W Zielonej Górze odbył się I Lubuski Festiwal Innowacji. - Region bez innowacji może być co najwyżej montownią, a jego mieszkańcy najemnikami - tłumaczył dr Jerzy Tutaj z Politechniki Wrocławskiej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Władze woj. lubuskiego próbują wepchnąć region na nowe, bardziej innowacyjne tory. Na początku roku przyjęły program rozwoju innowacji, jednocześnie pracują nad sieciowaniem partnerstw na styku biznesu, nauki i administracji, a także zachęcają firmy i instytucje do wiązania się w branżowe klastry. Wszystko po to, by skuteczniej sięgać po pieniądze w nowej perspektywie unijnej i dzięki nim zrobić krok w przyszłość.

– Władze woj. lubuskiego postawiły innowacje w centrum polityki regionalnej i można im tylko tego pogratulować. To duże wyzwanie, ale jego efekty będziemy szybko oglądać. Każdego tygodnia mamy spotkania z przedsiębiorcami i naukowcami, gromadzimy ekspertów z całej Polski i łączymy przeróżne podmioty – opowiada dr Jerzy Tutaj z Politechniki Wrocławskiej, autor lubuskiego Programu Innowacji.

Promocja i festiwal

Tutaj nie ukrywa, że w programie mocny akcent położył na promocję. – Bez promocji nie jesteśmy w stanie stworzyć odpowiedniego klimatu dla innowacji. Musimy mówić o innowatorach, pomagać im wychodzić z cienia, jak też o tych, którzy ich wspierają. Tylko w ten sposób możemy zarazić ideą innych. I po to jest Festiwal Innowacji. Lubuskie robi wszystko, aby jego mieszkańcy byli właścicielami, a nie jedynie najemnikami. Żeby województwo nie było montownią, a samo budowało warsztaty pracy. Bez innowacji to niemożliwe. W nasze działania zaangażowaliśmy blisko 300 podmiotów – wyjaśnia naukowiec.

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter .

Festiwal wspólnie zorganizowały Urząd Marszałkowski w Zielonej Górze i Uniwersytet Zielonogórski. We wtorek i środę w Bibliotece Uniwersyteckiej spotkali się przedsiębiorcy, naukowcy, studenci, ludzie otoczenia biznesu. Dyskutowali o nowych trendach, chwalili się osiągnięciami, dowiadywali o możliwości zdobycia dofinansowań.

– To ważne, bo choć w Lubuskiem mamy spory innowacyjny potencjał, to kiepsko go wykorzystujemy. A przecież chcemy mieć zieloną krainę nowoczesnych technologii, taki obraliśmy kierunek. Potrzebujemy więcej transferu wiedzy do biznesu, więcej innowacyjnych rozwiązań w gospodarce. Tylko one dają mieszkańcom szansę na dobrze płatne miejsca pracy – mówiła Elżbieta Polak, lubuska marszałek.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Zapowiedziała otwarcie inkubatora przedsiębiorczości dla młodych, kolejne programy wsparcia start-upów i budowę Parku Technologii Kosmicznych. – To żadne frazesy i slogany, żaden odlot. Jako liderzy jesteśmy od tego, by patrzeć w przyszłość i tworzyć warunki dla rozwoju dla przyszłych pokoleń. Jednocześnie realizujemy też codzienne, przyziemne tematy, ale bez wizji i pomysłu na innowacje nie wykonamy skoku do przodu. Dlatego tak ważny na Festiwalu jest głos młodego pokolenia – przekonuje marszałek.

Łazik marsjański

Ten głos należał do młodych innowatorów. Goście Festiwalu przez dwa dni mogli oglądać ich wynalazki w budynku uczelni. Studenci z różnych kół działających na uniwersytecie opracowali m.in. obciążeniową hamownię silnikową do badania parametrów pracy jednocylindrowych silników spalinowych, linię do szybkiego prototypowania w zakresie technik przyrostowych oraz digitalizacji obiektów 3D, unikalne opatrunki hydrożelowe czy cyfrowy system obsługi pacjenta, który usprawnia kontakt pacjenta z lekarzem – wskazuje obecne miejsce w kolejce, ogranicza ryzyko rozprzestrzeniania się chorób w poczekalni, ułatwia kadrze medycznej zarządzanie wizytami i wymianę informacji.

Własny prototyp łazika marsjańskiego przedstawiło Koło Naukowe Inżynierii Kosmicznej. – Dysponujemy wstępnym prototypem platformy mobilnej. Na platformę składają się czterokołowy układ jezdny zasilany niezależnie silnikami bezszczotkowymi, układ zawieszenia oparty na prostym układzie rocker-bogie, rama centralna z układem zasilania oraz elementy elektroniki sterującej – wyjaśniali studenci. W perspektywie dwóch lat myślą o budowie pełnoskalowego łazika.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Studenci i ich opiekunowie za swoje wynalazki otrzymali nagrody „Innowacja warta zachodu". Obok nich nagrodę honorową odebrał Lechosław Ciupik, prezes firmy LfC. Spółka od 30 lat dostarcza innowacyjne produkty z zakresu implantologii, chirurgii, szczególnie chirurgii kręgosłupa. Swoje rozwiązania patentowała na całym świecie.

Rower na trzy koła

Podczas festiwalu oglądać mogliśmy także inne osiągnięcia studentów. Na przykład innowacyjny, trójkołowy rower typu handbike, który ma ułatwić życie osobom z niepełnosprawnościami. Rower napędzany jest siłą rąk, stworzyli go studenci wydziału mechanicznego. Trójkołowiec posiada między innymi oryginalne rozwiązanie tylnego zawieszenia typu wielowahaczowego. Zostało już opatentowane.

– Pierwszym etapem projektu była wizualizacja 3D. Pojechaliśmy na międzynarodową konferencję na Politechnikę Śląską. Były tam 72 projekty z Europy, a my zajęliśmy 3. miejsce. To nas tylko zmobilizowało – mówi inż. Zdzisław Wałęga, wykładowca i opiekun koła naukowego, które zaprojektowało i skonstruowało rower. – Każdy element, oprócz kół i przekładni, przedniej i tylnej został przez nas wykonany ręcznie. Tylne zawieszenie jest to typ wielowahaczowy, tak jak w samochodzie. Jest on jedyny w swoim rodzaju. Szybko uzyskaliśmy patent. Na resztę zastosowań złożyliśmy już wnioski patentowe i są one w trakcie rozpatrywania – tłumaczy.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

O swojej drodze ku innowacjom opowiadali przedstawiciele już znanych i doświadczonych, jak też całkiem młodych firm.

– Wejście na rynek z innowacyjnym produktem nie jest proste. My sprzedajmy słuchawki dla psów i musieliśmy wykonać wiele pracy, by przekonać ludzi, że to w ogóle ma sens. Teraz nazywamy je nausznikami przeciwhałasowymi, aby od razu było wiadomo, o co chodzi – opowiadał na festiwalu Dawid Żabiński. Młody przedsiębiorca działalność otworzył wspólnie ze swoim przyjacielem. Produkcję nauszników i ich zaprojektowanie poprzedzili badaniami przeprowadzonymi w parkach naukowo-technologicznych UZ. Sprawdzali, które materiały i w jakim kształcie spełnią najlepiej swoją funkcję.

Nauka i biznes

O współpracy z biznesem opowiadali także doświadczeni wykładowcy UZ, jak choćby dr hab. inż. Sławomir Kłos z Instytutu Inżynierii Mechanicznej, który od wielu lat pomaga ulepszać piece stosowane przez fabryki Seco-Warwick. Naukowiec opracował oryginalny system autodiagnozowania się takich pieców, zdolny przewidywać wystąpienie awarii. Uczestnicy festiwalu mieli okazję wysłuchać także innych naukowców, biznesmenów czy rzecznika patentowego.

– Jesteśmy bardzo zainteresowani rozwojem nowoczesnych technologii. Chcemy innowacji pod kątem technologii i techniki, ale też innowacji społecznych i procesowych. Dlatego stawiamy na młodych, prowadzimy wiele projektów, które idą w trendy technologii cyfrowych i przemysłu 4.0, ale też transformacji energetycznej, zrównoważonego rozwoju transportu, nowoczesne rolnictwa. Mamy trzy parki naukowo-technologiczne, wszystkie współpracują z przedsiębiorcami, zgłaszają wynalazki w postaci patentów, wzorów użytkowych i przemysłowych. Mamy nadzieję, że Festiwal to początek inicjatywy pokazującej, co dzieje się na UZ, co potrafią zrobić nasi studenci i pracownicy – podsumowała dr hab. inż. Maria Mrówczyńska, prof. UZ i prorektor uczelni ds. współpracy z gospodarką.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem