Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry, chce wybudować w mieście stadion piłkarski na 10 tys. miejsc. Obiekt kosztować miałby ok. 100 mln zł, choć to dość ostrożne szacunki. Połowę inwestycji sfinansować miałby rząd PiS. Na razie podpisano tylko list intencyjny, ale obóz władzy wyraźnie wspiera inwestycję - entuzjastycznie o projekcie wypowiedział się Marek Ast, szef lubuskiego PiS. Ast zapewnił przy tym, że parlamentarzyści PiS poprą pomysł.

Kubicki chce wykorzystać nie tylko swoje bliskie stosunki z partią Jarosława Kaczyńskiego, ale przede wszystkim fakt, że nowym wiceministrem sportu został Łukasz Mejza - przyjaciel Kubickiego i jego polityczny uczeń (czytaj także: Mejza w gabinecie Kubickiego czuje się jak u siebie. Zielona Góra coraz bliżej PiS).

Pomysł budowy stadionu wzbudził spore kontrowersje, bo jedyny liczący się klub piłkarski w mieście - Lechia - występuje w III lidze. Na jego mecze przychodzi zazwyczaj garstka kibiców. Do tego prezydent Kubicki od ponad roku nie chce pomagać koszykarskiemu Zastalowi przez osobiste konflikty z jego właścicielem Januszem Jasińskim.

Sportowy dziennikarz nie zostawia suchej nitki

Do sprawy w weekendowym wydaniu "Przeglądu Sportowego" odniósł się Rafał Tymiński. Publicysta zaczął od zagadki, ostrzegając wcześniej, że przy odpowiedzi nie należy się kierować zdrowym rozsądkiem. Zagadka brzmiała:

"Jeśli w mieście mającym ponad 100 tys. mieszkańców są - jedna z najlepszych drużyn koszykarskich w Polsce oraz jedna z najpopularniejszych ekip żużlowych, to władze samorządowe w takiej sytuacji dla rozwoju sportu w regionie postąpią w sposób następujący:

a) całość środków na sport profesjonalny przeznaczą na koszykówkę,
b) całość środków na sport profesjonalny przeznaczą na żużel,
c) podzielą środki sprawiedliwie (co nie znaczy, że równo) pomiędzy oba kluby,
d) wpadną na pomysł wybudowania stadionu piłkarskiego?"

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Publicysta zaraz potem tłumaczy:

"Zagadnienie nie jest abstrakcyjne. Dotyczy Zielonej Góry, gdzie za właściwą uznano odpowiedź D, a dodatkowo ledwie kilka dni temu oficjalnie i niemal uroczyście się tym pochwalono. Właściwie aż nie wiem, kogo z osób zaangażowanych w ten projekt cytować. Bo jest ich kilka (wiadomo, co kilka głów, to nie jedna...)" - kpi Tymiński.

W dalszej części dziennikarz podważa argumenty za budową stadionu. Przypomina, że żadne międzynarodowe rozgrywki Zielonej Górze nie grożą, co najwyżej możemy robić sobie nadzieję, że kilka razy w roku przyjadą do miasta reprezentacje młodzieżowe. Zaznacza przy tym, że Zielona Góra nie ma bogatych piłkarskich tradycji, mecze Lechii ogląda zazwyczaj mała grupa kibiców.

"Gdyby tak jeszcze Zielona Góra miała nadmiar pieniędzy do wydania, nie wiedziała, co z nimi robić, więc po zapewnieniu mieszkańcom wszystkich możliwych atrakcji zdecydowała się na stadion, to jeszcze by to jakoś uszło. Ale nie, bo przecież cała inicjatywa jest rodzajem prośby do aktualnie urzędujących ministra i wiceministra sportu, żeby dołożyli połowę, bo miasto - jak czytam - samodzielnie nie będzie w stanie udźwignąć inwestycji. I wszystko tak faktycznie tylko po to, aby kilka razy w roku podjąć reprezentacje młodzieżowe? Naprawdę nie dam się przekonać do zasadności takiej budowy. Bo opowieść, że nowy stadion przełoży się na rozwój zespołu - co jak rozumiem - miałoby przynieść awans przynajmniej do 1 ligi, jest zbyt mocno życzeniowa. Może się przełoży, a może nie? A co, jeśli nie? A jak będzie z kosztami utrzymania obiektu?" - pisze Tymiński.

Na koniec apeluje do ministrów sportu Kamila Bortniczuka i Łukasza Mejzy, by "lepiej nie robili nic zamiast wydawać publiczne pieniądze na pozbawione sensu projekty".

"Nie mam nic przeciwko piłce nożnej w Zielonej Górze. Niech się rozwija jak najpiękniej. Jednak to miasto przynosi kolejny przykład tego, że obiekty sportowe w Polsce zbyt często nie powstają dlatego, że są naprawdę potrzebne mieszkańcom, ale po to, by władze lokalne miały się czym chwalić" - ocenia Tymiński.

CZYTAJ TAKŻE: Smutne obrazki w ratuszu: Kubicki i jego radni ignorują temat Zastalu, grają z PiS do jednej bramki

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.