Po upokarzającej porażce ze Spartą Wrocław na własnym torze nastroje wśród kibiców Falubazu są fatalne - domagają się dymisji zarządu, niektórzy także trenera. Na razie nic jednak nie wskazuje na to, by w klubie miały zapaść jakieś znaczące decyzje.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nad Falubazem Zielona Góra wisi coraz gęstsze widmo spadku do 1. ligi. W niedzielę zielonogórscy żużlowcy przegrali na własnym stadionie aż 27:63 ze Spartą Wrocław. Była to najwyższa porażka na domowym torze w całej historii klubu.

63:27 dla Sparty. Blamaż Falubazu i najwyższa domowa porażka w historii klubu

Kibice są potwornie sfrustrowani. Na forach piszą, że klub od paru lat stacza się po równi pochyłej, wytykają zarządowi brak aktywności na rynku transferowym, złe decyzje podjęte przed sezonem. Już teraz domagają się dymisji prezesa. Boją się, że po spadku do niższej klasy rozgrywkowej Falubaz utknie tam na lata. W przyszłym sezonie w życie wchodzi bowiem nowa, rekordowa umowa między PGE Ekstraligą a transmitującymi zawody telewizjami. Co roku między wszystkie kluby liga rozdzieli aż 60 mln zł. Ogromne pieniądze jeszcze zwiększą dysproporcje między ekstraligą i jej zapleczem.

Czy w klubie zapadną stanowcze decyzje? Na razie nic na to nie wskazuje. Drużyna Falubazu w normalnym trybie rozpoczyna przygotowanie do dwóch najbliższych meczów, które mogą określić jej dalsze losy.

W niedzielę, 6 czerwca do Zielonej Góry przyjeżdża Apator Toruń. Dla zielonogórskiego klubu to jeden z tych rywali, z którymi teoretycznie może pokusić się o zwycięstwo, choć będzie o to trudno - Apator nawet na wyjazdach nie odstaje wiele od ligowego topu. 

- Po porażce ze Spartą odbyliśmy rozmowę z zawodnikami zaraz po meczu. Po prostu musimy zresetować głowy zawodników i przygotować tor tak... tak, żebyśmy wygrali. Jest to do zrobienia. Pogoda ma się poprawić, będzie powtarzalna. W czwartek i piątek trenujemy ostro, jak będzie trzeba to w sobotę. Nie damy się łatwo - powiedział po przegranej ze Spartą trener Piotr Żyto.

Eksperyment z betonową nawierzchnią się nie sprawdził, więc Falubaz znów przygotuje tor "do ścigania". W Toruniu Falubaz przegrał 39:51, więc wywalczenie bonusowego punktu jest dla niego mało realne.

 

Jeszcze ważniejszy mecz dla Mysz rozegrany zostanie tydzień później w Grudziądzu, bo tamtejszy GKM jest obok Falubazu głównym kandydatem do spadku. Falubaz wygrał u siebie z Grudziądzem 51:39 i na stadionie gości za nic w świecie nie może przegrać większą różnicą punktów. Jeśli tak się stanie, spadek będzie już niemal pewny.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dajcie spokój z tym twardym torem. Co to za dziecinne tłumaczenie. Jak się oglądało mecz to była żenada. Takie lanie może było potrzebne żeby się otrząsnąć z pojęcia: "jacy to znakomici zawodnicy". Żużel to cyrk i kto ma duże pieniądze to kupuje "gwiazdy" i wówczas jest "kul". Niech włodarz wyłoży z 10-15mln złotych na zakupy i po sprawie a mistrzostwo w kieszeni.
    @Obywatel1313
    Jaki włodarz? Chyba nie żądasz, żeby miasto wyrzuciło taką kasę?
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    Trzeba kupić paru wysokich czarnoskórych z NBA. Lub silnych - białych z NHL. Oni wygrywają wszystko . Klub sie nazwie Black & White & Green i puchary nasze.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0