Fachowa opieka, sale z łazienką, komoda pełna ubranek, kosmetyków i pampersów. - Jak w domu! Można wejść z ulicy i urodzić dziecko - mówi Jerzy Hołowczyc, szef porodówki w CZMiD.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chciałoby się rzec „Marian, tu jest jakby luksusowo!" – uśmiecha się Jerzy Hołowczyc, ginekolog, który pełni obowiązki szefa kliniki oddziału położniczo-ginekologicznego. W listopadzie porodówka przeniosła się z kultowego budynku L przy ul. Podgórnej do nowoczesnego Centrum Zdrowia Matki i Dziecka. Porody w budynku z epoki Gierka przeszły do historii.

– Pacjentki otrzymały komfort na najwyższym poziomie. Szpital jest jednym z najlepiej wyposażonych w Polsce. A rodzić może tu każda kobieta, nie jesteśmy tu tylko dla zielonogórzanek – zachęca Jerzy Hołowczyc. Osobiście poleca rodzinne porody. Na pacjentki czekają cztery intymne sale porodowe.

Teraz prysznic

– Kobiecie oprócz położnej może towarzyszyć jedna, bliska osoba: partner, mama, przyjaciółka albo profesjonalna doula. Osobiście stawiam na ojca dziecka, bo taki poród buduje rodzinną więź. Panowie świetnie wchodzą w rolę ojca, a po porodzie mówią w liczbie mnogiej: „urodziliśmy" – uśmiecha się ginekolog.

Na porodówce każda rodząca ma do swojej dyspozycji dużą, 30-metrową, jasną, klimatyzowaną salę z przebieralnią i obszerną łazienką.

– Dużą ulgę daje prysznic, rozluźnia kobiety. Odstąpiliśmy od rodzenia w wannie, bo takie porody rzadko kończyły się w wodzie. Pacjentki w ciepłej wodzie słabły, akcja porodowa finalnie kończyła się na łóżku. Wymieniliśmy wannę na prysznic – mówi doktor.

Kobiety mogą rodzić w wybranej przez siebie pozycji, np. wertykalnej, czyli w pionie.

– Działa grawitacja, która ułatwia dziecku przyjście na świat. Można rodzić na specjalnym krześle z dziurką, albo na stojąco, opierając się o łóżko. Kobieta może wybrać w czasie porodu dowolną pozycję. Może chodzić, leżeć, siadać. Mamy duże piłki gumowe, worki sako, na których pacjentki mogą się odprężyć – mówi doktor.

Co ważne, każda sala porodowa jest wyposażona w sprzęt, który kontroluje funkcje życiowe dziecka, np. aparat KTG (kardiotokograf), który monitoruje pracę serca płodu wraz z jednoczasowym zapisem czynności skurczowej mięśnia macicy.

Jest też przenośne USG, by można było zobaczyć, czy dziecko nie owinęło się np. pępowiną. I szybko zdecydować się np. na cesarkę na nowym bloku operacyjnym.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Co po porodzie?

Każde dwie sale porodowe łączy jeden wspólny kącik noworodkowy, gdzie dzieci przechodzą pierwsze badanie (jeszcze leżąc na brzuchu mamy, dostają obrączki, by nie doszło do pomyłki). W gabinecie są mierzone, ważone i otrzymują słynne punkty w skali Apgar, czyli oceny funkcji życiowych dziecka. Potem przewożone są na rooming-in. Wcześniaki i dzieci, które wymagają pilnego leczenia, trafiają na oddział neonatologii.

– To ważne, że oddział patologii ciąży i neonatologii mają najwyższy, III stopień referencyjności. To znaczy, że w CZMiD mogą się rodzić dzieci, które wymagają specjalistycznego leczenia, w tym wymagające pilnej operacji tuż po urodzeniu. Na dzieci czeka świetny zespół neonatologów i chirurgów dziecięcych. Właściwie od kilku lat nie odsyłamy mam do szpitali poza regionem, leczymy tu najtrudniejsze przypadki – mówi Hołowczyc.

Jeśli mama i dziecko czują się dobrze, przewożone są do sali z łazienką i prysznicem. Pokoje są zaaranżowane przytulnie, „na domowo". Jest telewizor, kolorowa pościel, kocyki, komoda pełna pampersów, miniubranek, środków higienicznych dla mam i butelek do karmienia niemowlęcia [gdyby mama nie mogła karmić piersią, można sięgnąć po zapasy z Banku Mleka - red.].

– Wszystko jest! Jak w domu. Właściwie można do nas przyjść z ulicy, tylko z damską torebką i urodzić dziecko – śmieje się dr Hołowczyc. Przy łóżku jest dostawiane łóżeczko. Dzieckiem może opiekować się także ojciec, by odciążyć wyczerpaną porodem mamę.

Centrum Zdrowia Matki i Dziecka to nie tylko komfortowe oddziały, ale także nowoczesny blok operacyjny, a na nim sześć sal wyposażonych w nowoczesny sprzęt, m.in. kolumny do operacji laparoskopowych. Będą tu operowane nie tylko dzieci, ale także chore onkologicznie kobiety, bo Kliniczny Oddział Położniczo-Ginekologiczny to nie tylko porodówka.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Oddział składa się z 23 łóżek na rooming-in dla świeżo upieczonych mam (plus łóżeczka dla noworodków), a także 21 łóżek patologii ciąży i 18 na odcinku ginekologii operacyjnej, endoskopowej i onkologicznej. Te ostatnie zostały w budynku L.

– Większość operacji wykonujemy laparoskopowo. Począwszy od usuwania mięśniaków, macicy czy jajników, na operacjach onkologicznych kończąc. Po zabiegu zostają trzy małe dziurki – mówi dr Hołowczyc. Dzięki systemowi integracji studenci medycyny UZ mogą przyglądać się podczas transmisji online operacjom, będą uczyć się najnowocześniejszych technik.

Na bloku są też dwie sale do cesarskich cięć. I miejsce do „kangurowania" dla ojców. – Po cesarce dzieci nie mogą leżeć na brzuchu mamy, więc rolę tulenia przejmuje ojciec – wyjaśnia Hołowczyc.

Badania prenatalne

Klinika w ramach umowy z NFZ przeprowadza program badań prenatalnych, które pozwalają na wykrycie wad rozwojowych, letalnych na wczesnym etapie ciąży.

Coraz częściej mamy decydują się na dziecko po 35. roku życia, a niestety ryzyko urodzenia dziecka z wadą genetyczną rośnie wraz z wiekiem.

– „Późne ciąże" stanowią już nawet 10 proc. wszystkich porodów – mówi Hołowczyc. – Program badań prenatalnych może objąć każdą pacjentkę skierowaną do naszej poradni w odpowiednich ramach czasowych: między 11. a 14. tygodniem ciąży oraz 18. a 23. tygodniem. Nikt nie odejdzie bez konsultacji lekarza specjalisty.

Lekarz dodaje, że kobiety, które przegapiły moment badań prenatalnych, mogą skonsultować ciąże z lekarzami z poradni patologii ciąży. – Pomoc znajdzie tu każda pacjentka, u której płodu podejrzewane są nieprawidłowości, bez względu na ramy czasowe wyznaczone dla badań prenatalnych.

Lekarze oceniają płód na podstawie badania USG, sprawdzają markery wskazujące na możliwość wystąpienia wady genetycznej – sprawdzają poziom białka PAPP-A i beta HCG z krwi pacjentki. Na tej podstawie kalkulowane jest ryzyko wystąpienia wady genetycznej u płodu. W szczególnych przypadkach, gdy ryzyko wystąpienia wad jest wysokie, lekarze mogą wykonać amniopunkcję genetyczną.

– To badanie wykonamy także u pacjentek, które zostaną skierowane do nas przez innych lekarzy – mówi Hołowczyc.

Poród w jeden dzień?

Plany na przyszłość? W lutym 2023 r. kierowanie oddziałem ma przejąć prof. Rafał Rzepka. Ginekolog wcześniej prowadził oddział w Sulechowie, przez wiele lat był szefem kliniki Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Niewykluczone, że zielonogórski zespół wejdzie wkrótce do ministerialnego programu KOC [kompleksowa opieka nad ciężarną red.]. Pacjentki otrzymają opiekę szpitalnych lekarzy w okresie całej ciąży, porodu, połogu oraz opiekę nad noworodkiem. Główna zaleta programu? Krótki czas pobytu w szpitalu.

Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

– Mamy będą przygotowane do tego, by po kilku, kilkunastu godzinach, jeszcze w dniu porodu, opuścić oddział. Oczywiście po wykonaniu niezbędnych badań dziecka. Dużą rolę odgrywa tu kontakt z położną, która będzie doglądać taką rodzinę, ale już w domu. Kobiety zawsze marzyły o szybkim wyjściu ze szpitala, ale nie wiem, czy teraz ktoś chce opuszczać taką superklinikę? – zastanawia się dr Hołowczyc.

Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze
Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze  Fot. Archiwum Szpitala Uniwersyteckiego

Chcesz wiedzieć, czym żyje Zielona Góra? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czy każda kobieta będzie mogła dostać znieczulenie przy porodzie?
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Wszystko pięknie i luksusowo, a potem i tak się okaże, że znieczulenia 'nie ma', bo pan anestezjolog jest zajęty, a położne wyzywają rodzące od szmat.
    @muchomor_krolewski
    O rany, nie mów tak. Wcale nie musi tam tak być.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Polki nie będą rodzić nawet w takich luksusach, póki ciąża i poród kojarzą się głównie ze strachem. Głównie o własne życie. I ze śmiercią. Nawet najbardziej kolorowo ubrany personel medyczny w najpiękniejszej sali boi się niedawno wprowadzonych przepisów i - jak pokazuje życie - może nie chcieć lub nie móc uratować życia już istniejącego, zwanego kobietą, matką, żoną, córką, siostrą, narzeczoną, partnerką, bo to, które dopiero ma się pojawić na świecie, jest ponoć ważniejsze. To nie dawanie w szyję, a coraz bardziej restrykcyjne prawo zniechęca kobiety do rodzenia. Do tego brak edukacji seksualnej, trudny dostęp do antykoncepcji, brak żłobków, brak opieki państwa nad rodzinami z niepełnosprawnymi dziećmi - i mamy przepis na piękne, kolorowe, ale zakurzone od nieużywania sale przed- i poporodowe. Europejski Salwador w pełnej krasie. W XXI wieku. Wstyd i hańba. Aż chce się powiedzieć do wszystkich młodych ludzi "niech jadą", nie tylko do lekarzy. Wyjeżdżajcie z tego dusznego, religijnego, wschodnio-europejskiego państewka, rodźcie dzieci w wolnych krajach, i nie wracajcie. Nie ma po co. Tutaj dłuuuuuuugo nic się nie zmieni.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0