W ostatnim tygodniu sytuacja na Odrze nadal była dramatyczna. Marszałek zachodniopomorski przekazał, że tylko w wodach tego województwa wyłowiono łącznie 170 ton martwych ryb.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeszcze niedawno mówiło się o ok. 100 tonach śniętych ryb w skali całej Polski. Szczecin i woj. zachodniopomorskie na odłowienie ryb były jednak najlepiej przygotowane. Miasto zostało specjalnie przygotowane, statystyki wystrzeliły.

- Od tygodnia w Szczecinie rozgrywa się dramat, wynikający z braku tlenu. To tzw. wtórne zatrucie Odry. I ono doprowadziło do gigantycznej katastrofy ekologicznej. Łącznie 170 ton ryb wyłowiono tylko na naszych zachodniopomorskich wodach - powiedział Olgierd Geblewicz, marszałek zachodniopomorski, w rozmowie z TVN24.

- Ale wciąż nie wiemy, jak wielkie straty są jeszcze pod wodą - dodał marszałek. - Naukowcy szacują, że to, co wypłynęło, a więc to, co byliśmy w stanie odłowić, to zaledwie 10 procent tych ryb, które ucierpiały w ciągu ostatnich dwóch tygodni tej chyba największej katastrofy ekologicznej we współczesnej Polsce - stwierdził Geblewicz.

Sytuacja z każdym dniem się poprawia, choć trudno mówić o optymizmie. Odbudowa ekosystemu rzeki może zająć 10-20 lat.

– Polepszają się warunki tlenowe. Polepsza się kwestia, jeżeli chodzi o liczbę śniętych ryb w Odrze, bo jest ich coraz mniej. Ostatnie trzy transporty ryb do utylizacji to 28 ton, 20 ton i ostatni: 11 ton – wyliczał w czwartek na konferencji prasowej wojewoda Zbigniew Bogucki.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem