Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zezwolenie na przesadzenie widlaka goździstego wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie. Zgodził się też właściciel działki. Ostatnie okazy rosły w zielonogórskiej Suchej, przy alei drzew.  - Pozyskaliśmy okazy tej chronionej rośliny celem ochrony ex situ - tłumaczy dr Sebastian Pilichowski z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Zielonogórskiego. Ex situ oznacza przeniesienie zagrożonych gatunków poza obszar ich naturalnego występowania, by umożliwić im przetrwanie.

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Widłak goździsty (Lycopodium clavatum L.) jest od 2014 r. pod ścisłą ochroną. To rośliny pierwotne, jako rodzina liczące ponad 300 milionów lat.

WidłakWidłak Shutterstock

- Wypatrzyłem ją w 2017 r. Niestety w okresie dwóch lat, w wyniku suszy, zarastania populacji przez podrost dębów czerwonych i robinii akacjowej oraz zasypywanie liśćmi w okresie jesienno-zimowym, doszło do załamania populacji. Doprowadziło to tę pierwotną roślinę zarodnikową, o rodowodzie starszym niż dinozaury, na skraj lokalnego wymarcia. Aby uchronić geny lokalnej populacji i podjąć się próby ich uchowania, wystąpiliśmy o właściwe zgody i tak się stało – opisuje dr Pilichowski.

Przyznaje, że ma mieszane uczucia. - Z przewagą na nie. Coraz więcej gatunków staje się rzadsza, coraz więcej gatunków rzadkich wymiera, a współczesne tempo tego zjawiska jest zastraszające. I niestety to my, ludzie, mamy w tym ogromny udział. Zdecydowanie wolałbym, aby widłak goździsty z Suchej rósł tam nadal. Po rozpatrzeniu za i przeciw uznałem, że pozostały dwie opcje do zaakceptowania. Przenieść go do pobliskiego gospodarczego lasu sosnowego lub zająć się jego ochroną ex situ.

Biolog wybrał drugi wariant. - Na wydzielonej powierzchni w obiekcie zamkniętym, jakim jest ogród botaniczny, będzie możliwy lepszy nadzór nad rośliną i reagowanie na oznaki zamierania, choć i procesu naturalnego zamierania wykluczyć nie możemy w przyszłości. Wszystko się starzeje. Marzeniem czy też pieśnią przyszłości jest natomiast cel, jaki niesie ze sobą ochrona ex situ - namnożenie nowych okazów roślin celem ich przywrócenia mniej więcej lub idealnie w pierwotne miejsce występowania. Mam nadzieję, że nasze starania właśnie to umożliwią.

CZYTAJ TAKŻE: Biolog: Susza zabije nam drzewa, zostaną tylko kikuty. Można to zmienić

CZYTAJ TAKŻE: Niedźwiedź śpi, rośliny nie gorsze, muszą przeżyć zimę [LUBUSKA PRZYRODA]

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.