Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W pandemii zamknięto wiele branż. Sytuacja finansowa wielu firm i spółek pogorszyła się. Lockdown to nie tylko problem sektora gastronomicznego czy fitnessu, pandemia dotkliwe obeszła się z klubami sportowymi. Te, które nie mogą liczyć na pomoc samorządu, są w trudnej sytuacji finansowej. Jak bardzo źle jest z koszykarskim Zastalem?

Rozmowa z Kosmą Zatorskim, szefem działu sportowego w koszykarski Zastalu

Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta

Marcelina Bogusz: Jak pandemia wpłynęła na klub, zawodników?

Kosma Zatorski: Pandemia znacząco wpłynęła sytuację finansową klubu. Zamknięte trybuny, wstrzymana sprzedaż biletów to strata co najmniej 20 proc. zysku klubu. Inny skutek pandemii to wypełnianie sanitarnych obostrzeń w rozgrywkach w lidze rosyjskiej VTB. Klub musiał ponosić dodatkowe koszty, bo przed każdym meczem w tych rozgrywkach musieliśmy testować na obecność koronawirusa zawodników, trenerów, osoby obsługujące mecz, sędziów, a nawet osobę czyszczącą parkiet podczas spotkania. Wychodziło kilkadziesiąt osób.

Do tego przed każdymi rozgrywkami musi zapewniać wymogi sanitarne: środki do dezynfekcji, maseczki itp. To są spore koszty w skali sezonu. Utrudnione było również podróżowanie. Zawieszono połączenie lotnicze Berlin – Moskwa, więc aby dotrzeć do Rosji, nasz zespół musiał spędzić ponad siedem godzin, a autokarze jadącym na przejście graniczne w Grzechotkach. Granicę nasi koszykarze przekraczali pieszo, po drugiej stronie odbierał ich autobus, który wiózł ich na lotnisko w Kaliningradzie. To były długie i bardzo wycieńczające podróże. Zmieniły się również procedury wizowe. Wizy całoroczne zastąpiły wizy dwukrotnego wjazdu. To wszystko powodowało wyższe niż do tej pory koszty.

Klub do tej pory świetnie się rozwijał, jak jest teraz?

- Właściciel klubu Janusz Jasiński stara się utrzymać klub na dotychczasowym poziomie, choć jest to niezwykle trudne zadanie. W tym roku udało nam się zbudować skład za jeszcze mniejszy budżet niż przed rokiem. Mimo to, powtórzyliśmy sukces w lidze VTB, gdzie po raz pierwszy w historii zagraliśmy w fazie play-off. W polskiej ekstraklasie dotarliśmy do finału, gdzie przegraliśmy 2:4 rywalizację z zespołem z Ostrowa. Ponadto sprzedaliśmy gwiazdę drużyny Iffe Lundberga do europejskiej potęgi, jaką jest CSKA Moskwa. To dowód na to, że razem ze sztabem szkoleniowym wykonujemy w Zielonej Górze naprawdę dobrą robotę, jeśli chodzi o dobór graczy.

Do tego musieli grać przy pustych trybunach...

- Rzeczywiście zawodnikom ciężko było się do tego przyzwyczaić, brakowało im dopingu płynącego z trybun. Mecze czasem przypominały bardziej sparingi niż prawdziwe rozgrywki, słychać było donośny głos trenera Żana Tabaka czy każdą rozmowę na parkiecie. Niektórzy z kibiców twierdzili, że ominęło ich oglądanie na żywo najlepszej drużyny w historii. Ja osobiście bardzo żałuję, że kibice przed telewizorami emocjonowali się naszymi zwycięstwami nad UNICS-em Kazań, Chimkami czy w końcu CSKA Moskwa. To były niezapomniane chwile. Dzięki wsparciu urzędu marszałkowskiego udało nam się udostępnić transmisję spotkań z ligi VTB za darmo, z polskim komentarzem. Ta inicjatywa spotkała się z dobrym odbiorem wśród naszych kibiców.

Jak pomogło wam miasto?

- Niestety klub nie dostał żadnego wsparcia finansowego z miasta, mimo że zielonogórscy radni zapisali na ten cel pieniądze w budżecie. Ostatnio radni ponownie przegłosowali uchwałę w sprawie zakupu akcji miejskich klubów sportowych. Do tej pory jednak żadna oferta z magistratu nie przyszła. Mamy nadzieję, że wkrótce to się zmieni.

Czy pandemia wpłynęła na zainteresowanie klubem?

- Tak i mam nadzieję, że przełoży się na to sprzedaż karnetów i biletów w sezonie 2021/2022. Mam nadzieję, że już z kibicami bez żadnych ograniczeń. Podczas gali zakończenia Energa Basket Ligi odebraliśmy statuetkę dla najbardziej medialnego klubu. Nasz ekwiwalent reklamowy w ostatnim sezonie wyniósł 57 milionów złotych. To pokazuje, jak olbrzymim zainteresowaniem cieszy się klub z maleńkiej Zielonej Góry. Tylko na Facebooku nasz profil śledzi w tym momencie ponad 24 tysiące użytkowników. Ta liczba cały czas rośnie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.