Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Więźniarki nowosolskiego filii obozu Gross-Rosen wygnano w 500-kilometrowy marsz zimą 1945 r. W głąb III Rzeszy - w obliczu zbliżającej się armii ZSRR - nakazano wędrować tysiącu kobiet. Większość zginęła.

Nowosolanie co roku pamiętają o geście pamięci wobec uczestniczek marszu. Podobnie będzie w tym roku, choć ze względu na epidemię na pewno skromniej.

- Ze względu na obostrzenia związane z pandemią inna będzie formuła tegorocznej uroczystości. Między godzinami 17 a 19 będzie można przyjść pod szkołę (ZSP nr 2 "Nitki") i zapalić znicz ku pamięci ofiar pod tablicą upamiętniającą ich los. Pamiętajcie o dystansie i maseczkach - poinformował Marek Grzelka, nowosolski dziennikarz, historyk i regionalista.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Córka ocalałej z marszu śmierci: Mama prawie nigdy nie mówiła o Holocauście

Przeszedłem trasę marszu śmierci. 470 km. Dlaczego? Dlatego, że tak należało

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.