Supermiasta i Superregiony 2022. Anna Michalczuk jest zakochana w i這wskim parku Dworskim, kt鏎y po rewitalizacji wr璚z rozkwit. Jan Tomaszewicz wybra muzealny ogr鏚 dendrologiczny, a Ma貪orzata Nabel-Dyba park w zielonog鏎skim Zatoniu. - To miejsce przyjazne przyrodzie i cz這wiekowi. Trwa g這sowanie w plebiscycie na zielone miejsca z klimatem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W trzech plebiscytach Supermiasta i Superregiony 2022 głosujemy na najpiękniejsze i najbardziej klimatyczne zielone miejsca w woj. lubuskim, Zielonej Górze i Gorzowie. Do tej pory zagłosowało kilkuset czytelników. Za wszystkie głosy bardzo dziękujemy. Plebiscyt trawa nadal, głosować możemy do 29 maja.

W naszym plebiscycie zagłosowali Anna Michalczuk, wicestarosta żagańska, Jan Tomaszewicz, dyrektor Teatru im. Osterwy w Gorzowie, i Małgorzata Nabel-Dybaś, dziennikarka Radia Zachód, specjalizująca się w ekologii i ochronie środowiska.

Oto ich typy:

Michalczuk: Park, który kocham

– Park Dworski w Iłowej był zawsze. Bywałam w nim jako dziecko, harcerka, podczas pamiętnych czynów społecznych, na spacerach i randkach. Wiosną dywany zawilców i kwitnące rododendrony – całe mnóstwo, wszechobecna zieleń i stare drzewa, które jesienią mają niesamowite kolory. To park ze wspomnień.

Ale dopiero po rewitalizacji rozkwitł naprawdę. Mnóstwo alejek na spacery, rzeczka, a na niej kaczki, mostki, sztuczne jeziorko, ogród japoński, fontanna, bramy księżycowe i cudne, czmychające wiewiórki, a teraz, wiosną, niesamowicie śpiewające ptaki. Niby nic takiego. Tak jest w wielu parkach, ale mój, iłowski, ma klimat. Nie przytłacza, jest przyjazny i czasem mam wrażenie, że „mówi" do mieszkańców. Spacerować po nim można godzinami i nie jest nudno. Tulipanowiec i rododendrony, stare drzewa, które „pamiętają" początki XX wieku.

Jako iłowianka od urodzenia, kocham to miejsce. Pracowałam w pałacu leżącym na terenie parku prawie 30 lat i obcowałam z tym pięknem na co dzień, ale nigdy mi nie spowszechniał. Mam nadzieję, że wielu turystów chętnie zajrzy do mojego – naszego parku.

Tomaszewicz: Zjawiskowy ogród

– Wybieram mały trzyhektarowy ogród dendrologiczny przy Muzeum Lubuskim. To wspaniałe miejsce. Z potencjałem. Można tam wypocząć, podziwiać przyrodę, ale też wziąć udział w przeróżnych imprezach artystycznych. Gdybym mógł zagłosować na inne miejsca, to na pewno postawiłbym na park Siemiradzki, ze względu na punkt widokowy na Kozaczej Górze. Widać z niego cały Gorzów. To robi wielkie wrażenie.

Zjawiskowy jest także niedawno zrewitalizowany park Wiosny Ludów. Są tam przepiękne platany. To serce i płuca centrum miasta. Nasza wersja nowojorskiego Central Parku. Przyjemnie jest też pospacerować po Murawach Gorzowskich, miejscu nietkniętym przez cywilizację.

Nabel-Dybaś: Przyjazne Zatonie

– Od kilku lat mieszkam w Koźli obok Letnicy. Ze wszystkich nominowanych miejsc w Zielonej Górze najbliższy jest mi teraz park w Zatoniu. Rok czy pięć lat temu może wskazałabym inne miejsce, ale teraz takim numerem jeden jest właśnie Zatonie. Często jeździmy tam z mężem na rowerach. Bardzo podoba mi się efekt rewitalizacji. Udało się połączyć nowoczesność z szacunkiem do przyrody, nie było żadnej dewastacji, którą widzę w starej Zielonej Górze. Jest wiele nowych nasadzeń, są pielęgnowane. To miejsce przyjazne przyrodzie i człowiekowi. Widać zresztą, jak bardzo ludzie lubią tam przyjeżdżać, jak potrzebują zielonych miejsc, ile osób wypoczywa np. na Łące Joanny.

Bardzo dobrze pamiętam, jak park i ruiny pałacu wyglądały jeszcze kilka lat temu. Często jeździłam tam z uczniami z Domu Harcerza, realizowaliśmy różne projekty, szukaliśmy śladów przeszłości w tych zapomnianych wtedy ścieżkach.

W Zatoniu przyroda jest na pierwszym miejscu. W przeciwieństwie do starej Zielonej Góry, gdzie najbardziej liczą się drogi, sklepy, nowe budynki. Negatywnie oceniam podejście do zieleni w mieście, poświęciłam temu wiele audycji radiowych. Brakuje skwerów, miejsc, gdzie zielonogórzanie mogliby odpocząć w otoczeniu przyrody. Zamiast nasadzeń są wycinki. Takimi miejscami przyjaznymi człowiekowi są chyba jedynie parki Tysiąclecia i Piastowski. Wszystkie nowe pomysły parków kieszonkowych oceniam jako porażkę.

To, jak zieleń jest potrzebna, widzę, gdy w ciepły dzień jadę autem z Koźli do Zielonej Góry. Wystarczy, że na dworze jest 25 stopni. Siedem kilometrów do Zielonej Góry pokonuje się głównie lasem, jest naprawdę przyjemnie. Gdy wjeżdżam do miasta, robi się dużo cieplej. Ale tak, że trzeba włączyć klimatyzację. Nie ma drzew i ich cienia.

O swoich głosach i wyborach piszcie na: supermiasta@lubuskie.agora.pl lub listy@zielona.agora.pl oraz listy@gorzow.agora.pl.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ

CZYTAJ TAKŻE: Jak wyglądała Zielona Góra 50 lat temu? Niezwykły film po rekonstrukcji cyfrowej

CZYTAJ TAKŻE: Muzeum Browarnictwa już otwarte. Obiekt kosztował 3,3 mln zł

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Wi璚ej
Komentarze
Zaloguj si
Chcesz do陰czy do dyskusji? Zosta naszym prenumeratorem