Plebiscyt Supermiasta i Superregiony 2040. Starosta zielonogórski Krzysztof Romankiewicz nie ma wątpliwości: - Najważniejsze dla przyszłości woj. lubuskeigo to zatrzymać młodych. Zapewnią to praca i nowoczesna gospodarka, dobra uczelnia, opieka zdrowotna i ekologia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jakie będzie woj. lubuskie za 5, 10, 20 lat? Czy możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość? Jakie wyzwania stoją przed woj. lubuskim, Gorzowem i Zieloną Górą? – zapytaliśmy. Trwa plebiscyt. Zapraszamy do głosowania do 3 maja na stronach zielonagora.wyborcza.pl i gorzow.wyborcza.pl.

Jak zagłosowałby Krzysztof Romankiewicz, starosta zielonogórski? Oto jego typy.

Krzysztof Romankiewicz, starosta zielonogórski
Krzysztof Romankiewicz, starosta zielonogórski  Fot. Władysław Czulak/ Agencja Wyborcza.pl

Dobra gospodarka, w tym leśna

Praca i silna nowoczesna gospodarka wydaje się najważniejsza dla rozwoju woj. lubuskiego. Ma mój głos. I to będzie kluczowe wyzwanie na następne dwie dekady. Mówiąc o nowoczesnej gospodarce ludzie od razu mają skojarzenia z robotami, komputerami, cyfryzacją wszystkiego co się da. I pomijamy istotne branże, które przynoszą ogromne wpływy i gdzie pracują tysiące ludzi. I tak umyka nam przemysł leśny z eksploatacją naszego największego skarbu – lasów. I to nie zniknie z woj. lubuskiego. Przemysł drzewny będzie tu zawsze miał mocną pozycję. Chodzi o to, by to świetnie wykorzystać i nie mam na myśli wyniszczania lasów, a mądre gospodarowanie z ochroną najcenniejszych obszarów. Ton naszej gospodarce będą nadawały takie firmy jak Stelmet, Kronopol, producenci mebli. Rzecz w tym, by były także nowoczesne pod względem technologicznym.

Młodzi i nie bądźmy jak Indiana Jones

Po drugie, najważniejsza jest demografia i zatrzymanie młodych ludzi w Lubuskiem. A znane są przecież prognozy badaczy o 800 tys. mieszkańców w woj. lubuskim w 2040 r. To aż 20-procentowy spadek. Gdy jeszcze do tego dojdzie emigracja ambitnych i dobrze wykształconych, to możemy gasić światło. O rozwoju nie będzie mowy.

Sami musimy ich zatrzymać, nie licząc na innych. I trochę wstrzymać się z opowieściami, jakie atuty niesie bliskość granicy z Niemcami. Za bardzo idealizowaliśmy tzw. premię nadgraniczną. Mnóstwo ludzi wyjechało za pracą za Odrę, skończyło się bazarowe eldorado. Ci. którzy zrobili fortuny, jakoś nie zainwestowali. Pamiętam spotkania z Niemcami sprzed dwóch dekad. W Urzędzie Marszałkowskim słyszeli godzinami opowieści o naszych lasach, jeziorach, miejscu do wielkiego biznesu. Odpowiadali krótko: w Brandenburgii też mamy lasy i jeziora. Proszę wybaczyć ironię, ale my machaliśmy szablą jak przeciwnik Indiany Jonesa w „Poszukiwaniu zaginionej arki”, gdy on spokojnie sięgnął po pistolet.

Szlachetne zdrowie

Czy można zatrzymać tych młodych lasami i wodą? Wbrew pozorom to ważne. Bo czyste powietrze, ekologia to coś, co przeważy, gdy do tego oprócz pracy i silnej gospodarki dołożymy służbę zdrowia na wysokim poziomie i dobrze wyposażone szpitale. Inwestycje w zdrowie to też, na co bym chętnie oddał głos. I jestem pewien, że młody człowiek wiedząc, że zapewni tu rodzinie dobrą opiekę lekarską, dużo bardziej zastanowi się nad emigracją.

Lokalne drogi

Czwarte wyzwanie, na które bym zwrócił uwagę, to drogi lokalne. Jakoś zachłysnęliśmy się autostradami i ekspresówkami, a to gminnymi drogami jeździmy każdego dnia. Na te pierwsze są gigantyczne pieniądze, na te drugie jak na lekarstwo. A to drogi lokalne świadczą o poziomie komunikacji, usług lokalnych. Tego nie da się przykryć fajnymi drogami krajowymi..

Rowerem po okolicy, czyli jak uciekli nam Amerykanie

Następne to ścieżki rowerowe. Potrzebne w wymiarze lokalnym i nie tylko do znanych miejsc jak do bunkrów MRU, twierdzy w Kostrzynie czy parku Mużakowskiego. Przykład? Z Zielonej Góry wiedzie ścieżka do mostu na Odrze. Za rzeką, w Cigacicach i Gorzykowie już ich brakuje. A to są kapitalne miejscowości na wyprawy turystyczne, z dróżkami, winnicami, portem rzecznym.

Ale mieszkańcom i turystom potrzebne są nie tylko ścieżki, żeby spędzić fajny weekend. Do tego potrzebne są miejsce na piknik, toaleta. Lubię opowiadać anegdotę z Wicka Morskiego pod Ustką. Co prawda nad morzem, ale może się zdarzyć i u nas. Swego czasu Amerykanie chcieli na tamtejszym poligonie zrobić bombardowisko. Na przyjazd przygotowano trybunę do obserwacji. Opowiadano o świetnych warunkach poligonowych, aż jeden z oficerów pyta, gdzie można się wysikać. Jak to gdzie, pod drzewami. Oni zdziwieni, jak to, w lesie? I nic z tego nie wyszło. Po prostu, budując ścieżki trzeba pamiętać o podstawowych rzeczach.

Uniwersytet z podniesioną poprzeczką

Kolejne wyzwanie to rozwój Uniwersytetu Zielonogórskiego. Tak by wybić się nad ponadregionalność. Wracamy do punktu wyjścia. Mając krajową markę, łatwiej będzie zatrzymać ambitną młodzież.

Głosuj na siedem wyzwań dla woj. lubuskiego

Głosuj na siedem wyzwań dla Zielonej Góry

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

CZYTAJ TAKŻE: Dyrektor gorzowskiego teatru wypisuje się z plebiscytu gazety przejmowanej przez Orlen Obajtka

CZYTAJ TAKŻE: Chałupniczy billboard Kubickiego został zdemontowany

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Pan Starosta jak zwykle ma dobre przemyślenia i pomysły. Warto też zwrócić uwagę na coś z z czym inni już dawno sobie poradzili a mianowicie sieci wodociągowe i kanalizacja w małych miejscowościach. Niestety nadal występują tu bardzo poważne braki. To też świadczy o poziomie cywilizacyjnym tego województwa.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0