłowskiej i Włodzimierza Tyszkiewicza. Ochrzczony w polskim Kościele i wychowany w tradycji polskiej. W Polsce, w mojej Ojczyźnie, mieszkam od blisko 55 lat.

Mimo to często przez "prawdziwych Polaków" wytykane mi było moje miejsce urodzenia- Białoruś, choć w akcie urodzenia mam wpisane ZSRR, jak miliony Polaków, którzy zostawili swoje domy na wschodzie i pojechali na tzw. ziemie odzyskane, w poszukiwaniu swojej nowej Ojczyzny. Choć przecież Ojczyzna była zawsze ta sama- Polska.

Mój dom został na Białorusi. Już go dzisiaj nie ma. Stoi tam nowy dom. Mój dom, i nie tylko jako budynek, dzisiaj jest w Polsce, w mojej małej Ojczyźnie- Nowej Soli.

Bycie Białorusinem, choćby z racji miejsca urodzenia, do dziś nie było w Polsce zaszczytem, mimo tego, że choćby nasz bohater narodowy Tadeusz Kościuszko, też urodził się na Białorusi w Mereczowszczyźnie na Polesiu, w rodzinie Białorusinów. Ród Kościuszków wywodził się od Konstantego Fiodorowicza, nazywanego zdrobniale „Kostiuszką”.

Jeśli ktoś chciał mi dopiec, to radził mi, żebym "wy... na Białoruś", do Łukaszenki. O kłopotach z imieniem Wadim, już nawet nie wspomnę.

Dzisiaj Białorusin, brzmi dumnie.

Dlaczego? Dlatego, że każdy Naród ma swoją dumę. Czasami ta duma budzi się nieco później, ale się jednak budzi. Dzisiaj ten spokojny, cichy naród się obudził. Białorusini chcą zrzucić kajdany dyktatury, my z kolei sobie te kajdany nakładamy.

Dzisiaj na Białorusi trzeba mieć odwagę, żeby protestować. Ludzie wychodzą na ulice i giną, trafiają do więzień, są bici i torturowani. Ktoś powie: no ale w Polsce jeszcze nie jest tak źle. Ale my zmierzamy w tym kierunku, z którego Białoruś ucieka.

Dzisiaj jesteśmy solidarni z walczącą o wolność Białorusią. Tylko, żeby nie była to solidarność na pozór.

W Senacie z inicjatywy Opozycji Demokratycznej przyjęliśmy uchwałę wspierającą demokratyczną Białoruś. Ale na aktach dobrej woli nie powinno się to skończyć. Czas na aktywność Rządu Polskiego i Prezydenta. To nasz najbliższy sąsiad, który jest dla nas niezwykle ważny i pod kątem gospodarczym i pod kątem bezpieczeństwa.

Żywie Biełaruś, niech żyje Białoruś.

CZYTAJ TAKŻE: Tyszkiewicz na planie u Wajdy, czyli czego nie wiesz o politykach [ROZMOWA]

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.