Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Trzy tygodnie temu opublikowaliśmy komentarz Iwony Hylewskiej, która pracuje w zielonogórskim schronisku dla zwierząt. Jest behawiorystką, zajmuje się też m.in. adopcjami. W mieście toczyła się wtedy dyskusja dotycząca schroniska przy ul. Szwajcarskiej. Stowarzyszenie Inicjatywa dla Zwierząt, które prowadzi je od 10 lat, krytykowało miasto m.in. za to, że przyznawane dotacje są dalece niewystarczające, i za utrzymywane wciąż na takim samym poziomie, mimo wzrostu cen, pensji minimalnej i wydatków. Prezes Inicjatywy Bartosz Węgrzyn przekonywał, że o trudnej sytuacji finansowej w schronisku nie sposób porozmawiać z władzami Zielonej Góry, które ignorują stowarzyszenie.

CZYTAJ TAKŻE: Prowadzący schronisko dla zwierząt mają dość, skarżą się na znieczulicę w urzędzie miasta

Behawiorystka pisała m.in.: „A co, jeśli prowadzenie schroniska faktycznie przejmie miasto? (...) Najczarniejsze scenariusze czasem się spełniają, a w Polsce jest masa schronisk – mordowni, które wciąż funkcjonują, i których zarządcy zdają się śmiać w twarz przedstawicielom organizacji ochrony zwierząt”.

Już nie Inicjatywa, ale OTOZ Animals

Wczoraj miasto ogłosiło wyniki konkursu na prowadzenie schroniska. Przez najbliższe trzy lata poprowadzi je Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt OTOZ Animals. Stowarzyszenie obecnie prowadzi dziesięć schronisk w Polsce, zielonogórskie będzie jedenastym.

Iwona Hylewska, która wcześniej była pełna niepokoju o los zwierząt, tłumaczy, że teraz nie widzi już powodów do podnoszenia alarmu i że jest spokojna o zwierzęta. Za jej zgodą publikujemy wpis, który zamieściła na Facebooku w grupie Przyjaciele zwierząt ze schroniska w Zielonej Górze.

„Czarne scenariusze, których się baliśmy, dotyczyły prowadzenia schroniska przez miasto z nakładem małych kosztów. Tymczasem schronisko będzie prowadziło po prostu inne stowarzyszenie, ogólnopolskie i prowadzące już kilka schronisk. To nie żadna prywatna osoba chcąca zbić majątek na zwierzętach. Zaoferowali więcej pieniążków, dlatego wygrali konkurs, a więcej pieniążków to bardziej zaopiekowane zwierzęta, tak więc ja nie widzę powodu do podnoszenia alarmu.

My, szeregowi pracownicy schroniska, bardzo chcemy dalej pracować przy naszych zwierzętach, wolontariat chce działać tak jak działał. Chcemy wciąż tworzyć społeczność dla zwierząt, organizować imprezy, robić kalendarze i być superbohaterami tego miejsca. Oczywiście, mamy milion obaw (przede wszystkim, czy zostaną nam przedłużone umowy o pracę i będziemy mogli pozostać przy zwierzętach w dotychczasowej formie), to oczywiste, że jesteśmy teraz zdezorientowani i nieco przestraszeni, jak to zawsze przed nadejściem nowego, dlatego z niecierpliwością czekamy na pojawienie się nowych osób zarządzających z informacjami »co dalej«.

Ja osobiście mam pozytywne nastawienie i proszę Was o to samo. Jeśli nowy zarząd nie zdecyduje się zatrudniać mnie w schronisku, pozostanę przy zwierzętach jako wolontariusz, wciąż tworząc grupę Przyjaciół (ona jest dedykowana temu konkretnemu miejscu i to się nie zmieni). Chcę być dla zwierząt, nieważne w jakiej formie. I myślę, że jest to powszechny sposób myślenia”.

„Z nadzieją staram się patrzeć w przyszłość”

W podobny sposób do tematu podchodzi Marta Salwerowicz, też związana ze schroniskiem przy ul. Szwajcarskiej. Tak skomentowała wpis Iwony Hylewskiej:

„Byłam w kilku schroniskach, które prowadzi OTOZ, nie mam jakichś obiekcji. Sprawiły one na mnie dobre wrażenie. Nie tylko przez warunki, lecz głównie przez osoby tworzące to miejsce. Tak jak tutaj, to ludzie przywracający wiarę zwierzakom w ludzi, znający je od podszewki, znający ich lęki, potrzeby.

Mam ogromną nadzieję, że pracownicy i wolontariusze zostaną na swoich stanowiskach pomimo zmienionej kadry. Dlaczego? Psiaki i kociaki kochają tych ludzi, a oni ich całym serduszkiem, to pozwala działać. Wszyscy się dla siebie wzajemnie poświęcają – obie strony nie rzadko przekraczają swoja strefę komfortu, co daje ogromne pozytywne efekty. Utrata dotychczasowej załogi (wolontarystycznej i pracowniczej) byłaby ze stratą dla zwierzaków. Sądzę też, że obecni pracownicy, gdyby zostali, byliby świetną podporą dla OTOZ-u, którzy dopiero wejdą w schronisko. Obecni pracownicy, wolontariusze myślę, że bez problemu by pomogli wdrożyć się w schronisko, przedstawili dotychczasowe potrzeby, wspólnie obmyślili plan działania... Jako że IDZ, OTOZ, TOZ i wszystkie pozostałe organizacje prozwierzęce mają jeden wspólny cel – dobro zwierząt..., to z nadzieją staram się patrzeć w przyszłość.

Wierzę, że decyzje, które będzie teraz podejmować OTOZ, nie skrzywdzą naszych zwierząt pod żadnym względem. Jestem za tym, by OTOZ zorganizował spotkanie ze WSZYSTKIMI obecnymi pracownikami i chętnymi wolontariuszami. Przedstawił swoją wizję, nie wątpię też, że byłoby mnóstwo dobrych pomysłów z obu stron. W końcu razem jesteśmy dla zwierząt. Bez względu na kolor, rasę, poglądy czy też organizację.... I WSZYSCY chcemy, by im żyło się jak najlepiej”.

CZYTAJ TAKŻE: Wiemy, kto poprowadzi schronisko. Nie będzie to już Inicjatywa dla Zwierząt

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.