Mieć fach w ręku - to znowu coś znaczy, a szkolnictwo zawodowe i techniczne po latach stagnacji ponownie rozkwita. Lubuskie technika i szkoły zawodowe co roku wypuszczają tysiące absolwentów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rodzice obecnych 30-latków w latach 90. tłukli dzieciom do głowy, że „bez wyższego wykształcenia to nawet do łopaty cię nie wezmą". Do szkół zawodowych przylgnęła opinia, że chodzą do nich mniej zdolni uczniowie. Później krytykowano polski system edukacji za przekształcenie w „fabrykę magistrów".

– To było straszne, co wydarzyło się w latach 90. ze szkolnictwem zawodowym w Polsce. Totalna zapaść. Myślano, że szkoły zawodowe to przeżytek i że każdy musi mieć maturę. Na szczęście w ostatnich latach to się zmienia. Państwo i władze samorządowe kładą większy nacisk na szkolnictwo zawodowe i techniczne – mówi Małgorzata Ragiel, dyrektorka Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr w Zielonej Górze, tzw. „Budowlanki".

„Budowlanka" w nowych czasach

„Budowlanka" ze swoimi technikami od lat jest najwyżej oceniana w Lubuskiem w Rankingu Perspektyw. W tym roku obchodziła 65-lecie istnienia. Kształci na sześciu kierunkach (technik budownictwa, budowy dróg, geodezji, reklamy, architektury krajobrazu, technik renowacji elementów architektury), a w szkole branżowej uczy jeszcze przyszłych monterów budownictwa wodnego. Obecnie ma 830 uczniów. W ostatnim roku aż 27 z nich było laureatami lub finalistami olimpiad przedmiotowych.

Obchody dnia patrona szkoły - Tadeusza Kościuszki - w zielonogórskiej 'Budowlance'
Obchody dnia patrona szkoły - Tadeusza Kościuszki - w zielonogórskiej 'Budowlance'  archiwum szkoły

– Kierunki kształcenia dostosowujemy do wymogów rynku pracy. Najnowszym jest technik renowacji elementów architektury. Tego rodzaju fachowców obecnie brakuje, bo jako państwo mocniej zaczęliśmy dbać o nasze dziedzictwo kulturowe, w tym zabytki. Kierunek powołaliśmy we współpracy z hiszpańskim stowarzyszeniem, dzięki czemu uczniowie będą mogli jeździć do tego kraju na praktyki – mówi Ragiel.

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Jeśli szkolnictwo zawodowe i techniczne wstaje z kolan, to wielka w tym zasługa funduszy unijnych. Szkoły chętnie piszą projekty i sięgają po pieniądze z UE na rozwój infrastruktury i polepszenie jakości kształcenia.

– Dzięki unijnym dofinansowaniom zbudowaliśmy warsztaty dla techników budowy dróg czy aulę geodezyjną. W ostatnich latach byliśmy też partnerem urzędu miasta w projekcie „modernizacja kształcenia zawodowego", finansowanego przez województwo z Regionalnego Programu Operacyjnego. Trwał pięć lat, poszerzał umiejętności naszych uczniów, oferował wiele kursów – mówi Ragiel i wylicza: – Młodzież uczyła się obsługi programów komputerowych, koparkoładowarki, kosztorysowania, rysunku odręcznego. Mogła zrobić kurs na wózek widłowy lub prawo jazdy na ciągnik, a to ważna umiejętność dla technika architektury krajobrazu.

Ze staży w przedsiębiorstwach pod opieką doradców zawodowych skorzystało 450 uczniów. Kwalifikacje poszerzyło 25 nauczycieli.

Praktyka „Elektryka"

O tym, że trudniej byłoby o rozwój bez pieniędzy z UE wiedzą w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego „Elektryk" w Nowej Soli. Modernizacja dawnego budynku ZSP przy ul. Kościuszki i przebudowa kompleksu przy ul. Piłsudskiego kosztowała 14,5 mln zł. Powiat wyłożył 7,7 mln zł, a po resztę sięgnął z trzech różnych unijnych programów. Wcześniej w podobny sposób udało się przebudować halę sportową. Inne projekty pomogły wyposażyć szkołę.

Szkoła kształci informatyków, elektryków, mechatroników, programistów, budowniczych, energetyków, ekonomistów, a także speców od reklamy czy systemów energetyki odnawialnej. Prowadzi też mundurowe liceum ogólnokształcące, przygotowuje do pracy w służbach.

– Sprzęt do klas kupowaliśmy po rozmowach z lokalnymi firmami. Wskazywały nam urządzenia, które przyszli pracownicy powinni umieć obsługiwać. Nie może być tak, że w szkole młodzież uczą się na trabantach, a później dostają do naprawienia mercedesa – tłumaczy Jarosław Cybulski, kierownik kształcenia w „Elektryku".

'Elektryk' w Nowej Soli. Uczniowie podczas zajęć
'Elektryk' w Nowej Soli. Uczniowie podczas zajęć  archiwum szkoły

Szkoła blisko współpracuje z lokalnym przemysłem i biznesem. Przykładem może być państwowa spółka energetyczna Enea. – Objęła patronatem naszą klasę w zawodzie technik elektryk. Prowadzimy też specjalny projekt w ramach funduszy EOG. Opracowujemy zestaw ćwiczeń do nauczania matematyki i fizyki w użyciem interaktywnych symulatorów – mówi Grzegorz Königsberg, dyrektor „Elektryka".

Szkoła opracowuje też moduł dydaktyczny w technologii VR (rozszerzonej rzeczywistości) w porozumieniu z Politechniką Poznańską, uczniowie w ramach polsko-ukraińskiego projektu skonstruowali skuter elektryczny, a we współpracy z Uniwersytetem Zielonogórskim – pościgowego drona.

– W najbliższych latach chcemy stworzyć nowy, innowacyjny program nauczania – mechatronika dronów. Uczniowie będą mogli wybrać specjalizację operatora i serwisanta dronów. Dziś drony kojarzą nam się z wojną lub sesjami zdjęciowymi, ale mają też ogromne znaczenie dla gospodarki – przypomina Königsberg.

Szkoła i rynek

Aż 104 mln zł pochłonie przygotowanie nowego kompleksu szkolnego dla Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu w Gorzowie. Powstał on przez połączenie Zespołu Szkół Mechanicznych, Zespołu Szkół Budowlanych i Samochodowych oraz Centrum Kształcenia Zawodowego. Dodatkowo utworzone zostały Centrum Poradnictwa Zawodowego i Informacji Zawodowej oraz Centrum Współpracy z Pracodawcami i Inwestorami. Szkoła przeniosła się już do poszpitalnego obiektu przy ul. Warszawskiej. Inwestycja jest rozłożona na wiele lat.

– Nową halę sportową mamy od maja ub. roku, budynek warsztatowy od września. Z pomocą unijnych funduszy kupiliśmy nowoczesne wyposażenie. Pomógł urząd miasta, który ogółem podjął się pokrycia około połowy kosztów – mówi Magdalena Łabuza, dyrektorka CEZiB w Gorzowie.

Szkoła specjalizuje się w kształceniu mechaników, spawalników, pracowników branży motoryzacyjnej. Pod tym względem trzyma się przemysłowych tradycji regionu. Kształci w 11 kierunkach w technikach, 10 kierunkach w szkole branżowej I stopnia. Jest też jedyną szkołą na północy województwa, która prowadzi szkołę branżową II stopnia. To ok. 1,2 tys. uczniów.

Uczniowie CEZiB w Gorzowie podczas wizyty w Akademii Morskiej w Szczecinie
Uczniowie CEZiB w Gorzowie podczas wizyty w Akademii Morskiej w Szczecinie  archiwum szkoły

– Mocno poszliśmy w spawalnictwo, bo ludzi z tym fachem brakuje na rynku. Współpracujemy z lokalnymi firmami, np. Holding Zremb sponsoruje egzaminy, a oprócz doskonalenia się w rzeczywistej praktyce uczniowie mogą szkolić się na symulatorach – wylicza Łabuza. – Udało nam się powołać kierunek technika technologii drewna. Od trzech lat kształcimy geodetów, a od przyszłego roku chcemy też techników inżynierii sanitarnej. Mamy już wyposażoną część pracowni – zaznacza.

Każdy kierunek posiada dedykowaną, nowoczesną pracownię. Szkoła czeka jeszcze na wyposażenie ostatniej pracowni samochodowej.

– Podejrzewam, że niektóre prywatne warsztaty samochodowe nie mają takiego sprzętu, jaki my mamy w szkole. A projekty unijne? Jest ich mnóstwo. Niedawno zakończyliśmy jeden dla budowlańców. Uczniowie nasi i z Niemiec wspólnie asfaltowali drogi – opowiada dyrektorka.

– To, co najbardziej mnie cieszy, to fakt, że firmy zauważyły, że ze szkołami trzeba i można współpracować, nie tylko narzekać. Tylko tak możemy się osiągnąć sukces. Szkolnictwo zawodowe nie istnieje bez pracodawców – dodaje Łabuza.

Mistrzowie gastronomii

Blisko 800 uczniów kształci obecnie Zespół Szkoł Gastronomicznych w Gorzowie. Przyszli kucharze, cukiernicy, hotelarze i spece od turystyki regularnie jeżdżą na praktyki do Hiszpanii, Portugalii, Niemiec. A unijna kasa pozwala się szkole rozwijać.

– Nasza baza dydaktyczna cały czas się rozbudowuje. Mamy pracownie wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt. Ważnym wydarzeniem dla nas była rozbudowa o salę konferencyjną wraz z zapleczem gastronomicznym Polsko-Niemieckiego Centrum Kształcenia oraz modernizacja budynku przy ulicy Bema wraz z wyposażeniem – mówi Marcin Konieczny, wicedyrektor "Gastronimika".

Szkoła współpracuje z pracodawcami w całym kraju, lokalnie najbliżej z Gorzowskim Rynkiem Hurtowym. – Staramy się w nieszablonowy i innowacyjny sposób przygotować młodych ludzi do pracy w wybranym zawodzie. Uczniowie doskonalą swoje umiejętności w Studiu Kulinarnym w centrum miasta, które oddaje rzeczywiste warunki pracy – opowiada Konieczny.

W 2017 r. Urząd Marszałkowski w Zielonej Górze wdrożył projekt rozwoju szkolnictwa zawodowego i technicznego. Jego wartość to blisko 173 mln zł, w tym 161,2 mln zł pokryło unijne dofinansowanie. – Szkolnictwo zawodowe było naszym deficytem, a nie potencjałem. To się zmieni – obiecała lubuska marszałek Elżbieta Polak.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem