Muzyka, co chwyta za serce - żydowska, turecko-kaukaskie brzmienia i kozackie pieśni ludowe. To kocha nie tylko półświatek. - I uwaga! Cały dochód ze spektakli "Ach! Odessa - Mama" przeznaczymy na pomoc Ukrainie - zapowiada Lubuski Teatr w Zielonej Górze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na zielonogórską scenę wraca spektakl muzyczny "Ach! Odessa - Mama" w reżyserii Jana Szurmieja. Jego bohaterem jest Odessa, piękne ukraińskie miasto z zasadami i szemraną legendą. A jak Odessa, to i ukłon wdzięczność dla walczącej Ukrainy. Dochód z biletów, zielonogórski teatr przekaże na jej wsparcie.   

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

'Ach! Odessa - Mama...'
'Ach! Odessa - Mama...'  Fot. Lubuski Teatr

Tytułową Odessę reżyser (a także autor libretto, scenariusza i choreografii) porównuje do Łodzi, "ziemi obiecanej dla wszystkich, którzy chcieli się szybko wzbogacić". Tu myśli m.in. o eksportujących ukraińską pszenicę handlarzach, przemytnikach korzystających ze strefy wolnocłowej, bandytach, złodziejach. I taki właśnie jest świat głównego bohatera "Ach! Odessy...", legendarnego bandyty Beni Krzyka.

A do tego mamy teksty piosenek w przekładzie Wojciecha Młynarskiego, Aleksandra Rosenbauma, Andrzeja Zaorskiego czy Romana Kołakowskiego. I muzyka, co chwyta za serce - żydowska, romanse rosyjskie, rumuńsko-besarabskie rytmy, turecko-kaukaskie brzmienia i kozackie pieśni ludowe. Takie dźwięki nie tylko kocha odeski półświatek. Musical jest prostą, pełną humoru opowieścią o uczuciach, miłości, honorze i zdradzie.

Spektakle „Ach! Odessa - Mama" 13 i 14 kwietnia o godz. 19 na dużej scenie. Bilety po  60 zł w kasie Teatru i na stronie teatr.zgora.pl. Kupujesz bilet, wspierasz Ukrainę.

Uwaga, teatr nadal zbiera artykuły papiernicze (zeszyty, farby, bloki, kredki)  dla dzieci ukraińskich. Każdy chętny może przynieść artykuły i zostawić je w kasie teatru albo Impresariacie.

CZYTAJ TAKŻE: Centrum pomocy Ukraińcom w Sali Kolumnowej. Dojechała żywność, ale brakuje chemii, kremów i przyborów szkolnych

CZYTAJ TAKŻE: Kto nie dziękuje wolontariuszom, czyli niezwykła codzienna pomoc w "Zełensky-Gura" [FELIETON]

 CZYTAJ TAKŻE: Wolontariuszka: Rozbiła mnie historia Ukrainki z maleńkim dzieckiem. Rodzina ją przygarnęła, a potem się pozbyła

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem