Symbolem postępu w lubuskich szpitalach stał się robot da Vinci, który pozwala operować z zegarmistrzowską precyzją. Dzięki dużym inwestycjom w sprzęt i kadry coraz rzadziej musimy leczyć się poza regionem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Robota da Vinci amerykańska firma opracowała już ponad 20 lat temu. Do dziś to jednak rzadki i drogi sprzęt, pierwotnie projektowany z myślą o celach wojskowych. Miał umożliwić chirurgom leczenie na odległość żołnierzy rannych na polu walki. To założenie sprawiło, że uzyskano superprecyzyjne urządzenie. Konstruktorów zalały zamówienia z całego świata.

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

– Da Vinci bardzo pomaga naszym chirurgom i urologom. Zabiegi są arcydokładne, pacjent upuszcza mniej krwi, szybciej dochodzi do siebie. Owszem, szkolenia kadry były żmudne, ale ocalone życia są bezcenne. Z wykorzystaniem robota nasi lekarze usunęli z przełyku pacjenta kość kurczaka, która dotykała aorty. Delikatne poruszenie kości mogło mieć najgorsze konsekwencje – mówi Robert Surowiec, wiceprezes gorzowskiego szpitala.

Producent z USA – firma Intuitive Surgical – poważnie traktuje swój wynalazek. Korzystanie uzależnia od przeszkolenia chirurgów, a trwa ono aż tysiąc godzin. Miesiącami ćwiczą na symulatorach.

– Wygląda to tak jak szkolenie pilotów odrzutowych. Jest w pełni monitorowane przez producenta, który przeprowadza też egzamin – opowiada Surowiec. – Komputery analizują każdy zabieg, zbierają dane. Sądzę, że w niedalekiej przyszłości roboty tak dobrze poznają anatomię, że same będą wykonywały operacje, jedynie pod nadzorem lekarzy – tłumaczy. Na razie z robota najczęściej korzystają urolodzy przy wycinaniu guzów prostaty.

Robot Da Vinci
Robot Da Vinci  Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Wyborcza.pl

Da Vinci kosztował ponad 10 mln zł. Pieniądze w większości wyłożył z unijnych funduszy samorząd woj. lubuskiego i urząd marszałkowski. Marszałek Elżbieta Polak na każdym kroku podkreśla, że ochrona zdrowia to jej priorytet. Wraz z zarządem na inwestycje w szpitalach (poza pieniędzmi na ich utrzymanie i funkcjonowanie) wydała w ciągu ostatnich lat setki milionów złotych.

Leczenie nuklearne

W Gorzowie widać to jeszcze m.in. w klinicznym Zakładzie Medycyny Nuklearnej. Od kilku lat pacjentów bada tam tomograf emisyjny PET. Kosztował 8 mln zł.

– Wcześniej pacjenci musieli jeździć do Szczecina lub Poznania. Przed badaniem PET wstrzykuje się środek izotopowy, który jest przyciągany przez nowotwory. Tam, gdzie świeci, gdzie jest duży metabolizm, zazwyczaj widać zmiany nowotworowe – wyjaśnia Surowiec.

Szpital na początku był uzależniony od dostaw izotopu z Berlina i Katowic, co było mało korzystne, bo ten rozpada się o połowę w ciągu każdej godziny, każdy transport powoduje duże straty. – Kupiliśmy więc własny generator – mówi wiceprezes.

Rozmach i inwestycje

Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze, grudzień 2020 r. Operacja onkologiczna głowy i szyi z obrazowaniem fluorescencyjnnym i użyciem zieleni indocyjaninowej (ICG). Zespół lekarzy pod kierunkiem dr. hab. Pawła Golusińskiego,  prof. UZ
Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze, grudzień 2020 r. Operacja onkologiczna głowy i szyi z obrazowaniem fluorescencyjnnym i użyciem zieleni indocyjaninowej (ICG). Zespół lekarzy pod kierunkiem dr. hab. Pawła Golusińskiego, prof. UZ  Fot. Arch. Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze

Ogromne pieniądze płyną też do szpitala w Zielonej Górze, który zyskał na renomie po uruchomieniu studiów medycznych i przekształceniu go w uniwersytecki. Jesienią na jego terenie działalność rozpocznie pierwszy w Lubuskiem szpital specjalistyczny dla dzieci. To wiąże się z dużymi zakupami, choć sam sprzęt to nie wszystko. Mariaż z uczelnią spowodował, że do miasta ściągnięto wielu specjalistów. Jak prof. Dawida Murawę, kierownika Kliniki Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej, który z wykorzystaniem innowacyjnych metod wycina olbrzymie guzy.

Prof. Murawa w zielonogórskim szpitalu przeprowadził też pierwsze w Polsce operacje zaawansowanych nowotworów z rozsiewem do otrzewnej z użyciem systemu Hipec Combat PRS+. – Chodzi o wpompowanie leku w brzuch pacjenta po operacji. Dzięki zastosowaniu dwutlenku węgla lek jest lepiej rozprowadzany i lepiej penetruje wnętrze brzucha, co umożliwia zniszczenie komórek rakowych, które zostały w powłokach brzusznych, a które mogłyby doprowadzić do nawrotu choroby – wyjaśniał prof. Murawa. Kupione w Hiszpanii urządzenie stosuje się u pacjentów m.in. z rakiem żołądka, jelita grubego oraz jajników.

Prof. Dawid Murawa z zespołem podczas operowania pacjenta
Prof. Dawid Murawa z zespołem podczas operowania pacjenta  Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

W szpitalu również po raz pierwszy w kraju zastosowano śródoperacyjne obrazowanie fluorescencyjne z wykorzystaniem zieleni indocyjaninowej podczas wycinania nowotworów okolic głowy i szyi.

– Po usunięciu guza wraz z fragmentem kości zrekonstruowaliśmy tę część ciała płatem skórno-powięziowym pobranym z przedramienia pacjenta. Innowacyjność polega na tym, że zastosowaliśmy technikę śródoperacyjnego podania dożylnego zieleni indocyjaninowej. To pozwala szybko dowiedzieć się, czy tkanka się przyjmie. Dzięki specjalnej kamerze widzimy, jak po wprowadzeniu barwnika ulega on rozprowadzeniu za pośrednictwem naczyń krwionośnych w badanych tkankach – opowiadał Paweł Golusiński, kierownik Klinicznego Oddziału Otorynolaryngologii.

Eksperci od płuc

Gdzie leczyć się po COVID-19? Najlepiej w Torzymiu. Lubuskie Centrum Pulmonologii opracowało własny program pocovidowej rehabilitacji, za co torzymski szpital dostał kilka nagród. Lekarzy różnych specjalności – pulmonologów, kardiologów, geriatrów, ortopedów czy onkologów – wspiera sprzęt. Katarzyna Lebiotkowska, prezeska szpitala, chwali się urządzeniem BTL-6000. – Służy do rehabilitacji pacjentów, którzy ciężko przeszli chorobę, a więc byli wspomagani respiratorem oraz sztuczną wentylacją, na skutek czego ich mięśnie oddechowe zostały znacząco osłabione. Doszło do zaniku włókien przepony i zmniejszeniu jej kurczliwości. Urządzenie umożliwia terapię polem elektromagnetycznym wysokiej intensywności. Rozszerza oskrzela, zmniejsza stany zapalne i normalizuje autonomiczną regulację oddychania zewnętrznego. Ponadto pomaga zmniejszyć obrzęk śródmiąższowy i komórkowy w błonach śluzowych płuc i oskrzeli – tłumaczy Lebiotkowska.

Zarząd szpitala w ub. roku kupił też wysokiej klasy RTG o zawieszeniu sufitowym wraz ze stołem do prześwietleń kostnych i ścianką do rentgena płuc, wyposażonymi w cyfrowe detektory. – To dzięki wojewódzkiemu programowi „Lubuskie kontra wirus". W drugiej połowie tego roku dostaniemy jeszcze wysokospecjalistyczny aparat RTG ze skopią do diagnostyki pacjentów z chorobami układu oddechowego. Aparat daje duże możliwości badania zmian w układzie oddechowym poprzez ich dokładne zlokalizowanie i wizualizację – wyjaśnia Lebiotkowska.

Serce w Nowej Soli

Milowe kroki zrobił też szpital w Nowej Soli. Jego dumą jest Klinika Kardiologii. Chirurdzy wstawiają przezskórne implanty zastawki aortalnej pacjentom, u których zwykły zabieg wymiany zwężonej zastawki najpewniej skończyłby się zgonem. Urządzeniem ECMO wspomagają natlenianie krwi pacjenta w wypadku, gdy jego płuca przestają pracować. Wykonują operacje koronaplastyki z zastosowaniem pomp Impella wspomagających lewą komorę.

– Możemy się też pochwalić wykorzystaniem S-ICD, czyli wszczepianym pod skórę kardiowerterem-defibrylatorem, który niweluje ryzyko zatrzymania krążenia krwi, czy stentgraftów, czyli małych syntetycznych rurek, którymi wzmacnia się ściany naczynia lub robi nowe połączenia między nimi, tworząc sztuczny szkielet – mówi Bożena Osińska, dyrektorka Wielospecjalistycznego Szpitala w Nowej Soli.

W szpitalu wykonuje się zabiegi trombektomii (usunięcia skrzepów z mózgu, gdy niemożliwe jest leczenie farmaceutyczne), skomplikowane ablacje m.in. z usunięciem artymii, wszczepia elektrody w naturalne struktury serca, które w sposób najbardziej podobny do „oryginalnego" przewodzą impulsy w sercu.

– Nasz tomograf jest 520-rzędowy. Szybciej wykonujemy badania, lepszej jakości, z mniejszą dawką promieniowania. Poza kardiochirurgią mamy jeszcze inne oddziały, które prowadzą operacje m.in. redukcji objętości żołądka, rekonstrukcje pęcherza moczowego i skóry po oparzeniach – wylicza Osińska.

Logo Innowacyjne Lubuskie
Logo Innowacyjne Lubuskie  Fot. Arch UMWL

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem