Na ogół ludzie wiążą ten termin z miejscem, gdzie jest dużo drzew, rzadko spotykane rośliny, często z odległych zakątków świata - pisze biolog Sebastian Pilichowski, Miejski Druid. - Czy każdy może mieć w domu ogród botaniczny? - pyta.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorem tekstu jest dr Sebastian Pilichowski ("Miejski Druid"), biolog z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Zielonogórskiego.

„Ogród botaniczny" – powiedz to głośno. Co widzisz? Na ogół ludzie wiążą ten termin z miejscem, gdzie jest dużo drzew, rzadko spotykane rośliny, często z odległych zakątków świata. Współczesny obraz ogrodu botanicznego zamazuje się nieco na tle tych skojarzeń, gdy weźmiemy pod uwagę dostępność i różnorodność materiału szkółkarskiego, oferty marketów oraz stale rosnącą grupę kolekcjonerów i pasjonatów, którzy dzięki internetowi wymieniają się roślinami. Czy zatem każdy z nas może mieć w domu ogród botaniczny?

Teoretycznie tak, jeśli patrzymy wyłącznie przez pryzmat posiadania i uprawiania rozmaitych gatunków, odmian i mieszańców wchodzących w skład prywatnej kolekcji. Praktycznie to jednak bardziej skomplikowane. Dawniej ogrody botaniczne, jak i zoologiczne, powstawały pierwotnie jako prywatne kolekcje roślin lub adekwatnie zwierząt. Zamożni ludzie zakładali oranżerie i menażerie, pragnęli posiadać wyróżniające się parki przy swych posiadłościach, co miało jeszcze bardziej podkreślić status i wyjątkowość. Jeżeli jednak spojrzymy jeszcze dalej wstecz, do starożytności, to okaże się, że początki ogrodów botanicznych dojrzymy w kolekcjach roślin leczniczych i użytkowych. Z kolei uprawianie ich było tego następstwem przy powstających uniwersytetach i wydziałach medycznych. Wszak leków poszukiwano w świecie naturalnym, a dopiero z rozwojem nauki i opracowywaniem fizykochemicznych metod identyfikacji, izolacji i syntezy doszło do rozwoju współczesnej farmacji.

Sebastian Pilichowski, biolog i propagator wiedzy o przyrodzie z synem
Sebastian Pilichowski, biolog i propagator wiedzy o przyrodzie z synem  Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Zielonej Góry? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Jaki jest zaś współczesny nadrzędny cel prowadzenia ogrodów botanicznych (i zoologicznych!)? Zmiany klimatu, zanieczyszczenie środowiska, ekspansja gatunków inwazyjnych i ogrom przekształceń krajobrazu przyrodniczego spowodowały zmasowane zanikanie bioróżnorodności na każdym poziomie oraz siedlisk. Potrzeba odważnych, merytorycznie uzasadnionych i skutecznych kroków, aby absolutnie minimalizować skutki negatywnej działalności człowieka na naszej planecie. Ogrody botaniczne i zoologiczne to jedne z tych jednostek, na których spoczywa ciężar zabezpieczania przed wymarciem gatunków ginących na zasadach ochrony poza miejscem – ex situ. Innymi słowy – uprawy populacji/gatunku rośliny tego potrzebującej na terenie ogrodu botanicznego w warunkach kontrolowanych. Umożliwia to ochronę lokalnych (regionalnych, krajowych itd.) zasobów genetycznych populacji gatunku (rasy geograficzne i podgatunki mogą wyraźnie różnić się nie tylko morfologią, ale i przystosowaniem do danej strefy klimatycznej), a przy opanowaniu metod rozmnażania również jego przywrócenie do środowiska naturalnego. Adekwatną rolę spełniają ogrody zoologiczne współcześnie. Nie są to już wyłącznie widowiskowe menażerie nastawione na zapewnienie rozrywki odwiedzającym. Są to przede wszystkim placówki mające zabezpieczać ginące gatunki zwierząt i edukować o nich. A przynajmniej jest to wiodący trend międzynarodowy będący odpowiedzią na szereg zagrożeń wobec przyrody. Szczęśliwie widać już postępy w tym zakresie, gdzie coraz powszechniejsze staje się tworzenie i remontowanie takich wybiegów, aby spełniały wymogi biologii danego gatunku. Sprzyja to właściwym odruchom behawioralnym zwierząt i prowadzeniu programów hodowlanych.

Podrzeń żebrowiec (Blechnum spicant) w Słowińskim Parku Narodowym
Podrzeń żebrowiec (Blechnum spicant) w Słowińskim Parku Narodowym  Fot. Sebastian Pilichowski

Problem w obu typach jednostek dotyczy jednak tego samego. Można zaprojektować wybieg, jego wielkość, wyposażenie. Można stworzyć właściwe poletko, gdzie wymieni się glebę na pożądaną, założy się system nawadniania, odsłoni dostęp do światła. Nad jednym jednak nie panujemy, a jest to klimat. Jak zrobić klimat wysokogórski na niżu? Jak zrobić gorącą pustynię w Polsce? Pomagają nam w tym specjalnie projektowane pawilony, szklarnie, oranżerie itd. Jednak na tle współczesnego kryzysu, gdzie już nie tylko pojedyncze gatunki, a całe zbiorowiska roślin i siedliska zwierząt znikają, wyzwanie stało się znacznie większe. Gdy w danych warunkach środowiska występują dane zgrupowania gatunków (w różnej częstości, wieku, różnorodności), panują między nimi specyficzne zależności ekologiczne. Oddziałują one między sobą i wzajemnie ze środowiskiem. Chroniąc zatem siedlisko, chronimy gatunki rzadkie, ginące oraz towarzyszące im te częstsze. A zatem i panujące między nimi zależności. Stąd idealnym rozwiązaniem byłyby przeciwdziałania zabezpieczające istnienie danego siedliska/zbiorowiska. W praktyce to nie takie łatwe, gdy budujemy kolejną drogę, osiedle oraz gdy w rezultacie inwestycji i zmian klimatu zmieniają się stosunki wodne, glebowe i świetlne. Współcześnie poszukujemy skutecznych metod współpracy na arenie międzynarodowej, aby razem wypracować modele ochrony przyrody – przecież przyroda nie zna granic. Problem jednak w tym, że np. gatunki wysokogórskie, choćby się przemieszczały ku szczytom, to w końcu dotrą do wysokości uniemożliwiającej im dalsze funkcjonowanie lub zwyczajnie już wyżej migrować nie będą mogły. Podobne specyficzne przeszkody dotykają całą bioróżnorodność, skala jednak tego zjawiska wzrosła dramatycznie.

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Zielonogórskiego to młoda instytucja. W październiku ubiegłego roku świętowała swoje 15-lecie działalności, choć koncepcje powstania ogrodu botanicznego sięgają lat 20. ubiegłego stulecia. Od siedmiu lat jest to zarazem jedyny w pełni praw zarejestrowany ogród botaniczny w województwie lubuskim. Jednym z działań na polu ochrony gatunkowej ex situ jest prowadzona drugi rok uprawa podrzenia żebrowca Blechnum spicant ze Słowińskiego Parku Narodowego. To chroniona paproć kojarzona u nas głównie z górami, na niżu zdaje się być reliktem borów świerkowych. Pracownicy Słowińskiego Parku Narodowego znają lokalizację zaledwie jednego osobnika podrzenia żebrowca na terenie parku. To właśnie od niej w 2021 i 2022 roku pobraliśmy liście zarodnionośne, czyli takie, które produkują zarodniki. Choć jest to bardziej czasochłonne niż kultury in vitro, prowadzimy uprawę od stadium gametofitu (gametofity wyrastają z zarodników). To krótko żyjąca forma, ale produkująca komórki rozrodcze męskie i żeńskie. Gdy te się połączą w akcie zapłodnienia, rozpoczyna życie młody sporofit. I to, co obserwujemy jako paproć, to właśnie stadium sporofitu – to ono dominuje w cyklu życiowym paproci czy roślin nasiennych. Jaki jest cel? Wróćmy do wywodu powyżej – zabezpieczyć pulę genetyczną podrzenia żebrowca ze Słowińskiego Parku Narodowego, a następnie w perspektywie kolejnych lat posadzić nowe osobniki obok tego macierzystego. Bo skoro tam rośnie jako piękny, wielki okaz, to znaczy, że siedlisko mu sprzyja. W ten sposób zrealizuje się najważniejsza rola ogrodu botanicznego.

Sebastian Pilichowski (na dole) i Radosław Skrobania (na górze, kierownik Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Zielonogórskiego). Pozują z podrzeniem żebrowcem (Blechnum spicant) w Słowińskim Parku Narodowym
Sebastian Pilichowski (na dole) i Radosław Skrobania (na górze, kierownik Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Zielonogórskiego). Pozują z podrzeniem żebrowcem (Blechnum spicant) w Słowińskim Parku Narodowym  Fot. Sebastian Pilichowski

Gdybym miał rzec, jaki wyśniony prezent chciałbym otworzyć z Nowym Rokiem, to taki, z otwarciem którego ludzie stają się powszechnie skłonni do pogodzenia rozwoju cywilizacji z ochroną dziedzictwa przyrodniczego.

CZYTAJ TAKŻE: "Przyroda, głupcze!", czyli dlaczego Zielona Góra musi być zielona? [FELIETON]

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem