Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O wysłaniu dzieci do szkół Piontkowski mówi coraz odważniej. We wtorek był gościem Radia Gdańsk, gdzie stwierdził:

- Proszę pamiętać, że budynki szkół od kilku miesięcy stoją puste, więc same budynki nie zarażają. Spokojnie mogą pracować szkoły, a przy zachowaniu podstawowych zasad higieny i bezpieczeństwa, o których wielokrotnie mówił minister zdrowia, wydaje się, że spokojnie mogą funkcjonować szkoły w przytłaczającej większości gmin i powiatów - tłumaczył.

Już dzień później szef resortu edukacji o rozpoczęciu roku szkolnego rozmawiał z wojewodą lubuskim oraz regionalnym sanepidem i kuratorką oświaty. Urzędnicy łączyli się w formie wideokonferencji.

Piontkowski w trakcie rozmów jeszcze raz zaznaczył, że od września standardowym sposobem organizacji zajęć będą zajęcia tradycyjne, w szkole. Dyrektor będzie mógł jednak zawiesić prowadzenie zajęć w formie stacjonarnej i wprowadzić kształcenie mieszane (hybrydowe) - czyli wariant B - lub zdalne - wariant C. Możliwe będzie to po uzyskaniu zgody organu prowadzącego i pozytywnej opinii sanepidu.

Urzędnicy wojewody uczulają jednak, że wprowadzenie żółtej lub czerwonej strefy w danym powiecie nie oznacza automatycznego przechodzenia na jeden z awaryjnych wariantów. 

- W takich wypadkach powiatowa stacja sanitarno-epidemiologiczna może zalecić tylko ograniczone działania, jak np. obowiązek zasłaniania ust i nosa w przestrzeniach wspólnych szkoły lub placówki. W przypadku funkcjonowania placówki w trybie mieszanym lub zdalnym okres ten nie powinien być dłuższy niż zwyczajowo 14 dni przeznaczone na czas kwarantanny, a dyrektor w porozumieniu z nauczycielami może na ten okres ograniczyć zakres treści materiału z poszczególnych przedmiotów - tłumaczy biuro prasowe wojewody.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.