Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Artur Gronek jest jednym z najlepszych trenerów w Polsce i kropka. Nieprzypadkowo kilka lat temu obejmował drużynę Zastalu po Saso Filipowskim, nieprzypadkowo też poprowadził ją do mistrzostwa Polski, choć jako młody szkoleniowiec nie posiadał specjalnego autorytetu u koszykarzy.

W czwartek w Bydgoszczy prowadzona przez niego Astoria pokazała, jak należy grać w koszykówkę. Można by powiedzieć, że była to szkoła Żana Tabaka, gdyby nie fakt, że byłoby to niesprawiedliwe, bo Gronek jest jednym z tych trenerów, który bardzo szybko łapie nowe trendy i też wiele lat wcześniej zdał sobie sprawę, że siła leży w ostrej i zdyscyplinowanej defensywie oraz szybkiej grze w ataku, z wykorzystaniem każdej okazji do rzutu za trzy i ataku kosza. 

Zielonogórski Zastal sam sobie może pluć w brodę. W pierwszej kwarcie to on trzymał inicjatywę. Dragan Apić co prawda nie mógł poradzić sobie z niedźwiedziowatym - mało mobilnym, ale silnym i zdolnym koszykarsko środkowym Klavsem Cavarsem z Łotwy, za to w ataku przez długie minuty grał jak z nut. Jego pick'n'roll z Nemanją Nenadiciem wygląda coraz lepiej. Serbowie siali spustoszenie, choć akurat Nenadiciowi gospodarze skutecznie odcinali drogę do kosza. Czasem tylko stawał na linii wolnych, częściej oddawał piłkę kolegom (na jego koncie do przerwy 3 pkt i 8 asyst). 

Był taki moment w pierwszej kwarcie, że Zastal prowadził 19:13 i miał Astorię na widelcu. Miejscowym nie szło zupełnie, do tego ich pressing na całym boisku po krótkim zaskoczeniu był łatwo rozbijany przez zielonogórzan. Tyle że zawodnicy trenera Olivera Vidina zamiast utrzymać rytm i wykończyć chociaż co drugą, trzecią akcję, zaczęli podejmować złe decyzje rzutowe i pudłować. Dowieźli minimalną przewagę 28:27. 

W drugiej kwarcie wysiłki gospodarzy zaczynają przynosić owoce. Cisną na najwyższym biegu, właśnie jak Zastal za czasów Żana Tabaka, wymuszają błędy, wdzierają się w psychikę przeciwników, wciąż agresywnie atakując i tak samo postępując w obronie. Vidin w odpowiedzi eksperymentuje, ordynuje strefę, ale ta nie zdaje egzaminu. Tylko dzięki przebudzeniu Brandena Fraziera (14 pkt do przerwy, 9 w drugiej kwarcie) po kilku minutach gry udaje się wyjść na chwilę na prowadzenie 41:40.

Po syrenie obwieszczającej koniec pierwszej połowy to jednak Astoria prowadzi 50:48, w dużej mierze za sprawą Jakuba Nizioła (21 pkt, 6/8 z gry, 8/11 z linii wolnych), który parę razy w pojedynkę bezlitośnie ograł Jarosława Zyskowskiego.

Zastalowcy po przerwie nie wracają odmienieni. Ciężar gry bierze na siebie Nenadić (13 z 16 punktów w trzeciej kwarcie), po dziewięciu minutach gry mozolnie udaje się doprowadzić do remisu 63:63, ale za chwilę ten sam Nenadić musi usiąść na ławce, bo złapał już czwarte przewinienie.

Sprawa niby była otwarta, ale napędzani dopingiem gospodarze czuli już, że ten mecz jest ich. Zastal ani przez chwilę nie dał im poczuć, że mierzą się z klasowym, niemającym większych przestojów rywalem. Pressing na całym parkiecie, podwojenia graczy z piłką, strefa i krycie 1 na 1 na zmianę - te wszystkie sztuczki trenera Gronka tak dały im popalić, że w końcu całkowicie się pogubili. Przegrali zaangażowaniem, dali sobie wyszarpać zwycięstwo. Owszem, w końcówce padło wiele kontrowersyjnych gwizdków na ich niekorzyść, ale Astoria była po prostu lepsza. Patrzenie, jak Zastal pogarsza z każdą minutą swoją sytuację kolejnymi indywidualnymi akcjami (często nie wymieniano nawet jednego podania), było przykre.

Klub z Bydgoszczy wygrał 106:88, dzięki czemu w tabeli Energa Basket Ligi zrównał się bilansem z zielonogórskim Zastalem. Obie drużyny mają po 8 zwycięstw i 6 porażek.

Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 106:88 Enea Zastal BC Zielona Góra

Kwarty: 27:28 | 23:20 | 29:25 | 27:15

ASTORIA: Washpun 15, Camphor 3, Zębski 5 (1), Nizioł 21 (1), Cavars 20 oraz Chyliński 16 (3), Pluta 15 (2), Herndon 7 (1), Aleksandrowicz 4, Krasuski 0.

ZASTAL: Frazier 17 (2), Nenadić 16 (1), Brembly 6, Zyskowski 9 (1), Apić 19 oraz Meier 11 (1), Joseph 7 (1), Mazurczak 3, Żołnierewicz i Sulima po 0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.