Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

W dniach 17-20 czerwca zapraszamy na Lubuski Festiwal Otwartych Piwnic i Winnic. Tak dużej imprezy z piwnicami winiarskimi w roli głównej jeszcze w Zielonej Górze nie było. Przynajmniej w ostatnich 80 latach.

To kontynuacja winiarskich wydarzeń, które organizujemy od czterech lat. Zaczęło się od spacerów winiarskich (wspólny projekt zielonogórskiej „Wyborczej" i Fundacji Gloria Monte Verde). Dwa lata temu zorganizowaliśmy Dzień Otwartych Piwnic Winiarskich, wydarzenie towarzyszące Święta Województwa Lubuskiego. Impreza była dużym sukcesem. Przez samą piwnicę przy ul. Wodnej w ciągu kilku godzin przewinęło się 1,5 tys. osób.

TUTAJ kupicie bilet na Lubuski Festiwal Otwartych Piwnic i Winnic.

WŁADYSŁAW CZULAK

Tym razem impreza będzie miała zdecydowanie bardziej rozszerzoną formułę. Obejmie cały weekend. Już od piątkowego wieczoru (18 czerwca) mieszkańcy i turyści będą mogli zwiedzić 17 historycznych piwnic winiarskich. W każdej z nich czekać będą jedna, dwie, a nawet trzy lubuskie winnice. Będzie można porozmawiać z winiarzami, poznać tajniki produkcji wina, a przede wszystkim spróbować lokalnego wina. W wydarzenia weźmie udział 25 winnic z całego województwa.

Festiwal organizują wspólnie Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego, Lubuskie Centrum Winiarstwa, zielonogórska „Wyborcza", Fundacja Gloria Monte Verde, Fundacja Tłocznia i biuro podróży Mega Tours.

Na mapie imprezy będą już dobrze znane piwnice, jak ta przy ul. Wodnej. W 1786 r. zbudował ją Johann Jeremias Seydel. To jedyna taka piwnica w Polsce, charakterystyczna dla regionu Bordeaux we Francji. Jest unikatowa, bo nie powstała pod budynkiem ani na terenie wytwórni, ale została zbudowana w południowym zboczu winnicy, na terenie rewiru nazwanego Rodeland. W XIX w. pokazywano ją znamienitym gościom, którzy odwiedzali Zieloną Górę.

Dziś piwnicę wynajmuje Krzysztof Fedorowicz, właściciel winnicy Miłosz w Łazie, miłośnik winiarskiej historii Zielonej Góry, jeden z założycieli Fundacji Tłocznia. Pokazuje ją turystom, prowadzi degustacje. I produkuje wino musujące, które przy Wodnej ma doskonałe warunki do leżakowania.

- Kiedy kilka lat temu zobaczyłem tę piwnicę pierwszy raz, pomyślałem, że takiego miejsca nie widziałem do tej pory jeszcze w żadnym winiarskim regionie. Ani w Czechach, ani na Słowacji, ani w Austrii - mówi. - Druga myśl dotyczyła wina produkowanego w Grünbergu. Jak dużo musiało go być, skoro do jego leżakowania zbudowano taką piwnicę.

CZYTAJ TAKŻE: Wino i przyjemny chłód zielonogórskich podziemi. Tłumy na Dniu Otwartych Piwnic Winiarskich [ZDJĘCIA]

Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Ciekawość zielonogórzan wzbudza piwnica dawnej wytwórni Eduarda Seidela przy ul. Sowińskiego. Ze względu na świetną akustykę jest nazywana salą szeptów. Podczas poprzedniej imprezy, dwa lata temu, jej wnętrze zaaranżowała Kinga Kowalewska-Koziarska z Winnicy Kinga. W czerwcu w piwnicy będzie można spróbować win z winnic Pod Wieżą i Żelazny. Ma też nie zabraknąć dobrej muzyki.

Jak w katedrze

Za trzy tygodnie pokażemy mieszkańcom i turystom też sześć miejsc, które zadebiutują podczas winiarskich imprez współczesnej Zielonej Góry.

Jedną z nich będzie olbrzymia piwnica w parku Sowińskiego, tuż przy pomniku Konstytucji 3 Maja. Zbudował ją winiarz Ernst Mühle, a pierwsza wzmianka o piwnicy pochodzi z 1860 r. Po wojnie budynek należał do Społem. Kilkanaście lat temu kupiło go dwóch zielonogórskich przedsiębiorców. Właśnie kończą gruntowny remont, który trwał kilka lat.

Dawna piwnica winiarska Ernsta Muhle w parku Sowińskiego. Na zdjęciu od lewej: Bartłomiej Gruszka (prezes Fundacji Tłocznia), Zbigniew Trojan (winnica Trojan), Sławomir Wudajko (jeden z właścicieli) i Tomasz Kowalski z Muzeum Ziemi LubuskiejDawna piwnica winiarska Ernsta Muhle w parku Sowińskiego. Na zdjęciu od lewej: Bartłomiej Gruszka (prezes Fundacji Tłocznia), Zbigniew Trojan (winnica Trojan), Sławomir Wudajko (jeden z właścicieli) i Tomasz Kowalski z Muzeum Ziemi Lubuskiej Fot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

- Gdy kupowaliśmy piwnicę, Społem miało tam magazyny. Stały beczki z kapustą, mnóstwo śmieci, na podłodze leżały jakieś talerze - opowiada Sławomir Wudajko, jeden z właścicieli.

- Miejsce świetnie nadaje się na pub albo restaurację. Na najwyższej kondygnacji wydzieliliśmy 10 lokali. To mogą być np. mieszkania - mówi Wudajko. Remont piwnicy Ernsta Mühlego nie był łatwy. W międzyczasie zawaliła się część dachu. Właściciele odtwarzali ceglane sklepienia. - Kupiliśmy 10 tys. klasztornych, rozbiórkowych cegieł. Do tego kilka tysięcy cegieł poniemieckich - opowiada Sławomir Wudajko.

Olbrzymia piwnica ciągnie się na 60 metrów. W największej sali, położonej przy jej końcu, wrażenie robią sklepienia, wysokie sufity.

- Czuję się jak w katedrze - mówi Tomasz Kowalski z Muzeum Ziemi Lubuskiej. - Według mnie to nie tylko jeden z najważniejszych winiarskich zabytków, ale najważniejszych zabytków w Zielonej Górze w ogóle - ocenia winiarz Zbigniew Trojan.

18-20 czerwca w piwnicy w parku Sowińskiego zaprezentują się trzy winnice: Trojan, Pod Lipą i Stara Winna Góra.

CZYTAJ TAKŻE: Winiarskie zabytki mają moc! Tłumy na spacerze śladami historii [ZDJĘCIA]

Dom Försterów

Pierwszy raz pokażemy też piwnicę przy ul. Jedności 3. Znajduje się w domu, który należał do rodziny Försterów. Tuż obok (przy Jedności 5) była rezydencja, w której Jeremias Siegismund Förster, nestor rodu, gościł m.in. cara Rosji Aleksandra I. Z pięknie sklepionej, surowej piwnicy można wyjść na podwórko położone między ulicami Jedności i Sobieskiego. O tym zielonym miejscu wie niewiele osób, a można tam, pod jednym z kilku drzew, doskonale odpocząć od zgiełku deptaku.

- Nie miałem pomysłu, jak wykorzystać tę piwnicę. Może podczas winiarskiej imprezy ktoś się nią zainteresuje, znajdzie przeznaczenie - zastanawia się właściciel Henryk Miśkiewicz. - Na miejscu innych winiarzy nawet bym się nie zastanawiał, tylko ją wynajął. Idealne miejsce do leżakowania wina, zapraszania turystów, urządzania degustacji - mówi Krzysztof Fedorowicz.

W czerwcu przy Jedności 3 spotkacie Winnicę Cantina i Pod Winną Górą.

Dawna piwnica winiarska Ernsta Muhle w parku Sowińskiego. Na zdjęciu od lewej: Bartłomiej Gruszka (prezes Fundacji Tłocznia), Zbigniew Trojan (winnica Trojan), Sławomir Wudajko (jeden z właścicieli) i Tomasz Kowalski z Muzeum Ziemi LubuskiejFot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Chrupka sprzed 120 lat

Nie lada gratką będzie możliwość wejścia do piwnicy przy ul. Kupieckiej 22 (będzie tam winnica Saganum). Sam budynek jest zielonogórzanom dobrze znany. Przez kilkadziesiąt lat działała tam Goplana. W Grünbergu miał tam wytwórnię Ernst Theodor Franke. Do dziś na kamienicy wisi szklana kiść chrupki złotej, dawna latarnia. Ma już 121 lat.

Winiarskie motywy w Zielonej GórzeWiniarskie motywy w Zielonej Górze Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Kilkadziesiąt metrów dalej, przy Kupieckiej 23, kolejna ciekawa piwnica z winiarską historią (spotkamy tam winnicę Saint Vincent). Należała do Theodora Kulczyńskiego, Polaka w niemieckim Grünbergu. Na tyłach dzisiejszego teatru produkował m.in. koniaki. Szczycił się swoim polskim pochodzeniem, podkreślał je literą „ń" w nazwisku.

O winiarskiej przeszłości Zielonej Góry od lat mówi Przemysław Karwowski, prezes Fundacji Gloria Monte Verde. Organizuje konkursy win, jest też właścicielem piwnicy w dawnym Domu Stanów Ziemskich przy ul. Sikorskiego. Oczywiście ją również zobaczymy.

- Piwnice są chyba najlepiej zachowaną częścią winiarskiego świata, z którego istnienia wielu zielonogórzan w ogóle nie zdaje sobie sprawy. Często nawet ludzie, do których dana piwnica należy, nie wiedzą o jej winiarskiej przeszłości. „A nie, tutaj nigdy nie było wina", mówią, bo nie pamiętają go w ostatnich kilkunastu, kilkudziesięciu latach. Część piwnic przebudowano, np. na potrzeby późniejszych lokali użytkowych, ale wiele przetrwało do dzisiaj w pierwotnej postaci. Brakuje jedynie beczek i zapachu wina - mówi Przemysław Karwowski.

Winiarskie motywy w Zielonej GórzeFot. Władysław Czulak / Agencja Gazeta

Bilety na winiarską imprezę

Beczki i zapach wina pojawią się w piwnicach za trzy tygodnie. Uczestnicy festiwalu dostaną kieliszek i zawieszkę, folder z mapą i opisem każdej piwnicy.

Ponadto na enoturystów, którzy chcieliby na własne oczy zobaczyć, jak wygląda praca winiarza, czekają też wycieczki winobusami na winnice. Dla spragnionych historii będą z kolei winiarskie spacery po Zielonej Górze.

Karnety na festiwal kosztują 100 zł. Można je kupić na stronie internetowej www.lubuskielove.pl. O szczegółach imprezy dowiecie się na stronie www.centrumwiniarstwa.pl, będziemy o niej pisać też w zielonogórskiej „Wyborczej".

CZYTAJ TAKŻE: Wino i przyjemny chłód zielonogórskich podziemi. Tłumy na Dniu Otwartych Piwnic Winiarskich [ZDJĘCIA]

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.