Władysław Hiki zmarł we wtorek. Miał 61 lat. Razem z żoną Katarzyną prowadził winnicę Hiki pod Bytomiem Odrzańskim. "Wspaniały, serdeczny, utalentowany", wspominają przyjaciele, znajomi i turyści.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Władysław Hiki odszedł przedwcześnie, w tę śmierć trudno uwierzyć jego przyjaciołom, znajomym. Podczas ostatniego Winobrania, jak co roku, sprzedawał wino w domku winiarskim na deptaku. Jeszcze kilka dni temu pracował na winnicy, zbierał winogrona.

Razem z żoną Katarzyną prowadził winnicę Hiki w miejscowości Bycz pod Bytomiem Odrzańskim. Założyli ją w 2006 r. Winnica nie jest duża, liczy 1,3 hektara, ale są na niej nasadzenia szlachetnych szczepów winorośli: rieslinga, gewürztraminera, cabernet sauvignon czy pinot noir. Takich, jakie rosły w regionie od setek lat. Władysław Hiki, co nie jest bardzo częste wśród lubuskich winiarzy, specjalizował się w produkcji win czerwonych. To trudne wina, wymagające. W naszym regionie i klimacie łatwiej wychodzą wina białe.

- Jestem w szoku - mówi Tomasz Kowalski, muzealnik, znawca lokalnego wina. - Władek był bardzo sympatyczny. Gdy się spotykaliśmy, albo na imprezie w Lubuskim Centrum Winiarstwa w Zaborze, albo na Winobraniu, to lubiliśmy pożartować. Był też skromny, zawsze powtarzał, że się ciągle uczy. Zasmakował mi jego czerwony pinot noir, dostał za niego złoty medal na konkursie w Jaśle. Kupiłem jedną butelkę więcej, żeby mieć na Boże Narodzenie.

"Wielkie dłonie Władka i wielkie serce, a do tego świadomość pracy, jaką wykonywał. Po Arturze Pajdoszu to drugi pionier współczesnego polskiego winiarstwa, który od nas przedwcześnie odszedł... Dotąd nie pogodziliśmy się ze stratą Artura, teraz pewnie długo nie będziemy mogli przyjąć do wiadomości straty Władka Hiki. Władek należał do najlepszych i najbardziej charyzmatycznych winiarzy. Pracował świadomie, to znaczy zgłębiał tajniki wiedzy winiarskiej, stąd jego pinoty i cabernety były tak bardzo cenione", wspomina winiarz Krzysztof Fedorowicz.

"Władku... Dopełniłeś tłocznię swego życia, istotnie, przedwcześnie. R.I.P.", napisał Mariusz Pacholak z winnicy Cantina.

Tytus Fokszan z winnicy Pod Winną Górą: "Dzięki, Władku, za wszystkie nasze rozmowy i dyskusje, za wiele cennych uwag, spostrzeżeń i za wspólny czas i podróże winiarskie. To był zaszczyt i wielka przyjemność spotkać Cię na swojej drodze. Żal, że nie będzie już nam dane... Do zobaczenia... na Winnicy".

"Nie ma człowieka, który zrobił więcej dla mojej miłości do polskiego wina. Wspaniały, serdeczny, utalentowany. Do zobaczenia po drugiej stronie winorośli, Władek", skomentowała pani Elżbieta.

CZYTAJ TAKŻE: Nie żyje Małgorzata Olech-Klonecka. Zbudowała potęgę CKUiP

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem