Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W każdym tygodniu w "Wyborczej" przyznajemy plusy i minusy, za dobre i te złe wiadomości. Co nagradzamy, a co krytykujemy tym razem?

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Plus: Nowa Sól nie kosi

Łąki kwietne w Nowej Soli nie tylko pomagają naturze, ale także edukują mieszkańcówŁąki kwietne w Nowej Soli nie tylko pomagają naturze, ale także edukują mieszkańców Fot. Ewa Batko UM w Nowej Soli

W trosce o owady, ale także odpowiadając na apele mieszkańców, Nowa Sól ograniczyła koszenie pasów zieleni. - Tak wspieramy bioróżnorodność – tłumaczy Ewa Batko, rzeczniczka Jacka Milewskiego, prezydenta Nowej Soli. I wylicza atuty. Częste koszenie wysusza glebę, a trawa i inne rośliny zatrzymują wilgoć, przez co przyczyniają się do obniżenia temperatury w mieście. Do tego rośliny produkują tlen i pochłaniają dwutlenek węgla.

Więcej przeczytasz - TUTAJ

Minus: Betonowe miasto i ulewy 

Ulewne deszcze kolejny raz pokazały, że miasto nie ma pomysłu na deszczówkę. A przecież można byłoby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - ocalić mieszkańców przed podtopieniami i zbierać cenną wodę na czas suszy. Bo to, że ta przyjdzie, jest raczej pewne. Tymczasem zamiast otwierać ziemię, by chłonęła deszcz, prezydent coraz bardziej betonuje miasto. To się właśnie zemściło.

Więcej - TUTAJ

CZYTAJ TAKŻE: Nie męcz prezydenta, szanuj zieleń. Zielona Góra wreszcie oddycha

CZYTAJ TAKŻE: Lubuskie szlaki rowerowe. Po drodze ptasi raj, kąpiel żubra i kamień diabła

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.