Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wypadek wydarzył się w połowie kwietnia w Nowej Soli. Paulina Janecka jak co dzień wybrała się ze swoim suczką Lulu na spacer. Spacerowały po os. Konstytucji. Na wysokości klatki H bloku numer 8 zauważyła, że pies chwycił coś do pyska.

– Lulu jest psem z rasy wilkowatych, zakodowane ma polowanie i nagle coś chapnęła. Gdyby nie to, że się nad tym pochyliłam, nie miałabym świadomości, że mój pies zjadł wędlinę nafaszerowaną gwoździami. Lulu w trakcie jedzenia nawet nie dała znaku, że ją coś zabolało – mówi nowosolanka. – Zrobiło mi się momentalnie gorąco. Zapakowałam wędlinę w worek, żeby już żaden inny pies tego nie zjadł.

Janecka skonsultowała się z lekarzem weterynarii z zielonogórskiej lecznicy. Kazał natychmiast przyjechać do gabinetu.

– Gdy jechałam do Zielonej Góry, miałam nadzieję, że Lulu jednak nie zdążyła nic zjeść. Niestety, gdy zrobiono jej prześwietlenie, okazało się, że Lulu ma trzy gwoździe w żołądku i jeden w jelitach – mówi pani Paulina. Pies natychmiast trafił na stół operacyjny. Lekarze cudem uratowali mu życie.

Dzień po operacji nowosolanka opublikowała post w mediach społecznościowych. Ostrzegła w nim właścicieli czworonogów, by uważali na swoje zwierzaki.

– To, co przeszłyśmy ja i Lulu, jest niewyobrażalne. Nie chciałabym, żeby ktoś cierpiał tak samo jak my – tłumaczy.

Bo psy zostawiają kupy?

Miejsce, w którym Lulu zjadła mięso z gwoździami, Janecka widzi z okna swojego mieszkania,

– Mięso mógł podłożyć każdy. Ciężko mi myśleć, co może kierować taką osobą – zastanawia się. Przypuszcza, że to zemsta. 

– Wiem, że nie każdy sprząta po swoim psie i ludzie się denerwują. Ale to nie upoważnia do krzywdzenia zwierząt.

Lulu wraca już do zdrowia i najgorsze ma za sobą. Po operacji musiała długo dostawać pokarm w płynie. Dziś dobrzeje i cała sytuacja skończy się szczęśliwie.

Lulu zjadła kawałek szynki nafaszerowany gwoździami.Lulu zjadła kawałek szynki nafaszerowany gwoździami. Fot. Archiwum prywatne

Sprawcy grozi nawet 5 lat więzienia

Próbę zabicia Lulu Janecka zgłosiła na policję.

– Funkcjonariusze wnikliwie pracują nad tą sprawą. Sprawdzają m.in., czy miejsce jest objęte monitoringiem – mówi sierż. sztab. Justyna Sęczkowska, rzeczniczka nowosolskiej policji. I dodaje, że policjanci zrobią wszystko, co w ich mocy, żeby ustalić osobę odpowiedzialną za to przestępstwo. A chodzi o art. 34 Ustawy o ochronie zwierząt. Grozi za to nawet pięć lat więzienia, jeśli sąd uznałby, że okoliczności śmierci spełniałyby znamiona szczególnego okrucieństwa.

Policja apeluje: jeżeli ktoś widział sprawcę lub ma informacje, które mogłyby pomóc w jego ustaleniu, powinien skontaktować się z nowosolską komendą.

To nie pierwszy przypadek, gdy ktoś zastawia śmiertelne pułapki na psy na tym osiedlu. W lipcu ub. roku kiełbasę z gwoździami zjadł 10-miesięczny kundelek. Gwoździe przebiły psu jelito cienkie i żołądek. Przeżył tylko dzięki szybkiej reakcji właścicieli i weterynarza. Dwa lata temu mięso ze szpilkami podrzucał ktoś na os. Pomorskim w Zielonej Górze. 

Aleksandra Gembiak, studentka dziennikarstwa Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.