W takiej formie koszykarzy Enei Zastalu Zielona Góra nie widzieliśmy parę dobrych tygodni. Na własnym parkiecie rozgromili Trefl Sopot, z dystansu rzucali na 53-procentowej skuteczności.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Złośliwi powiedzą, że koszykarze Zastalu wyglądali na boisku, jakby w końcu dostali wypłatę, ale głupie żarty odłóżmy na bok. Dziś zagrali naprawdę świetny mecz. Wszyscy zauważą, że urządzili sobie kanonadę i rozstrzelali rywali zza łuku, notując blisko 53 proc. skuteczności za trzy (18/34) - w tym aż sześć rzutów na osiem prób trafił wchodzący z ławki DeVoe Joseph. Nie ten element był jednak w tym meczu najważniejszy.

Po pierwsze Zastalowcy bardzo sumiennie i z dużym zaangażowaniem pracowali w obronie. Wysoko biegali do zasłon, wywierali presję na gracza z piłką i potrafili sobie efektywnie pomóc. Czasem stosowali nawet pressing na całym parkiecie, i to będąc na prowadzeniu (wow!). Gości udało się sprowokować do popełnienia aż 18 strat. Nieocenione były długie ręce Devyna Marble'a, wyłuskiwał piłki w obronie pick'n'rolla aż miło. Nowy ulubieniec publiczności po raz kolejny grał z dużą uwagą i troską o dobro zespołu, ale oprócz tego - zgodnie z naszym życzeniem - częściej poszukiwał zdobyczy punktowych. Amerykanin skończył mecz z linijką: 16 pkt (5/10 z gry), 3 asysty, 2 przechwyty, 2 bloki.

Po drugie Marble z Nemanją Nenadiciem bardzo efektywnie zaprezentowali się jako duet. Wiadomo, to dopiero ich trzeci wspólny mecz, ale dziś ich role były rozłożone perfekcyjnie. Obrońcy nie mogą spuścić z oka ani jednego, ani drugiego, więc panowie nawzajem robią sobie miejsce do gry, ściągają uwagę, na czym korzysta mocniejszy w atakowaniu kosza Nenadić. Serb nie musi też ciągle klepać piłki. Marble widzi od niego więcej i jest bardziej prozespołowy. 

Teraz na chwilę wróćmy do defensywy (Trefl zatrzymany na 66 pkt, kluczowa sprawa dla przebiegu meczu), bo i w jej kontekście nie sposób nie wspomnieć, jak wielką moc zapewniają broniący razem obwodu Marble i Nenadić. Bo kto w lidze dysponuje dwoma obrońcami o wzroście blisko 200 cm? Chyba tylko Stal Ostrów. Kozłujący Trefla męczyli się okropnie, mieli problem z dograniem piłki do wysokich graczy. 

Indywidualnie w sopockim obozie pokazali się Angelo Warner (14 pkt, 5 asyst) i Yannick Franke (13 pkt), ale ich koledzy nie poszaleli. Trener Stefański próbował różnych rozwiązań w obronie, nic nie pomagało. Środkowy Josh Sharma upolował parę bloków, jak to ma w zwyczaju, ale miewał też problemy z zastawieniem deski. Jak Trefl zagęszczał strefę podkoszową, to zastalowcy rzucali trójki. Jak Trefl wychodził wysoko - wjeżdżali pod kosz. Wyprowadzili też sporo skutecznych kontrataków, umiejętnie przyspieszając grę w wybranych momentach.

No cóż, po takim meczu tylko bić brawo i liczyć, że koszykarze utrzymają formę na fazę play-off. Do końca sezonu zasadniczego zostały Zastalowi dwa mecze i walka do końca o miejsce w pierwszej czwórce.

ENEA ZASTAL BC ZIELONA GÓRA 91:66 TREFL SOPOT

Kwarty: 30:21 | 24:18 | 14:12 | 23:15.

ZASTAL: Marble 16 (4), Nenadić 19 (3), Zyskowski 2, Brembly 10 (2), Apić 12 oraz Joseph 18 (6), Żołnierewicz 5 (1), Sulima 5 (1), Meier 3 (1), Mazurczak 1. Szymański i Klocek po 0.

TREFL: Warner 14 (1), Franke 13 (2), Kolenda 3, Moten 2, Leończyk 6 oraz Dorsey 8 (1), Gruszecki 5 (1), Davis 9 (1), Sharma 6.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem