Za kilkanaście dni klucze do biur odbiorą właściciele firm, którzy wejdą do inkubatora Gorzowskiego Ośrodka Technologicznego. Jeśli będą stawiać na innowacyjność, rozwijać się, zatrudniać nowe osoby, rozszerzać rynki, mogą liczyć na przyjazny parasol inkubatora.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzowski Ośrodek Technologiczny Park Naukowo-Przemysłowy, który współtworzyły miasto i uczelnie, jest spółką, której zadaniem jest komercjalizacja innowacyjnych rozwiązań poprzez wyszukiwanie nowych technologii, weryfikację innowacyjnych rozwiązań pod kątem możliwości ich transferu do przemysłu, prowadzenie badań własnych oraz zleconych, ale także koordynowanie ochrony własności intelektualnej nowych projektów. Od czterech lat GOT kieruje Justyna Kmietowicz. Prezes skończyła finanse i bankowość na Uniwersytecie Szczecińskim, jest specjalistką z zakresu analizy ekonomicznej i kontrolingu, zarządzania transferem technologii, a także prawa własności intelektualnej.

Rozmowa z Justyną Kmietowicz

Maja Sałwacka: Otwieracie nowoczesny inkubator w Gorzowie, przeprowadzacie się ze Stanowic. Firmy wybrane?

Justyna Kmietowicz, prezes GOT: Oczywiście, jesteśmy już po ocenach firm. Ich właściciele wybrali już pomieszczenia, a klucze wręczy im prezydent Gorzowa podczas oficjalnego otwarcia 11 października. Przekrój firm jest spory. Mamy klucze dla prężnie rozwijających się firm finansowych, IT, które marzą, by podbić zagraniczne rynki, po start-upy, które nie prowadzą jeszcze działalności. Będą się dopiero budować pod naszymi skrzydłami.

Gorzowski Ośrodek Technologiczny PN-P. Justyna Kmietowicz z wicemarszałkiem Marcinem Jabłońskim
Gorzowski Ośrodek Technologiczny PN-P. Justyna Kmietowicz z wicemarszałkiem Marcinem Jabłońskim  Fot. Archiwum GOT

Było zaskoczenie przy wyborze firm?

– Zaskoczyła mnie firma z branży metalowej. Zgłoszenia były bardzo dopasowane do naszego konkursu, aplikujące firmy przeczytały dobrze dokumentację, wpasowały się w nasz inkubator. Ich innowacyjność? Pięć na dziesięć gwiazdek. Dość surowo, ale każda z firm ma obiecującą strategię rozwoju. To firmy, które mają duży potencjał innowacyjności. Jest miejsce na kolejne gwiazdki. To firmy, które mają fajne plany – od zwiększania zatrudnienia, działania na rynkach międzynarodowych, na budowie hali kończąc.

Stawiacie na młode firmy, ale zastrzegacie, że wiek ich właścicieli nie ma znaczenia.

– To prawda. Chodzi o to, że zawsze można zdecydować się na zmiany, my mamy tylko w tym pomóc. To świetna oferta dla pracowników, którzy mają dość pracy dla kogoś, chcą się sprawdzić we własnym biznesie. Przykład? Ostatnio rozpytywał nas kontroler jakości, który chciał otworzyć własną firmę.

W październiku uruchamiamy nabór tylko na start-upy. Osoby, które chcą ruszyć z interesem, a nie wiedzą, jak to zrobić, mogą się zgłaszać. Mamy biurka na wynajem.

W inkubatorze jest dużo łatwiej startować z biznesem?

– Tak, bo nie tylko my dajemy pomoc, ale także firmy, które w inkubatorze już się zagnieździły. Chcesz porady księgowej? Mamy taką firmę! Potrzebujesz dobrej reklamy, marketingu albo biura projektowego? Mamy je. Firmy nawzajem dają sobie klientów, nie trzeba wychodzić nawet z budynku.

Jaką innowacyjność premiujecie?

