Na placu Pocztowym powstał park kieszonkowy według koncepcji prezydenta miasta Janusza Kubickiego i jego radnych. Jedni mieszkańcy się cieszą, inni załamują ręce.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Część czytelników zwracała nam już uwagę, że sformułowanie "park kieszonkowy" to językowy koszmarek, ale w tym artykule posłużymy się nim parę razy, bo tak właśnie świeżo ukończoną inwestycję na placu Pocztowym nazywają władze miasta. 

Tenże park kieszonkowy do użytku mieszkańców oddano przed paroma dniami. Obiekt wywołał ogromne kontrowersje. Wielu mieszkańców zadaje sobie pytanie: co to ma wspólnego z parkiem?

Wkurzają się, że pod atrakcyjnym hasłem stworzenia "parku" wykarczowano rosnące tam od lat - i niestety niespecjalnie lub w ogóle niepielęgnowane przez miasto - krzewy. W tym cenne rajskie jabłonie, które widać na archiwalnym zdjęciu po prawej stronie (słabo, ale lepszego zdjęcia nie mamy; jabłoń widać też na jednym z kolejnych zdjęć u dołu, które na Facebooku zamieścił jeden z mieszkańców - ma charakterystyczne, różowawe liście)

Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Żeby było śmieszniej (albo straszniej), prezydent miasta Janusz Kubicki przetarg na tę inwestycję ogłaszał jako "stworzenie ogrodu". W praktyce wyszło tak, że całą zieleń wykarczowano, a w zastępstwie zasadzono kilka drzewek - miłorzębów i ambrowców amerykańskich. Główną atrakcją są ławki-huśtawki, które zajęły niemal całą powierzchnię dawnego skweru. 

Koncepcję przyjętą przez władze miasta stworzyła Agnieszka Kochańska, zatrudnia w urzędzie ogrodniczka miejska, architekt krajobrazu.

Inwestycję w znacznej części sfinansował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska w ramach projektu "Zielono-niebieska infrastruktura na terenie miasta Zielona Góra". Nawierzchnia terenu jest wykonana z mieszanki mineralno-żywicznej, przepuszcza wodę. Zapłacono także za zdrój wody pitnej i kosze na śmieci. 

"Było ściernisko, a jest San Francisco" - mówi miejski radny Rafał Kasza, cytowany przez portal prezydenta miasta Janusza Kubickiego i jego klubu radnych (wiadomoscizg.pl). Przekonuje, że skwer odstraszał wcześniej mieszkańców i że służył za wysypisko śmieci. 

Na placu Pocztowym był skwer, ale zieleń wykarczowano, by zrobić park kieszonkowy według koncepcji władz Zielonej Góry. Spora grupa mieszkańców wyśmiewa inwestycję
Na placu Pocztowym był skwer, ale zieleń wykarczowano, by zrobić park kieszonkowy według koncepcji władz Zielonej Góry. Spora grupa mieszkańców wyśmiewa inwestycję  fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Kasza został wybrany do promowania inwestycji jako "swojej", zgodnie ze znaną od lat polityką urzędu miasta, w której wszystkie inwestycje w mieście pochodzą od pomysłów radnych prezydenta.

Park kieszonkowy spodobał się wielu mieszkańcom, którzy przychylają się do zdania, że rosły tam "jakieś krzaki". Ale jest też mnóstwo krytycznych opinii. 

"Park kieszonkowy. Cztery drzewa, akurat schowasz do kieszeni. Strach pomyśleć, co ta ekipa od parków zrobi z placem Słowiańskim. Z planów, które gdzieś tam widziałam, wynika, że beton ma zajmować tyle samo miejsca, co zieleń. Patelnia goni patelnię. Aż dziw, że tujki wszędzie nie rosną i faraon gipsowy po ścianie nie biega. Masakra" - skomentowała na Facebooku Katarzyna Borek, była dziennikarka "Gazety Lubuskiej", obecnie menedżerka w zarządzającej tą gazetą spółce Polska Press.

Jeden z mieszkańców zestawił zdjęcia skweru na placu Pocztowym przed i po inwestycji władz miasta. Z boku ciekawa dyskusja
Jeden z mieszkańców zestawił zdjęcia skweru na placu Pocztowym przed i po inwestycji władz miasta. Z boku ciekawa dyskusja  Facebook/zrzut ekranu

"Wiosną kwitły jabłonki i ogniki, jesienią szalały ptaki. Szkoda, że to wszystko zniszczono. Wystarczyło trochę przyciąć, podsadzić mnóstwem bylin, postawić kilka ławek. Ale trudniej byłoby się chwalić »nowoczesnością«. Pewnie za kilka lat rośliny się rozrosną, a ludzie zapomną, tylko niestety cała bioróżnorodność na małym kawałku w centrum miasta znowu musiała zniknąć..." - komentuje Beata Tokarz, ogrodniczka i projektantka terenów zielonych.

"Wyciąć zdrowe i mocne drzewa, żeby posadzić badyle, które nie wiadomo czy się przyjmą i później zostanie sam beton. Brawo Betonowa Góra!" - komentuje Karola Wojnarowska.

"Kieszonkowym parkiem to było przed tą »rewitalizacją«, kiedy były krzewy i drzewa. Teraz to tylko beton, którego wokół nie brakuje" - dodaje w tej samej dyskusji Ewa Drewniak.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ratunku!!! Janusz nas zabetonuje. Czas z tym skończyć.
    już oceniałe(a)ś
    14
    0
    betonowy chodniczek i huśtaweczka to dla pana kaszy San Francisco? czy kasza był gdzieś w świecie poza zielonogórskim grajdołkiem? wycięto za sprawą kubickiego i niezbyt douczonej kochańskiej naprawdę cenne krzewy, zniszczono siedlisko ptaków. to obraz tępoty i barbarzyństwa władz w tym mieście. kubicki będzie już na zawsze symbolem bezmyślnego wydawania milionów na dewastację, taki pisowski intelekt.
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    Agnieszka Kochanska - czy ten kniot będzie w Twoim portfolio? Ogrodniczka miejska, której bardziej do betonu niż do ogrodu. Wstyd, żenada. Lizusostwo dla szefa
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    W tym wytworze Drwala i jego dworu jest posadzonych sześć drzew. Ciekawe ile z nich przetrwa upaly? Kolejny przykład wydawania publicznych pieniędzy bez sensu. Chyba, że miejsce to powstało po to, żeby dworzanin Kasza mógł się polansować FB.
    @marcinj
    kasza ma pięć minut, aby rozkręcić biznbes. przy pisowskim ogniu grzeją się jeszcze inni chłopcy w tym mieście
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Kiedyś lubiłem to miasto. Teraz, dalej niż 1000 m od swojego domu na obrzeżach miasta, staram się nie wychodzić. Dalej tylko samochodem, bez rozglądania się na boki.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    Akurat wcześniej to miejsce estetyczne nie było. Oby nowo posadzone drzewa fajnie wyrosły.
    @komentarzysta
    Wystarczyło je uporządkować, dodać ławki, nie trzeba było go całkowicie dewastować i betonować. Stare krzewy owocowe miały swoja przyrodniczą wartość. dziwne że ta kochańska tego nie rozumie. czy ona ma w ogóle stosowne wykształcenie???
    już oceniałe(a)ś
    6
    0