Koszykarze Enei Zastalu Zielona Góra rozegrali ostatni mecz rundy zasadniczej Energa Basket Ligi. Z Pszczółką Startem Lublin męczyli się okropnie, dopiero w drugiej połowie rozstrzelali rywali zza łuku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Enea Zastal nadal musi radzić sobie bez zmagającego się z urazem barku Geoffreya Groselle’a, czytaj: najlepszego środkowego w lidze. Badania na szczęście nie wykazały niczego poważnego, wkrótce Amerykanin powinien być gotowy do gry. 

Z Krzysztofem Sulimą na centrze gra zielonogórzan nie wygląda kolorowo. W systemie trenera Żana Tabaka zawodnik z pozycji numer pięć ma do wykonania kluczowe zadania po obu stronach parkietu. Wymagania są wysokie i niestety przerastają umiejętności i motorykę ściągniętego z Anwilu Włocławek zawodnika. Nie, żeby było to wielkie zaskoczenie – nie do takiej roli "Suli" został sprowadzony do Zielonej Góry.

 

Sobotni mecz w Lublinie ze Startem dla zastalowców był meczem o pietruszkę – wejście do play-off z pierwszego miejsca mają zapewnione od dawna. Mimo wszystko z małym przerażeniem oglądaliśmy dwie otwierające mecz kwarty, zwłaszcza pierwszą, którą Zastal przegrał aż 17:29. Koszykarze wyglądali tak jak w ostatnim spotkaniu ze Stalą Ostrów – a więc zagubieni z powodu absencji swojego najlepszego zawodnika. Traciliśmy dużo punktów z pomalowanego, rotacje w obronie nie wyglądały najlepiej (poza tym z trzema faulami większość czasu na ławce spędził Kris Richard), a wejście w rytm skutecznie blokowały różne "babole", w tym przestrzelone piłki spod samego kosza. W drugiej kwarcie nastąpiła jednak znacząca poprawa: Zastal znacznie przyspieszył grę, trafiał z wypracowanych w ten sposób pozycji i zaliczył imponującą serię 13:0 w ciągu raptem paru minut. Do przerwy był remis 51:51.

Po zmianie stron Pszczółka nie miała już wiele do gadania. Trochę na własne życzenie, bo tempo gry gospodarzy zdecydowanie siadło. Obrona Zastalu nie przeszła jakiejś cudownej odmiany, ale gracze trenera Tabaka nie stracili na zaangażowaniu, nadal pracowali jako zespół i skrzętnie wykorzystywali fakt, że rozgrywający drużyny przeciwnej (patrz Kamil Łączyński) nie grozi specjalnie rzutem. Najwięcej problemów sprawiali – jak zwykle ostatnio – dynamiczni amerykańscy gracze, tym razem Dustin Ware (21 pkt, 6/11 z gry), Sherron Dorsey-Walker (16 pkt, 6 asyst) i Thomas Davis (15 pkt, 5/10 z gry). 

Ostatecznie to jednak Zastal narzucił swoje warunki gry. Receptą na łatwe zwycięstwo okazało się przeniesienie ciężaru gry za linię 6,75 m. Zastalowcy rozstrzelali gospodarzy, a ci pod presją pogarszającego się wyniku zaczęli podejmować złe decyzje. I dość szybko się poddali – gdzieś na początku czwartej kwarty. W całym meczu ekipa z Zielonej Góry zaliczyła rewelacyjne 19/40 zza łuku przy 11/22 rywali.

Najwięcej nawrzucali Rolands Freimanis (27 pkt, 5/10 zza łuku), Kris Richard (18 pkt, 4/4 zza łuku) i Janis Berzins (18 pkt, 8 zbiórek).

Ważna adnotacja: bilans 27-3 na koniec sezonu zasadniczego to najlepszy wynik w historii klubu.

Kolejne mecze Zastalu to ostatnie potyczki w części zasadniczej ligi VTB – u siebie zagramy z Chimkami (22 marca) i na wyjeździe z Astaną (25 marca). Awans do fazy play-off ligi VTB koszykarze mają już zagwarantowany, walczą jeszcze o jak najlepszą pozycję w drabince.

PSZCZÓŁKA START LUBLIN  90:103  ENEA ZASTAL BC ZIELONA GÓRA

Kwarty: 29:17 | 23:34 | 14:23 | 25:29.

START: Łączyński 8 (2), Dorsey-Walker 16 (1), Davis 15 (2), Borowski 3, Szymański 2 oraz Dziemba 5 (1), Ware 21 (3), Laksa 7 (1), Searcy 10, Jeszke 3 (1).

ZASTAL: Bowlin 12 (4), Richard 18 (4), Williams 9 (3), Berzins 18 (1), Sulima 3 oraz Koszarek 12 (1), Freimanis 27 (5), Brembly 4 (1), Put 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem