Pierwszy mecz ćwierćfinału eWinner 1. ligi żużlowej nie ułożył się po myśli żużlowców Stelmetu Falubazu. W Łodzi przegrali 40:50. To oznacza, że w rewanżowym meczu na własnym torze zmierzą się nie tylko z rywalami, ale też ze sporą presją.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sensacja w Łodzi? W kontekście nieregularnej formy Falubazu już chyba nikt tego nie powie. Faktem jest jednak, że pierwszy mecz play-offów przeciwko drużynie Orła poszedł zielonogórskim żużlowcom nawet gorzej niż w sezonie zasadniczym. W maju na tym samym torze zremisowali 45:45. Teraz musieli uznać wyższość rywali, i to całkiem wyraźną. Gospodarze wygrali 10 punktami, co daje im dużą szansę na wyeliminowanie kandydatów do awansu już w pierwszej rundzie.

- 10 punktów do odrobienia to dużo, ale nie jest to misja niemożliwa. Szkoda, że na rewanż musimy czekać dwa tygodnie. Jesteśmy w takiej sytuacji, że najlepiej, gdyby mecz był już jutro - przyznał po spotkaniu Krzysztof Buczkowski, jeden z liderów Falubazu, w rozmowie z dziennikarzami Canal+ Sport.

W Zielonej Górze presja na awans jest ogromna i także z nią będą musieli się zmierzyć za dwa tygodnie żużlowcy. Dla prezydenta miasta Janusza Kubickiego, który od paru lat de facto rządzi w klubie z tylnego siedzenia, awans to wręcz sprawa honoru. W końcu spadek Falubazu część kibiców uznała za jego zasługę. 

Kibice tracą już cierpliwość, nie dają Falubazowi większych perspektyw na awans, ale uczciwie trzeba przyznać, że przed rewanżem przy W69 faworytami nadal są zielonogórzanie. W rundzie zasadniczej pokonali Orła u siebie aż 57:33. W tym sezonie wielokrotnie udowadniali też, że na własnym torze spisują się o niebo lepiej.

Na razie największe wątpliwości wiążą się z formą pierwszego asa w klubie, czyli Maksa Fricke'a. Australijczyk w Łodzi był bardzo wolny jak na swoje standardy, tylko jeden bieg wygrał indywidualnie, dwa razy był drugi i dwa razy trzeci. W sumie zdobył 9 oczek. W jego buty wskoczył doskonale zaznajomiony z łódzkim owalem Rohan Tungate (13 + 1 w sześciu wyścigach), ale to nie wystarczyło, bo nieco słabszy niż zwykle był również Krzysztof Buczkowski (11 pkt w sześciu wyścigach), a poza Piotrem Protasiewiczem (5 pkt w czterech startach) nikt nie był w stanie udzielić liderom pomocy. Mateusz Tonder w trzech wyścigach zanotował tylko 1 + 1, jeden punkt do spółki dołożyli juniorzy. Czech Jan Kwiech nie pojechał, bo jest kontuzjowany.

W obozie przeciwnym tymczasem z wielką formą wystrzelił Niels Kristian Iversen, autor 14 punktów w pięciu gonitwach. 40-letni żużlowiec nie krył satysfakcji, bo ostatnie lata miał bardzo trudne. W meczu z Falubazem pojechał jak mistrz, zasiewając strach w ekipie Falubazu. Teraz wszyscy zastanawiają się, co Duńczyk pokaże za dwa tygodnie...

Poza tym zespół Orła wykonał porządną, drużynową robotę. Dwucyfrówkę zanotował także Brady Kurtz (10 + 1), bliski jej był Luke Becker (9), a zawodnicy drugiej linii i juniorzy pojechali co najmniej przyzwoicie, dokładając ważne w ostatecznym rozrachunku oczka. 

W pierwszej części meczu wynik kręcił się koło remisu. Sygnał do ucieczki w 7. gonitwie dali dopiero Becker i Kurtz, wygrywając pierwszy raz podwójnie. Kolejnym kluczowym momentem był bieg nr 11, w którym Kurtz i Nowak objechali Fricke'a i Protasiewicza. Przewaga urosła do ośmiu oczek i już nie chciała maleć.

Rewanż w piątek, 19 sierpnia, w Zielonej Górze. Mecz zaplanowano na godz. 17. Wieczorem rozegrać się go nie da, bo na stadionie od zeszłego sezonu nie działa jeden z masztów oświetleniowych. Spłonął. Miasto ogłaszało przetargi na naprawę, ale dotąd nie udało się znaleźć wykonawcy.

Ćwierćfinał eWinner 1. ligi żużlowej (pierwszy mecz)

H. SKRZYDLEWSKA ORZEŁ ŁÓDŹ 50:40 STELMET FALUBAZ ZIELONA GÓRA

Orzeł: Brady Kurtz - 10 + 1 (1, 2*, 3, 3, 1), Luke Becker - 9 (2, 3, 1, 1, 2), Norbert Kościuch - 5 + 1 (0, 2, 1*, 2), Marcin Nowak - 5 + 1 (1, 0, 2, 2*, 0), Niels Kristian Iversen - 14 (3, 3, 2, 3, 3), Aleksander Grygolec - 3 + 2 (2*, 1*, 0), Nikodem Bartoch - 4 + 1 (3, 0, 1*), Mateusz Dul - NS.

Falubaz: Max Fricke - 9 (3, 2, 2, 1, 1), Damian Pawliczak - 0 (-, -, -, -, -), Rohan Tungate - 13 + 1 (2*, 3, 3, 3, 0, 2), Piotr Protasiewicz - 5 (3, 1, 1, 0), Krzysztof Buczkowski - 11 (2, 1, 3, 2, 3, u), Maksym Borowiak - 1 (1, 0, 0, 0), Fabian Ragus - 0 (0, 0, -), Mateusz Tonder - 1 + 1 (0, 1*, 0).

BIEG PO BIEGU

1. Fricke, Tungate, Kurtz, Kościuch - 1:5.
2. Bartoch, Grygolec, Borowiak, Ragus - 5:1 (6:6).
3. Iversen, Buczkowski, Nowak, Tonder - 4:2 (10:8).
4. Protasiewicz, Becker, Grygolec, Borowiak - 3:3 (13:11).
5. Tungate, Kościuch, Protasiewicz, Nowak - 2:4 (15:15).
6. Iversen, Fricke, Tonder, Bartoch - 3:3 (18:18).
7. Becker, Kurtz, Buczkowski, Ragus - 5:1 (23:19).
8. Tungate, Iversen, Protasiewicz, Grygolec - 2:4 (25:23).
9. Kurtz, Fricke, Becker, Tonder - 4:2 (29:25).
10. Buczkowski, Nowak, Kościuch, Borowiak - 3:3 (32:28).
11. Kurtz, Nowak, Fricke, Protasiewicz - 5:1 (37:29).
12. Tungate, Kościuch, Bartoch, Borowiak - 3:3 (40:32).
13. Iversen, Buczkowski, Becker, Tungate - 4:2 (44:34).
14. Buczkowski, Becker, Fricke, Nowak - 2:4 (46:38).
15. Iversen, Tungate, Kurtz, Buczkowski (u) - 4:2 (50:40).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Obecny stan Falubazu idealnie obrazuje obecny stan miasta pod władzą Kubickiego. Niby gdzieś tam walczy, niby coś wygrywa, ale ogólnie rozczarowuje i jest daleko za najlepszymi.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Jaka niespodzianka? To część planu pozostania w I lidze. Tylko trzeba to zrobić elegancko. I tak będzie.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0