Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aborcja jest niezgodna z Konstytucją w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu - stwierdził Trybunał Konstytucyjny, któremu przewodniczy wybrana w sposób niezgodny z procedurami sędzia Julia Przyłębska.

TK zajął się sprawą po wniosku złożonym przez posłów PiS, PSL-Kukiz'15 oraz Konfederacji w 2019 r. Podpisała się pod nim ponad setka parlamentarzystów. Orzeczenie zapadło dziś, w czwartek, 22 października.

Zaraz po wydaniu wyroku przez TK głos na sejmowej mównicy zabrała Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka z Zielonej Góry. Za jej plecami stanęły znane kobiety Lewicy, m.in. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk czy Monika Fulej.

"Tak zwany trybunał konstytucyjny, tak zwanym wyrokiem sponiewierał polskie kobiety. Odebrał im godność i prawa człowieka, odebrał im ludzką podmiotowość, pozbawił je prawa decydowania o sobie, swoim życiu, zdrowiu i prawie do posiadania szczęśliwej rodziny. Ubezwłasnowolnił je" - przemawiała Kucharska-Dziedzic.

Stwierdziła, że państwo rękami kadłubowego Trybunału zdradziło połowę swoich obywateli. "Polski parlament nie może pozostać niemy i bierny na tę niegodziwość. Zgłaszam wniosek formalny o przerwę i zwołanie debaty parlamentarnej, póki jeszcze nie założono kobietom knebli, póki jeszcze nie założono kobietom łańcuchów. Dopóki straż marszałkowska nie wynosi posłanek z sali obrad. Musimy natychmiast rozpocząć debatę o liberalizacji prawa do aborcji, o przywróceniu Polkom należnych im praw człowieka!" - grzmiała Kucharska-Dziedzic.

Zobacz też: "Nie oddamy naszych praw!". Trwa spontaniczny protest pod Trybunałem Konstytucyjnym

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.