– Patrzyliśmy na inteligentne specjalizacje: innowacyjny przemysł i zieloną gospodarkę. Po drugie, jakie innowacyjne rozwiązania firmy już posiadają, a jakie będą wdrażały, np. produktową, procesową, marketingową, organizacyjną. Ważny był też trzeci element, strategia rozwoju spółki i współpraca ze środowiskiem akademickim. Ocenialiśmy, czy współpraca dotyczy rynku lokalnego, krajowego czy międzynarodowego. To ważne, by rozwijać i lokować kolejne firmy w inkubatorze. To może być narzędzie do pączkowania kolejnych firm.

Inkubator bardzo obiecująco brzmi w dobie galopującej inflacji i drożyzny? Małe koszty, a duże zyski.

– Tak. Atutem jesteśmy także my, że firmy mogą na nas liczyć, na naszą podpowiedź dotyczącą rynku. Wiemy, że jest to premiowane, bo one nas naprawdę poszukują. Poza tym firma nie musi się z nami rozstać po trzech latach, gdy dobiegnie czas kontraktu. Jeśli dalej się rozwija i ma obiecujące plany rozwoju, będziemy jej dalej pomagać. Może u nas zostać.

Liczba zatrudnionych osób będzie miarą sukcesu?

– Nie tylko. Liczyć się będzie także sprzedaż, wejście na rynki zagraniczne. Chcemy pokazać zagranicznym inwestorom, że mamy takie firmy w Polsce, które już sobie świetnie radzą za granicą. Możemy ściągać inwestorów i pokazywać, że mamy firmy, które handlują na siedmiu kontynentach, czyli znają klienta, rynki, wiedzą, jak handlować. Jak obsługiwać klienta z Belgii, a jak z Indii.

 

Liczy się otwartość umysłu. To widać także w zgłoszeniach – jak przedsiębiorca patrzy na siebie, jak ocenia swój rozwój.

Innowacyjność to także patenty. Są miarą rozwoju firmy, regionu?

– I tak, i nie. Patenty są kluczowe z punktu widzenia uczelni, natomiast niekonieczne są ważne dla przedsiębiorców. To zależy od branży, np. firmy IT mają mało patentów, branża kosmetyczna stawia na wzory przemysłowe. Zdarza się, że wzór szafek chce ochronić także firma meblarska. Ochrona swojego designu to zastrzeżenie wzoru, patent lepiej sprawdza się przy produkcji. Ludzie chcą mieć prawo własności intelektualnej, chcą się umieć obronić przed nieuczciwą konkurencją.

A wy mu w tym pomagacie?

Dostaliśmy status ośrodka patentowego, to dostęp, wiedza, szkolenia urzędu patentowego. Tyle że wcale nie zawsze warto patentować. Nie chodzi tylko o koszty i czas, ok. półtora roku – choć chronieni jesteśmy od momentu zgłoszenia, ale chodzi o to, czy uda się nam nasz pomysł zabezpieczyć skutecznie. Jest dużo klas, dużo rynków, trzeba wziąć to wszystko pod uwagę.

Mapujemy klienta z lotu ptaka, patrzymy na region i mówimy: ma pan fajny produkt, trzeba go chronić. Proponujemy rozwiązania. Są nawet granty, które pomagają firmom finansowo w procesie opatentowywania rozwiązania czy produktu.

Będziecie zabiegać o młode osoby? Coraz częściej do pracy idą dzieciaki.

– Pewnie, że tak. Inkubatory to świetne miejsce dla rozwoju studentów, uczniów szkół średnich, zawodowych, np. kucharzy lub fryzjerów, fajnie będzie ich przechwycić. Bo? Dziś studenci pracują często już od pierwszego roku studiów, dlaczego nie mieliby pracować we własnych firmach? Będziemy także szukać starszych osób, które odchodzą z pracy, zmieniają swoje życie, chcą zyskać niezależność.

Logo Innowacyjne Lubuskie
Logo Innowacyjne Lubuskie  Fot. Arch UMWL

CZYTAJ TAKŻE: Satelity i kosmiczny hub, rosną mury Parku Technologii Kosmicznych [ZDJĘCIA]

CZYTAJ TAKŻE: Siła ośmiu partnerstw dla lubuskiej gospodarki

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem