Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Kochani. Jutro rano będę miał robiony test na koronawirusa" - napisał w środę na Facebooku Andrzej Katarzyniec, burmistrz Żagania.

Katarzyniec źle poczuł się we wtorek po południu. Dostał dość wysokiej gorączki (ponad 38 stopni), bólu gardła i kataru. Od razu poszedł z wizytą do lekarza rodzinnego, który wypisał mu receptę, zwolnienie i - na wszelki wypadek - zlecił przeprowadzenie testu na obecność koronawirusa.

- W ostatnim czasie spotykałem się z wieloma osobami. Nic dziwnego, że lekarz uznał, że dla bezpieczeństwa trzeba pobrać ode mnie wymaz i zbadać pod kątem koronawirusa - tłumaczy Katarzyniec.

Wymaz do badań pobrano od burmistrza w czwartek rano. Od momentu wizyty u lekarza siedzi zamknięty w domu.

- Czuję się już znacznie lepiej. Gorączka praktycznie zeszła, nie przekracza 37 stopni. Nie wydaje mi się, abym miał koronawirusa, ale trzeba poczekać na wyniki - opowiada Katarzyniec.

Próbki na badania pojechały do Szczecina. Wyniki burmistrz otrzyma najwcześniej w piątek wieczorem. Mimo to część mediów poinformowała już, że Katarzyniec ma koronawirusa i ostrzega ludzi, którzy mieli z nim kontakt, by zgłosili się do sanepidu.

- To nieprawda. Przecież dopiero dzisiaj pobrano mi wymaz do badań - prostuje Katarzyniec.

Raport służb z 8 października: Znowu rekord, prawie 4,3 tys. zakażeń w Polsce. W Lubuskiem zmarła kolejna osoba

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.